Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Finał na wyciągnięcie ręki - relacja z meczu Podhale Nowy Targ - GKS Tychy

Po poniedziałkowej wygranej drużyny Wojas Podhale z GKS-em Tychy 3:2, Szarotkom brakuje już tylko jednego zwycięstwa by awansować do finału Play Off. Kolejne spotkanie już we wtorek o godzinie 19:15.
Marcin Spyrła
Marcin Spyrła

Pierwsze minuty spotkania, to zdecydowana przewaga Podhala. Już w drugiej minucie Rafał Dutka uderzeniem z pierwszego starał się pokonać strzegącego dzisiaj tyskiej bramki Arkadiusza Sobeckiego. Natomiast dwie minuty później Maciej Sulka po dobrym podaniu Tomasza Malasińskiego był bliski otworzenia wyniku, strzałem z trzech metrów. W odpowiedzi w szóstej minucie na silne uderzenie z niebieskiej linii zdecydował się Sebastian Gonera, ale ten strzał pewnie obronił Krzysztof Zborowski.

W momencie, gdy miejsce na ławce kar zajmował, Piotr Ziętara, tyszanie nie mieli problemu z założeniem zamka, a po chwili na piekielnie mocne uderzenie zdecydował się były zawodnik Podhala, Tomas Jakes, ale jego strzał kapitalnie obronił nowotarski bramkarz. Wynik spotkania w dziesiątej minucie otworzył Frantisek Bakrlik, który to mierzonym strzałem w długi róg, nie dał żadnych szans Sobeckiemu. Następnie indywidualną akcję popisał się najmłodszy hokeista polskiej ligi hokejowej, Damian Kapica, który to próbował posłać "gumę" pod poprzeczkę tyskiej bramki, lecz na swoim posterunku był bramkarz GKS-u. W osiemnastej minucie w momencie, kiedy nowotarżanie grali z liczebną przewagą, Krystian Dziubiński znalazł się sam przed bramką Sobeckiego, lecz uderzył wprost w niego, kilka sekund później Jakub Witecki obsłużony idealnym podaniem przez kolegę zespołu posłał krążek minimalnie nad poprzeczką bramki Podhala. Nie minęło pół minuty, a w odpowiedzi Milan Baranyk strzałem z pięciu metrów był o włos od wyprowadzenia "Szarotek" na dwubramkowe prowadzenie.

Drugie dwadzieścia minuta spotkania od mocnego uderzenia rozpoczęli przyjezdni z Tychów, bowiem Robin Bacul dobił strzał Jakuba Witeckiego i tym samym doprowadził do wyrównania, po chwili Ladislav Paciga strzałem z ostrego kąta sprawdził Zborowskiego, jednak ten cały czas był na swoim posterunku. W dwudziestej czwartej minucie ładną akcją popisał się czeski atak Podhala, po czym Bakrlik nagrał krążek do nadjeżdżającego Martina Voznika, a ten strzałem po lodzie trafił w parkany Arkadiusza Sobeckiego. W momencie, gdy to miejsce na ławce kar zajmował Frantisek Bakrlik to niespodziewanie groźniej atakowali gospodarze, Malasiński i Voznik zmarnowali dogodne sytuację do zdobycia bramki. Kilka minut później , gdy to nowotarżanie ponownie grali w osłabieniu Milan Baranyk wykorzystał dogodne podanie Marcina Kolusza i ponownie wyprowadził gospodarzy na prowadzenie!

Gdy to przyjezdni ponownie grali z przewaga liczebną (tym razem na ławce kar był Kolusz), mimo iż cały czas przebywali w tercji obronnej Podhala, lecz ani razu nie zdołali oddać groźnego strzału na bramkę Krzysztofa Zborowskiego. Na dwubramkowe prowadzenie nowotarżan w trzydziestej siódmej minucie wyprowadził Milan Baranyk, który to dopadł do krążka odbitego przez Sobeckiego i strzałem z backhandu umieścił krążek w okienku tyskiej bramki. Piętnaście sekund przed końcem drugiej tercji Marcin Kolusz przejął "gumę" w neutralnej tercji i popędził sam na sam z bramkarzem, GKS-u, ale ostatecznie jego strzał zatrzymał się na słupku tyskiej bramki.

Ostatnia odsłona spotkania rozpoczęła się od gry w przewadze nowotarżan, groźnie na bramkę Sobeckiego uderzali pierw Martin Voznik, a po chwili Rafał Sroka, ale ten ani razu nie dał się zaskoczyć. W szóstej minucie meczu przez osiemdziesiąt osiem sekund w podwójnej przewadze, Sebastian Gonera zdecydował się na silne uderzenie z niebieskiej i po chwili krążek zatrzepotał w nowotarskiej bramce.

Minutę później "gumę" po rykoszecie przejął Robin Bacul, lecz zmarnował idealną sytuacją jaka była sam na sam, gdy to w czterdziestej ósmej minucie gospodarze grali z przewagą dwóch zawodników, nie zdołali, ani razu zagrozić tyskiej bramce, jakby tego było mało to groźną kontrę wyprowadzili hokeiści GKS-u, lecz zmęczony Adrian Parzyszek nie miał już sił na oddanie precyzyjnego strzału. Ostatnie dziesięć minut spotkania to zdecydowana przewaga gości, którzy to raz po raz zagrażali nowotarskiej bramce i tak pierw Ladislav Paciga, a po chwili Adam Bagiński zmusili do sporego wysiłku Krzysztofa Zborowskiego, lecz ten nie dał się pokonać, natomiast gospodarze z Nowego Targu ograniczali się do groźnych kontr, po jednej z nich Marcin Kolusz po ładnym strzale z nadgarstka "ostemplował" poprzeczkę bramki Arkadiusza Sobeckiego. W ostatniej minucie szkoleniowiec przyjezdnej drużyny Jan Vavrecka, zdecydował się na manewr ze ściągnięciem bramkarza, lecz nie przyniósł on pożądanego efektu i to ostatecznie gospodarze zwyciężyli 3:2.

Już we wtorek odbędzie się kolejny mecz w Nowym Targu. Planowo miał się on zacząć o godzinie 18:00, lecz Telewizja Polska, chce go transmitować i prawdopodobnie odbędzie się o godzinie 19:15. Prawdopodobniem bo do godziny 21 telewizja nie potwierdziła przyjazdu! Całe to zamieszanie bierze się stąd, że TVP chciało transmitować mecz ze Sosnowca, a jak wszyscy wiemy tam rywalizacja się już zakończyła.

Wojas Podhale Nowy Targ - GKS Tychy 3:2 (1:0;2:1;0:1)
1:0 - Frantisek Bakrlik (Martin Voznik, Piotr Ziętara) 10'
1:1 - Robin Bacul (Jakub Witecki) 21'
2:1 - Milan Baranyk (Marcin Kolusz) /4na5/ 28'
3:1 - Milan Baranyk 37'
3:2 - Sebastian Gonera (Tomas Jakes, Robin Bacul) /5na3/ 46'

Składy:

Wojas Podhale Nowy Targ: Zborowski (Jarosław Furca) - Dutka, Suur; Bakrlik(2) Voznik, Baranyk(2) - Ivicic(2),Sroka; Kapica, Kolusz(2), Kmiecik - Łabuz, Galant; Malasiński, Dziubiński(2), Sulka - Ziętara(2), Bryniczka.

GKS Tychy:Sobecki (Witek) - Gonera(4), Śmiełowski; Bacul, Parzyszek(4), Witecki - Kotlorz, Jakes(2); Proszkiewicz(2), Garbocz, Woźnica - Sokół, Majkowski; Paciga, Galant, Bagiński - Wołkowicz, Krzak(2), Maćkowiak.

Widzów: 3000.

Strzały: 32:24.

Kary: 12:14.

Sędziowali: Włodzimierz Marczuk, Grzegorz Dzięciołowski

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
Inf. własna
Komentarze (0):
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×