Czy Hamilton zakończy karierę? "Musi iść dalej"

Materiały prasowe / Ferrari / Na zdjęciu: Lewis Hamilton
Materiały prasowe / Ferrari / Na zdjęciu: Lewis Hamilton

Sezon 2025 był fatalny w wykonaniu Lewisa Hamiltona. Transfer do Ferrari okazał się wyzwaniem dla siedmiokrotnego mistrza świata. Czy przed nim ostatni sezon w F1? Eksperci przekonują Hamiltona, by nie porzucał kariery w F1.

Lewis Hamilton inaczej wyobrażał sobie starty w Ferrari w sezonie 2025. Brytyjczyk zakładał, że po transferze do włoskiej ekipy będzie walczył o czołowe lokaty w Formule 1. Tymczasem stajnia z Maranello przygotowała mało wydajny bolid, który nie miał potencjału, aby włączyć się do rywalizacji o tytuł mistrzowski.

Hamilton po raz pierwszy w karierze zakończył sezon F1 bez podium na koncie. Ostatnie weekendy upłynęły mu pod znakiem kolejnych eliminacji z Q1, co tylko potwierdziło zapaść formy Brytyjczyka. W efekcie pojawiły się spekulacje, czy siedmiokrotny mistrz świata ma motywację do dalszych startów w królowej motorsportu.

ZOBACZ WIDEO: Krychowiak w swoim stylu. Sala od razu wybuchła śmiechem

Czy legenda F1 powinna zakończyć karierę? Do dyskusji na ten temat doszło w Sky Sports po GP Abu Zabi. - Myślę, że musi kontynuować starty. Zatrzymanie się w tym momencie nie jest dobrym rozwiązaniem. Dopiero co zaczął projekt w Ferrari. Poddać się po zaledwie jednym sezonie nie wchodzi w grę - powiedział Nico Rosberg, który przez kilka lat był partnerem Lewisa Hamiltona w Mercedesie.

- Musi iść dalej, spróbować jeszcze raz i liczyć, że poczuje się komfortowo w przyszłorocznym samochodzie. Może bolid będzie dobry? Tegoroczny na pewno nie był świetny. Jego dużym problemem były kwalifikacje - dodał mistrz świata F1 z sezonu 2016.

Zdaniem Niemca, nadzieją dla Hamiltona może być rewolucja w przepisach, która nadejdzie w F1 w sezonie 2026. - W wyścigach widzieliśmy przebłyski genialnej jazdy. Chodzi po prostu o tempo kwalifikacyjne i przy tak dużych zmianach w przyszłorocznym aucie może odnajdzie trochę tej dawnej magii w czasówkach. Nadzieja wciąż jest, zdecydowanie - podkreślił Rosberg.

Obecny w studiu Sky Sports Martin Brundle zauważył, że obecna sytuacja Lewisa Hamiltona nie poprawia jego dorobku. - Problem w tym, że jego statystyki i reputacja nie są tym wzmacniane. Sądzę, że poczeka, czy Ferrari poskłada wszystko na 2026 rok - ocenił były kierowca F1.

- Zobaczy, jak sam się czuje, jak idzie zespołowi i czy sprawia mu to radość. Jeśli będziemy zadawać to pytanie za rok, a on zaliczy trudny sezon, sytuacja będzie zupełnie inna. Bardzo bym się zdziwił, gdyby powiedział "dość" tej zimy - dodał Brundle.

Po GP Abu Zabi kierowca Ferrari brzmiał przygnębiony, jednak wskazał, że pasja kibiców, wsparcie zespołu i miłość do ścigania pchają go naprzód. - To miłość do tego, co robisz. To miłość do wyścigów. Mam niesamowite wsparcie od ludzi wokół mnie, moich fanów. Ciągle mam pewne marzenia na oku. Noszę je w sercu. Wierzę w nie i dążę do ich realizacji - podsumował Hamilton.

Hamilton podpisał dwuletni kontrakt z Ferrari (2025-2026) z opcją rozszerzenia współpracy o kolejny rok (2027). Decyzja ws. skorzystania z dodatkowej klauzuli ma zależeć do kierowcy.

Komentarze (7)
avatar
Marcin
9.12.2025
Zgłoś do moderacji
4
0
Odpowiedz
Kakaowe oko dla łopaty :) 
avatar
PeBe
9.12.2025
Zgłoś do moderacji
6
0
Odpowiedz
Hamiltonowi F1 powinna już podziękować. Gość już bardziej nie mógł się skompromitować. Jedynie na zdjęciach dobrze wyszedł przed siedzibą Ferrari. Ale chyba nie o to chodziło?! 
avatar
Masi płaczstappen
9.12.2025
Zgłoś do moderacji
1
0
Odpowiedz
Ehehehehehe! Oho! Ajajajajajaj! Najs.. 
avatar
One_Shoot
9.12.2025
Zgłoś do moderacji
8
0
Odpowiedz
Ścisk to ma w rowie łopata z powodu kakaowca kompromitującego się w Ferrari :)  Miał być kolejny papierowy mistrz, a jest wielka kupa i ogromny wstyd :) Jak tam łopata mięgwo skill twojego kaka Czytaj całość
avatar
Tańczący z łopatą to stolec
8.12.2025
Zgłoś do moderacji
16
2
Odpowiedz
Już zaczyna marudzić. Spodziewałem się tego, bo zawsze miał wielki komfort - najszybszy bolid, pomocnika w postaci zespołowego kolegi, no i cały zespół za nim stał oraz sędziowie. No i nie miał Czytaj całość
Zgłoś nielegalne treści