Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wypadków rowerzystów mniej, ale ich liczba i bilans ofiar wciąż przeraża. "Zero zaufania do kierowców"

115 rowerzystów zginęło już w tym roku na polskich drogach. W starciu z samochodem cyklista nie ma większych szans. Potrzebna jest zatem rozwaga. - Zapomnijmy o słuchawkach na uszach i zero zaufania do kierowców aut - apeluje Czesław Lang.
Szymon Łożyński
Szymon Łożyński
Rowerzyści w Warszawie Getty Images / Jaap Arriens/NurPhoto / Rowerzyści w Warszawie

Początek czerwca bieżącego roku, Katarzyna Konwa i Rita Malinkiewicz jadą wspólnie na pierwszy trening akcji "RittRide for all". Na miejsce jednak nie docierają, bowiem w Wilkowicach zostają potrącone przez samochód. Obie w ciężkim stanie trafiają do szpitala. 

Katarzyna Konwa przeszła już operację zespolenia kręgosłupa i połamanej twarzoczaszki oraz rekonstrukcję nosa i języka. Kilkanaście dni temu opuściła szpital, trafiła do ośrodka rehabilitacyjnego i w poniedziałek postawiła pierwsze kroki przy pomocy balkonika (więcej TUTAJ).

Rita Malinkiewicz jest w cięższym stanie. Nadal nie odzyskała przytomności i przebywa w szpitalu. Reaguje jednak na odgłosy. Porusza prawą ręką i nogą. Lekarze rozważają scenariusz, by skierować kolarkę do tego samego ośrodka rehabilitacyjnego, w którym przebywa Konwa. 

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: nie tylko świetnie skacze o tyczce. Akrobatyczne umiejętności Piotra Liska

Świat obu zawodniczek zmienił się w jednej chwili. Jechały szosą, jak ustaliła prokuratura, prawidłowo. Nagle samochód z przeciwnego pasa zjechał jednak w ich stronę. Autem kierowała 58-letnia kobieta. Była trzeźwa i posiadała aktualne prawo jazdy.

Półtora miesiąca później, w dolnośląskiej Sobótce, na rowerowy trening wybrał się Franciszek Gustowski. 78-latek został potrącony przez samochód. Kierujący pojazdem zbiegł z miejsca wypadku. Nie udzielił kolarzowi pomocy. Pomogła osoba z innego samochodu. 

78-letni Franciszek Gustowski trafił w ciężkim stanie do szpitala. Rokowania lekarzy nie były najlepsze. Miał złamania żeber, kości łonowej do biodrowej, uszkodzone płuco oraz złamany kręgosłup. Lekarze walczyli o jego życie i tą walkę wygrali. Pan Franciszek, dzięki temu że uprawiał sport, miał silny organizm, który pomógł mu wygrać najważniejszą batalię, tę o własne życie. 

Po niecałych dwóch tygodniach 78-letni kolarz opuścił szpital. Wrócił do domu, gdzie będzie dalej przechodził rehabilitację. - Serdecznie dziękuję wszystkim za wsparcie, szczere życzenia dojścia do zdrowia. Wyszedłem ze szpitala. Zaczynam kręcić, chyba jutro na rower wsiądę - żartował w specjalnym nagraniu. Na razie wsiadł na rower stacjonarny i przechodzi rehabilitację (więcej TUTAJ).

Przerażające liczby

Statystyki nie są optymistyczne. Od czterech lat na polskich drogach co roku dochodzi do ponad 4 tys. wypadków z udziałem rowerzystów, w tym ponad 200 śmiertelnych. Tylko w 2019 roku doszło do 4426 wypadków, w których życie straciło 257 rowerzystów. W tym roku, statystycznie, wypadków jest mniej, ale liczby wciąż są przerażające. Policja już odnotowała 1858 zdarzeń, w których zginęło 115, a rannych zostało 1697 rowerzystów. 

- Rowerzyści są pełnoprawnymi uczestnikami ruchu drogowego, co niesie za sobą zarówno przywileje, jak i obowiązki, np. znajomości przepisów dotyczących ruchu drogowego. Są też tzw. niechronionymi uczestnikami ruchu drogowego. W przeciwieństwie do kierowców i pasażerów samochodów, rowerzysta pozbawiony jest jakiejkolwiek ochrony. Przy zderzeniu z pojazdem narażony jest na poważne obrażenia ciała. Stąd też warto, mimo braku prawnego obowiązku, zdecydować się na jazdę w kasku ochronnym - podkreśla komisarz Robert Opas z Biura Ruchu Drogowego Komendy Głównej Policji.

- Na drodze potrzebna jest rozwaga i posiadanie instynktu samozachowawczego. Podczas jazdy trzeba mieć oczy dookoła głowy i zero zaufania do kierowców samochodów. Nie można myśleć, że kierowca mnie przepuści. Trzeba też uważać na innych kolarzy. Osobiście jeżdżąc w okolicach Warszawy, boję się bardziej niektórych rowerzystów niż kierowców. Na wąskich ścieżkach nie można się zbyt bardzo rozpędzać, grozi to czołowym zderzeniem - dodaje Czesław Lang, znakomity przed laty kolarz, obecnie dyrektor Tour de Pologne.

Po pandemii Polacy ruszyli na rowery

W tym roku najwięcej wypadków z udziałem rowerzystów odnotowano na terenie Poznania, Krakowa i Łodzi. Z kolei najmniej na razie jest w Białymstoku i Kielcach. Tymczasem rowerzystów na polskich drogach wciąż przybywa. Po odmrożeniu gospodarki po pierwszej fali koronawirusa, Polacy masowo ruszyli po rowery. Sklepy przeżywały oblężenie. 

- Jest zdecydowanie więcej rowerzystów - zwraca uwagę Czesław Lang i dodaje: - Ludzie jeżdżą różnie. Niektórzy lepiej, inni słabiej. Ci drudzy rozglądają się za siebie, zjeżdżają na stronę innego kolarza. Do tego jest dużo rodzin z dziećmi. Trzeba po prostu bardzo uważać i starać się jeździć, gdzie ruch samochodowy jest znacznie mniejszy albo ścieżka rowerowa mniej zatłoczona. 

Na drodze wiele zależy jednak od nas samych. Możemy znacznie ograniczyć ryzyko wypadku. Przede wszystkim, zero brawury. Zapomnijmy np. o słuchawkach w uszach. - Nie ma na to miejsca podczas przejażdżki rowerem - wyjaśnia Czesław Lang. 

- Nasz słuch jest bardzo ważny i potrzebny na drodze. Możemy usłyszeć hamowanie samochodu czy klakson. Jak widzę osoby ze słuchawkami na uszach, które w dodatku prawie kładą się na rower i na nim pędzą, to jestem przerażony. Gdyby coś się wydarzyło na drodze, to taki rowerzysta nie ma praktycznie żadnych szans na reakcję - tłumaczy nasz rozmówca. 

- Bądźmy przede wszystkim wobec siebie życzliwi i pamiętajmy, że na drodze jest miejsce dla każdego. Uśmiech, tolerancja i opanowanie emocji przynosi lepsze skutki niż agresywne zachowanie. Chcąc coś zmienić, zacznijmy właśnie od siebie - apeluje komisarz Robert Opas.

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (15):
  • Wieprz Zgłoś komentarz
    Jestem rowerzystą aktualnie robiącym prawo jazdy. Powiem tak: tylko "L-ki" przestrzegają przepisów, najgorsi są starsi kierowcy który mają prawko 20 lat + i goowniaki, którzy
    Czytaj całość
    jako pierwsze auto wzięli E46. Rowerzystów mają za nic i uniknąłem mnóstwa dzwonów tylko w wyniku stosowania zasady ograniczonego, a w zasadzie zerowego zaufania. Rowerzyści z kolei są niewiele lepsi. Szczególnie wkurzający są ci wyprzedzający, którzy miną cię o czubek nosa i zajeżdżają ci drogę, albo ci, którzy muszą sobie "pogadać" i zajmować obydwa pasy ruchu. Jazda na czerwonym to już taki standard, że na policji nie robi wrażenia. Ogólnie rzecz biorąc: w pierwszej kolejności za bezpieczeństwo jesteśmy odpowiedzialni my sami, zero zaufania, jak już mamy do czynienia z debilem, to go puszczamy, niech jedzie i sie zabije. Byle nie nas.
    • Maciej Giełzak Zgłoś komentarz
      Dlaczego nie wprowadza się sprawdzonych przepisow z krajów Beneluxu, Skandynawii gdzie rowerzyści mają pierwszeństwo przed innymi pojazdami i druga sprawa...wielkość kar za wykroczenia
      Czytaj całość
      kierowców są śmiesznie małe...
      • Miroslaw Tadeusz Wysocki Zgłoś komentarz
        Niemcy na tym punkcie zmądrzeli i każda droga rowerowa przecinająca jakąkolwiek jezdnię ma postawiony znak USTĄP (tak, tak kochani rowerzyści taki trójkącik żółty) i niestety ale
        Czytaj całość
        rowerzyści już nie mają pierwszeństwa przejazdu. Pamiętam że jeszcze parę lat temu na rondach w Niemczech przy zjazdach trzeba było uważać na tych rowerzystów, obecnie rowerzyści muszą znać znaki i przepisy i muszą ustąpić pojazdom zmotoryzowanym. Może ten Polski rząd też zmądrzeje i zmieni przepisy.
        • Maciej Worach Zgłoś komentarz
          Po tym jak ludzie próbowali mnie zabić spychajac z drogi, albo spalinami ze starych diesli mając przy tym ubaw lub tez dymem z kominów, tak bo ludzie palą w piecach nawet w lato,często
          Czytaj całość
          śmieciami grzejac wodę uzytkową kupiłem trenażer do szosówki a mtb jezdze po lesie. Wolę żyć. Dobrze ze w mojej okolicy mam takie warunki...
          • opatool Zgłoś komentarz
            Mieszkam w Malopolsce w okolicach Tarnowa.Jeżdże na rowerze szosowym. Rózne dystanse.To co dzieje sie na tutejszych drogach to cos strasznego.Kierowcy maja gdzies rowerzystow. Droga na
            Czytaj całość
            ktorej jest osuwisko.Jade od strony gdzie mam pierwszenstwo na mijance osuwiska ale panowie a autach tak sie spiesza ze maja gdzies moje pierwszestwo.W niedziele zrobilem50km.Podrodze ani jednego patrolu policyjnego. Sa na drodze wtedy gdy juz jest za pozno bo doszlo do wypadku.Gdyby wiecej jezdzili to kierwocy czuli by jakis respekt.
            • Ablafaka Zgłoś komentarz
              @Daryl Dixon: Za 70% wypadków odpowiadają kierowcy. Statystyki są nieubłagane. Ci którzy znają przepisy powodują większość wypadków. Co do kierowców, większość nie wie kiedy
              Czytaj całość
              rowerzysta ma pierwszeństwo, myślą że to zawsze samochód ma pierwszeństwo. Jak święte krowy? Rok temu typ złamał mi rękę, bo lusterkiem uderzył w łokieć, tak mnie wyprzedzał i tak zachował półtora metra odstępu. Jestem i kierowcą i rowerzystą i połowie ludzi odebrałbym prawo jazdy za to że nie potrafią zachować się na drodze. Rowerzyści którzy jeżdżą jak święte krowy też powinni być tępieni ale to kierowcy póki co myślą że są lepsi, że zawsze mają pierwszeństwo a to bzdura. Wiesz że jeśli droga rowerowa przecina ulicę, to jest to skrzyżowanie i trzeba trzymać się znaków? A czasami jest zasada prawej ręki? Pewnie nie wiesz, bo myślisz że masz po prostu pierwszeństwo zawsze i wszędzie :)
              • No Pasaran Zgłoś komentarz
                może ktoś pokusiłby się w końcu o badanie ilu z nich było ofiarą durnego przepisu zezwalającego rowerzystom na jazdę obok siebie?! Na to, że któryś z odpowiedzialnych za to p.osłów
                Czytaj całość
                odpowie już nawet nie liczę.
                • Daryl Dixon Zgłoś komentarz
                  Nie znają przepisów, jeżdżą jak święte krowy to giną... Selekcja naturalna.
                  • maciek152 Zgłoś komentarz
                    Chodzę już trochę po ziemi i powiem jedno. To wina rowerzystów i głupich przepisów. Za czasów mojej młodości nie było ścieżek rowerowych. Rowerami po chodniku jeździć mogły
                    Czytaj całość
                    jedynie dzieci, a i to tylko pod opieką dorosłych. Dorośli jeździli wyłącznie po jezdniach. Wypadki, owszem, były, ale nie tyle co dziś. Pod koła wpadali głównie pijani wioskowicze, późnym wieczorem lub nocą, na nieoświetlonych rowerach. Przede wszystkim jednak rowerzyści mieli OBOWIĄZEK znać przepisy ruchu drogowego i posiadać kartę rowerową. Dziś natomiast rowerzyści z mocy prawa nie muszą nic, żadnej znajomości przepisów, jazda po chodnikach jak-kto-chce, żadnych obowiązków na drodze, a gdy już po drodze (jezdni) jadą, nawet nie próbują trzymać się maksymalnie prawej strony. Gdy jest pobocze, też nim nie jeżdżą. Głupimi przepisami są wbici w poczucie władzy i bezkarności, to im trzeba ustąpić, oni nawet myśleć nie muszą. Przez przejście nie wolno przejeżdżać, gdy nie ma ścieżki rowerowej - NIKT tego nie przestrzega. Poruszam się samochodem, wiem co mówię. Rowerzyści się SZAROGĘSZĄ. I TAKA jest prawda. Na prawdę nie rozumiem, co złego jest w obowiązku znajomości przepisów i stosowania się do nich oraz posiadania karty rowerowej?
                    • zadziwiony Zgłoś komentarz
                      O rowerzystach, jako użytkownikach dróg, mam wyrobioną opinię, choć sam jeżdżę na rowerze. Przypuszczam, że jedną z przyczyn problemów rowerzystów i z rowerzystami, jest poczucie
                      Czytaj całość
                      anonimowości, co wiąże się z bezkarnością. Na skutek wypadku z uczestnikiem roweru, ten ostatni najczęściej pozostaje na miejscu zdarzenia, ale w momencie, kiedy rowerzysta powoduje wypadek, w którym nie uczestniczy, na miejscu pozostają tylko piesi i potłuczone samochody, a rowerzysta daje nogę po chodnikach, trawnikach, pod prąd i tyle go widzieli :(
                      • MadmaxII Zgłoś komentarz
                        Powinien zostać wprowadzony zakaz poruszania się rowerami po jezdni. Jezdnia jest dla samochodów, a rowerzysta powinien jechać ścieżką, a w przypadku jej braku - chodnikiem. Ja tak zawsze
                        Czytaj całość
                        jeżdżę rowerem, nigdy nie wjeżdżam rowerem na jezdnię, nawet na mało ruchliwych ulicach. Niestety, wielu rowerzystów to samobójcy.
                        • Roman Sieminski Zgłoś komentarz
                          W wielu krajach o wysokiej kulturze motoryzacyjnej pieszy i rowerzysta maja pierwszenstwo..w Polsce daleko nam do innych , paradoksalnie jest 50 na 50..czyli jeden pojazd sie zatrzyma a drugi
                          Czytaj całość
                          zabija pieszego czy rowerzyste na pasach...ciekawe ze wyborcow tez mamy 50 na 50...Ludzie idzcie po rozum i kultura jak najszybciej!!!
                          • R4vix Zgłoś komentarz
                            nie dziwię się. tam gdzie ścieżka rowerowa, jadą ulicą. Wielce ubrani jak na tour de pologne, nie pojadą ścieżką, z asfaltu btw, tylko muszą blokować ruch. potem z prawego pasa
                            Czytaj całość
                            przecina w lewą stronę bo panicz skręca i trzeba zatrzymać ruch na obu lub 3 pasach ruchu. bezczelny, nic mnie nie obchodzi. droga jest moja, świat mój... oto ja, pan rowerzysta
                            Zobacz więcej komentarzy (2)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×