WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Roman Ludwiczuk: Po co nam dzika karta?

Były prezes PZKosz, Roman Ludwiczuk komentuje dla portalu SportoweFakty.pl pomysł starania się o dziką kartę na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Hiszpanii.
Mateusz Zborowski
Mateusz Zborowski

W poniedziałek prezes PZKosz, Grzegorz Bachański zaskoczył kibiców stwierdzeniem, że związek będzie starał się o przyznanie dzikiej karty na Mistrzostwa Świata 2014 w Hiszpanii. Teorie na ten temat są podzielone, ale jedno jest pewne dzika karta na pewno nam się nie należy, bo niby na jakiej podstawie? - To, że związek stara się o przyznanie dzikiej karty to jedno, ale skąd wziąć na to środki finansowe? - zastanawia się były prezes PZKosz, Roman Ludwiczuk. I trudno się nie zgodzić z takim stwierdzeniem, bowiem miejsca w elicie nikt nie udostępni nam za darmo. - My również staraliśmy się o uzyskanie dzikiej karty po Mistrzostwach Europy 2009 w Polsce i nawet w tym celu spotkałem się z Sekretarzem Generalnym FIBA, Patrickiem Baumannem, ale ówczesny koszt przyznania karty to kwota około miliona dolarów jeżeli dobrze pamiętam - dodaje były prezes. 

Nie trudno więc się domyślić, że naszą federację na to nie stać, bowiem PZKosz boryka się z kłopotami finansowymi i póki co nic nie rokuje, aby sytuacja się mała poprawić. Ciężko też o poprawę jeśli obecny zarząd woli obiecywać "gruszki na wierzbie" niż faktycznie wziąć się poważnie za poprawę jakości dyscypliny, tym bardziej jeśli komuś na górze zamarzył się start na światowym czempionacie. - Pieniądze na pozyskanie dzikiej karty można znacznie lepiej wykorzystać. W 2009 roku postawiliśmy na szkolenie młodzieży, Szkołę Mistrzostwa Sportowego w Cetniewie, bo to właśnie ta młodzież ma ciągnąć dyscyplinę do góry - dodaje Roman Ludwiczuk.

Patrząc realnie jesteśmy świeżo po bardzo, ale to bardzo nieudanych dla nas Mistrzostwach Europy i porównując to do sytuacji o której wspomina były prezes można śmiało powiedzieć, że sportowo dużo bardziej zasługiwaliśmy na dziką kartę właśnie po EuroBaskecie 2009. - Moim zdaniem mieliśmy wtedy więcej aspektów przemawiających za tym żeby starać się o start na Mistrzostwach Świata. Udany turniej w 2009 roku czy w zanadrzu kolejny EuroBasket żeński w 2011 roku, ale podeszliśmy do sprawy realnie, bo kwota miliona dolarów w polskiej koszykówce jest bardzo duża - stwierdza Ludwiczuk. Należy się tylko zastanowić czy cała ta farsa z dziką kartą w tytule to nie zabieg mający na celu właśnie zatuszowanie plamy po fatalnym występie na EuroBaskecie... Może tak lepiej wyciągnąć wnioski i przedstawić kibicom przyczyny porażki niż znów tylko obiecywać, bo jeśli mamy zapłacić za kolejną kompromitację na dużym turnieju, to lepiej chyba tych pieniędzy nie wydawać wcale... Zważywszy, że wcale ich nie ma!

Koszykówka na SportoweFakty.pl - nasz nowy profil na Facebooku. Tylko dla fanów basketu! Kliknij i polub nas.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • 8 mln to be continued 0
    Ludwiczuk "aniołkiem" nie jest ale ma rację! Seniorska koszykówka męska i żeńska jest już złomem, teraz trzeba budować od podstaw czyli DZIECIĘCA KOSZYKÓWKA. To efekt prac zarządów prezesów: PAŁUSA, LUDWICZUKA i BACHAŃSKIEGO! Potrzebni są nowi ludzie nie związani z PZKosz. Potrzeba REWOLUCJI!!!!!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • genek 0
    Jakby sie Pan Ludwiczuk zajal swoim pieskiem zamiast sie wypowiadac...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×