Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Mocne słowa byłej rzeczniczki Ministerstwa Sportu. "Dla mnie to wręcz zakrawało o mobbing"

Agnieszka Roszkiewicz została zwolniona z Ministerstwa Sportu bardzo niespodziewanie, a informacje na ten temat pojawiły się w piątek. Pracowała tam jako rzeczniczka prasowa.
Mateusz Domański
Mateusz Domański
Agnieszka Roszkiewicz PAP / Leszek Szymański / Na zdjęciu: Agnieszka Roszkiewicz

- Do zwolnienia doszło tak, jak w przypadku zwykłych zwolnień. Po prostu zostałam zaproszona na spotkanie, bez jakiejś wcześniejszej rozmowy. Oznajmiono mi, dlaczego się rozstajemy. Mam już trochę lat doświadczenia w pracy zawodowej i dla mnie powody zwolnienia były absurdalne - powiedziała na początku rozmowy z WP SportoweFakty.

Była rzeczniczka prasowa ministerstwa już wcześniej sygnalizowała, że jednym z powodów utraty stanowiska była jej komunikacja po 10. rocznicy obchodów katastrofy smoleńskiej.

- Proszę zrozumieć samą ideę. Rozmowę chociażby na temat tego nieszczęsnego posta i katastrofy smoleńskiej prowadziłam z panem Filipem Cieszkowskim, który jest szefem gabinetu politycznego. Przy zwolnieniu argumenty dotyczące sposobu komunikacji przedstawiła mi pani minister. Tak więc teraz stanowisko rzecznika jest bardzo mocno upolitycznione. Z tego co widzę, to takie miało być od początku, bo trochę rzeczy składa się w całość - zauważyła.

ZOBACZ WIDEO: Minister sportu odpowiada na słowa Michała Kubiaka. Jak będzie trenować reprezentacja siatkarzy?

W Ministerstwie Sportu pracowała tylko trzy miesiące. Jak zaznacza, w takim okresie ludzie dopiero zaczynają poznawać struktury, instytucje i są na etapie wdrażania się. - W trakcie spotkania otrzymałam taką informację, że nie powinnam wypowiadać się do mediów i że pierwsze skrzypce musi grać pani minister. To zresztą było widać po moim zwolnieniu, gdzie na pięć postów ministerstwa cztery dotyczyły pani minister i jej wywiadu - zauważyła.

To jednak nie wszystko. Roszkiewicz zdradziła nam, że ingerowano w to, jak się ubierała. - Druga rzecz to taka informacja, że nie muszę ubierać się zbyt elegancko, bo po co, bo przecież mnie nie będzie widać, tylko panią minister. Po wspólnym wyjeździe na konferencję też usłyszałam, że jestem zbyt widoczna i nie powinnam siedzieć obok pani minister, tylko gdzieś z tyłu, bo przecież poprzedni rzecznicy w ogóle nie byli widoczni - przyznała.

- Takie rzeczy gdzieś wcześniej się przewijały. Jeżeli jednak ludzie się nie znają, to wychodzą różne niesnaski. Dla mnie to wręcz zakrawało o mobbing. Uznałam jednak, że trzeba przegryźć tę niemiłą lekcję i robić swoje. Przed samym zwolnieniem nie miałam żadnych sygnałów, że coś jest nie tak. Po prostu podczas spotkania otrzymałam informacje, które zupełnie nie były rzeczowe - stwierdziła. 

Upolitycznienie sportu

Agnieszka Roszkiewicz nie będzie dobrze wspominać pracy w Ministerstwie Sportu. - Uważam, że najwyższe stanowiska w państwie powinny być powierzane osobom, które mają do tego kompetencje. Nie chodzi tu tylko o kompetencje związane ze znajomością sportu i rozumienie całej materii, ale także trzeba mieć odpowiednie umiejętności, na pewno menedżerskie - do zarządzania ludźmi i otaczania się mądrzejszymi od siebie. To jest maksyma, która przyświeca mi całe życie. Cóż, tak jest. Nie można otaczać się ludźmi, którzy podpowiadają nam źle, ale to pewnie okaże się za jakiś czas - zaznaczyła.

Przed uzyskaniem posady w ministerstwie przez wiele lat była związana ze sportem. Do resortu trafiła z Polskiego Związku Zapaśniczego, gdzie pełniła funkcję sekretarza generalnego. W latach 2008-12 pracowała w Polskim Związku Piłki Nożnej. Tam działała chociażby jako rzecznik prasowy.

- Mam doświadczenie związane z pracą w piłkarskim związku sportowym. To był dla mnie trudny czas, też się uczyłam. Na pewno popełniłam mnóstwo błędów, których teraz bym nie zrobiła. Z lekcji w PZPN-ie starałam się wyciągnąć trochę wniosków, dlatego bardzo skupiałam się na komunikacji ze związkami sportowymi, bo zawsze mi tego brakowało, pracując po drugiej stronie - dodała.

- Zdawałam sobie sprawę z tego, jak szybko trzeba reagować. Kiedy prosiłam panią minister o wypowiedź, reakcji nie było. Dostawałam informację, że w tym tygodniu wywiadów nie będzie, a dopiero za tydzień. To jest niefajne, bo media pracują "tu i teraz" i nie czekają tydzień aż ktoś poświęci im czas. Tak nie pracuje się z mediami. Trzeba reagować na bieżąco - podkreśliła.

Roszkiewicz powiedziała też o upolitycznieniu sportu. - Po głosach, że człowiek ma się nie wypowiadać, to człowiek ma z tyłu głowy, czy on w ogóle mógł i powinien udzielać informacji mediom. Było to mocno słabe. Dla mnie to jest w ogóle niepojęte, że szef gabinetu politycznego jest jednocześnie rzecznikiem. W tych czasach to jest trochę przerażające, że mamy aż takie upolitycznienie, zwłaszcza w sporcie. Mimo wszystko on jest trochę ponad podziałami, a szef gabinetu zdecydowanie powinien się skupić na innych rzeczach niż na rzecznikowaniu - stwierdziła.

Ma żal, że zwolniono ją bez wcześniejszych sygnałów

- Myślę, że zawodowo jakoś człowiek da sobie radę, mimo bardzo trudnych czasów, bo teraz wszyscy są zwalniani. Jestem jednak bardzo zawiedziona tak po ludzku, bo pani minister doskonale wiedziała, jaka jest moja sytuacja rodzinna - że mam dwoje małych dzieci, a mój mąż działa w branży fitness, w związku z czym w zasadzie od dwóch miesięcy nie pracuje - wyjaśniła Roszkiewicz.

Była już rzeczniczka prasowa Ministerstwa Sportu ma duży żal o to, że zwolniono ją bez wcześniejszych sygnałów. - Tak po ludzku uważam, że w takich czasach nie zwalnia się bez ostrzeżenia. W ministerstwie były też kolejne cięcia. Na pewno został zwolniony jeden dyrektor. Przykre jest to, że ktoś nie zdobył się na szczerą rozmowę, co nie pasuje w mojej pracy, tylko od razu zwolnił - przekazała.

Agnieszka Roszkiewicz podkreśliła, że sprawa jest świeża i na razie nie ma precyzyjnego planu na przyszłość. 

- Myślę, że za niedługo coś się będzie działo, podchodzę do tego spokojnie. Muszę skończyć kolejne studia podyplomowe, które już są na wykończeniu. Dotyczą właśnie zarządzania w sporcie, także bardzo na czasie - podsumowała.

W sprawie zwolnienia Agnieszki Roszkiewicz próbowaliśmy się skontaktować z Filipem Cieszkowskim, Szefem Gabinetu Politycznego Ministra Sportu i aktualnym rzecznikiem Ministerstwa Sportu. Niestety, nie udało się nawiązać kontaktu. Jeżeli otrzymamy stanowisko resortu, to zamieścimy je na naszym portalu.

Czytaj także:
Szokujące wspomnienia Chinedu Ede. "Nienawidzę piłki nożnej"

Widzew Łódź zdetronizował Legię Warszawa. Zaczął Wieszczycki, później trafiali goście

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (16):
  • zbych22 Zgłoś komentarz
    W tej grze sentymentów nie ma. Nowa miotła nowe porządki. Kto jak kto,ale Pani Roszkiewicz powinna o tym wiedzieć,a nie wylewać krokodyle łzy po rozstaniu się z niezłą fuchą.
    • jan-49 Zgłoś komentarz
      pani byla rzecznik chciala zrobic kariere polityczna jak pani mecenac kuryllo a tu kicha nie wyszlo a szkoda taka ladna
      • kris-pr Zgłoś komentarz
        Szkoda bo wiele miała jeszcze do powiedzenia,a mówiła mądrze.Nie jak"ministra"J.Mucha.
        • stalowy holender Zgłoś komentarz
          kto siez pisankami zadaje ten od pisanki ginie
          • zulew Zgłoś komentarz
            A kim jest ta minister sportu? Nie wiedziałem, że taka istnieje.
            • kulfon721 Zgłoś komentarz
              Przecież dostała się tam na warunkach PiSu i PiS miała lansować jakoś jej to nie przeszkadzało , jak ja po pisowsku pogonili to jej nie pasuje
              • Jurand ze Spychowa Zgłoś komentarz
                @Stelmet_Falubaz: Polski sport zostal upolityczniony w kwietniu 2018 kiedy zostal jednym z wice prezesow "obatel" Czarnecki. "Próbował w PZPN, próbował w PKOl. Teraz będzie
                Czytaj całość
                współrządził polską siatkówką. Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, został wiceprzewodniczącym Polskiego Związku Piłki Siatkowej." A w Polsce mamy nierzad i pacholkow starca z Zoliboza (emerytowany kaczy zbawca narodu)
                • obiektywny Zgłoś komentarz
                  Velociraptor, przeczytałeś przynajmniej za co została zwolniona? Bo "zapomniała" ogłosić całemu światu a przede wszystkim dojnej zmianie i kacykowi tejże dojnej zmiany, że
                  Czytaj całość
                  pani minister w jakiś tam sposób uczciła rocznicę katastrofy smoleńskiej!
                  • 1Zbych Zgłoś komentarz
                    I co dalej będziesz głosowała na pisiorów i Dudę?
                    • Krzysztof Grabczak Zgłoś komentarz
                      Minister sportu ma Szefa Gabinetu Politycznego?! Pisozie ze szczętem się we łbach poprzewracało!
                      • Daro Roni Zgłoś komentarz
                        Zaczynam mieć już dość waszego portalu za te zagrania polityczne !! Nie mieszajcie polityki i sportu bo ludzie mają dość takich pseudo sportowych publikacji. Za niedługo będziecie
                        Czytaj całość
                        pisać tylko dla siebie bo WP tyle samo warte co te wypociny !!
                        • Velociraptor Zgłoś komentarz
                          Ministerstwo sportu, czyli rządowy organ, jest upolityczniony czyli... jaki? Związany z partiami politycznymi? Z politykami? Ta Pani weszła w politykę i jest zdumiona, że tam politycy
                          Czytaj całość
                          decydują.Tego bym właśnie się spodziewał, a nie dziwił z tego powodu. "Do zwolnienia doszło tak, jak w przypadku zwykłych zwolnień". A to miało być niezwykłe zwolnienie? Dodatkowo zaproszono ją na rozmowę, po której ją zwolniono i ma pretensję, że ją zwolniono bez uprzedniego porozmawiania. Jeszcze bym się mógł zastanawiać, czy miała odpowiedni okres wypowiedzenia, czyli czas na znalezienie innej pracy, ale o tym w tekście nie ma. Zdumienie, że "pierwsze skrzypce musi grać pani minister" też jest dziwne. A kto inny ma grać pierwsze skrzypce jak nie szef? Na pewno nie rzecznik. Dress code w ministerstwie i w tysiącu innych korporacjach to norma, nie mobbing. I żeby nie było, ja rozumiem żal tej Pani, ciężkie czasy, rodzinę na utrzymaniu i po ludzku naprawdę mi jej szkoda i mam nadzieję, że sobie dobrze poradzi. Nie jest to jednak powód, żeby od razu w mediach skarżyć się na swojego byłego pracodawcę, głównie dlatego, że kolejny potencjalny będzie miał wątpliwości co do jej lojalności i trzymania powierzonych tajemnic w sekrecie nawet po zakończeniu współpracy. P.S. "Było to mocno słabe" - to nie jest dobre sformułowanie.
                          • Alf Frank Zgłoś komentarz
                            pychę, arogancję i parcie na "szkło" z wożonkiem, czuć od tej pani! "zarządzanie ludźmi i otaczania się mądrzejszymi od siebie" - czyli "ja" rządzę bo
                            Czytaj całość
                            potrafię hehe i powinniście mi dziękować, a wręcz czcić, że otacza was mądra "ja";P
                            Zobacz więcej komentarzy (3)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×