KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Spurs ośmieszyli Heat, 3:1 dla Ostróg!

Drugie zwycięstwo na parkiecie rywali, a już trzecie w wielkim finale NBA zanotowali perfekcyjni San Antonio Spurs. Ostrogi rozbiły Miami Heat 107:86.

Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak

Trybuny AmericanAirlines Arena opustoszały jeszcze przed końcową syreną czwartego meczu finału, a San Antonio Spurs swoją perfekcyjną postawą zakpili z Miami Heat i mistrzostwo NBA mają już wręcz na wyciągnięcie przysłowiowej ręki. Żadna drużyna grająca w finałach najlepszej ligi świata nie podniosła się jeszcze przegrywając w rywalizacji 1:3. Czy ta sztuka uda się drużynie z Florydy?

Na pewno nie będzie to łatwe zadanie - nie tylko z powodu wyśmienitej dyspozycji Ostróg. Za Heat nie przemawia również fakt, że kolejne spotkanie odbędzie się w San Antonio. Czy nowych championów poznamy już w nocy z niedzieli na poniedziałek?
Czwarty mecz serii od samego początku do końca układał się pod dyktando przyjezdnych. Spurs grali jak z nut, a do przerwy prowadzili już nawet 55:36. Końcowy triumf Ostróg okazało się tylko formalnością, a komplementów nie szczędzili im nawet rywale: - Grają piękną koszykówkę - mówił Chris Bosh, autor dwunastu punktów. - Byli świetni. Po prostu nie mogliśmy przerwać ich rytmu gry - dodał szkoleniowiec przegranych, Erik Spoelstra.

Goście z Teksasu zwyciężyli ostatecznie już po raz drugi w Miami, a trzeci w wielkim finale NBA. Wiodącą postacią w szeregach Spurs ponownie okazał się Kawhi Leonard. 22-latek uzbierał tym razem 20 punktów i 14 zbiórek, a 19 oczek dodał Tony Parker. - Kiedy jest agresywny, my jesteśmy lepszym zespołem. Myślę, że pokazał to w dwóch ostatnich meczach - ciepłych słów na temat gry utalentowanego Leonarda nie szczędził jego klubowy kolega, Boris Diaw (8 punktów, 9 zbiórek, 9 asyst).

Wielkie indywidualne osiągnięcie Tima Duncana! The Big Fundamental zanotował 158. double-double w posezonowych zmaganiach i na liście wszechczasów zdetronizował przy okazji legendarnego Magica Johnsona. Na słowa uznania zasłużył też Australijczyk, Patrick Mills. Back-up dla francuskiego rozgrywającego w niespełna 17 minut wywalczył aż 14 punków. Spurs rzucali ponadto na wyśmienitej, 57-procentowej skuteczności z gry, a do tego zebrali jeszcze 44 piłki przy zaledwie 27 zbiórkach miejscowych.

Miami Heat przed druzgoczącą porażką nie uchronił nawet LeBron James. 29-latek miał 28 oczek i 8 zbiórek, ale zdecydowanie zabrakło mu wsparcia partnerów. - Rozbili nas w dwóch spotkaniach na własnym parkiecie. Byli znacznie lepsi od nas. To takie proste - mówił na pomeczowej konferencji prasowej LBJ.

Zdecydowanie poniżej oczekiwań spisał się Dwyane Wade (3/13 z gry). Więcej punktów od Flasha zdobył chociażby James Jones, który przebywał na parkiecie zaledwie 2 minuty i 47 sekund. 33-latek zdobył w tym czasie 11 oczek! - Mamy w zanadrzu wielkie, wspaniałe rzuty. Po prostu ich zabrakło - twierdził po meczu Chris Bosh. - Mamy 48 godzin. Muszę wykonać dobrą pracę dla mojego zespołu - dodaje zmotywowany Spolestra.

Miami Heat - San Antonio Spurs 86:107 (17:26, 19:29, 21:26, 29:26)

(James 28, Bosh 12, Jones 11 - Leonard 20, Parker 19, Mills 14)

Stan rywalizacji: 3:1 dla San Antonio Spurs

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

San Antonio Spurs pokonają Miami Heat 4:1?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna / nba.com
Komentarze (26)
  • jaet Zgłoś komentarz
    Bravo Spurs, wreszcie się chyba doczekałem :P.
    • ziemo86 Zgłoś komentarz
      A jednak nie takie drewniane te Ostrogi jak je malowano :) Heat to wielki zespół, ale Spurs są w tej lidze fenomenem. Takim bardzo europejsko-południowoamerykańskim wybrykiem, który jest
      Czytaj całość
      na najlepszej drodze do sprawienia psikusa wyznawcom "star basketball" ;)
      • Apator Fan Zgłoś komentarz
        Świetnie!Teraz tylko dobić Miami!
        • pifpaff Zgłoś komentarz
          chociaż lubie miami chciałbym żeby SAS wygrali finały, jakaś zmiana na tronie się przyda
          • Pruchin Zgłoś komentarz
            NO NO NO SPURS PEDRO 1 mecz:)
            • APG Zgłoś komentarz
              to nie tak jak mowiono przed finalami, ze Leonard nie bedzie w stanie zatrzymać James'a - to James jest na kolanach przed Leonardem, jest wobec niego zupełnie bezradny w obronie. Ciężko mi
              Czytaj całość
              ocenić, bo nie jestem z czasów Auerbacha i porownac go do Popa, ale porownujac Popa do Jacksona sadze ze Pop jest lepszym trenerem ! Jackson ma te swoje 11 tytulow, ale kim je zdobywal ? Jordan Pippen Rodman Horry Bryant O'Neal Gasol Fisher i wielu wielu znakomitych graczy. Pop potrafi z graczy takich jak Splitter - do niedawna jeden z lepszych, a wcale nie najlepszy zawodnik w eurolidze, gdzie i na starym kontynencie zawodnicy obnazali niektore jego braki ; Diaw - poki nie trafil do spurs byl przecietnym zawodnikiem NBA (a moze i nawet nie przecietnym), Green, ktory niedawno podczas lokautu grajac w Olimpiji Lublana szarpał się niemiłosiernie o zwyciestwo w eurolidze z dogorywajacym Asseco ; Bonner - w kazdej innej druzynie nba wyrzuciliby go juz dawno na smietnik, taki drugi Scalabrine ; Mills - do niedawna znany glownie jako lider reprezentacji Australii itd itp oraz starzy Duncan i Ginobili i podstarzaly Parker, ktory w tych playoffach mial juz klopoty ze zdrowiem nie raz. Do tego mlody Leonard i wielkie Miami nie dosc ze przegrywa to jeszcze jest upokarzane we wlasnej hali. Poza samymi tytulami misrzowskimi przeciez od kilkunastu lat regularnie sa w play off bodajze ani razu nie przekraczajac salary cup - to jest dla mnie prawdziwy geniusz trenerski
              • kibic Unii T Zgłoś komentarz
                Ciekaw jestem czy włodarze ligi odważą się dać MVP Kawhi Leonard'a czy znowu dadzą go Duncanowi lub Parkerowi. Wg mnie najbardziej zasłużył Kawhi Leonard bez dwóch zdań, nie dość
                Czytaj całość
                że zatrzymał LBJ to jeszcze szalał w ataku.
                • Wo Falubaz-Zastal Zgłoś komentarz
                  Świetna wiadomość dnia, Dream Team chyba ma problem, LBJ niech teraz pokaże ile jest wart. SAS do boju.
                  • mack23 Zgłoś komentarz
                    po finałach.. niestety
                    • Fanatyk__Śląska___Wrocław Zgłoś komentarz
                      To jak POP nauczył ich grać może nie wystarczy nawet Melo w przyszłym sezonie... , Tak bezradnego Miami jak w meczach 3 i 4 chyba nie widział nikt dawno grali jak Dzieci we mgle zagubieni i
                      Czytaj całość
                      bez pomysłu na "MASZYNĘ" POPA
                      • SOMBRA Zgłoś komentarz
                        Po herbatce?
                        • Fanatyk__Śląska___Wrocław Zgłoś komentarz
                          Gdzie są Ci wszyscy znawcy koszykówki którzy pisali że po takim 3 meczu jak Spurs wygrali w Miami na 1000 % Miami wyrówna na 2-2
                          • Andre. Zgłoś komentarz
                            blowout. genialne San Antonio, banalne Miami. kluczem do zwycięstwa jest niewątpliwie postawa Diawa. tego brakowało rok temu. niesamowity zawodnik, dużo widzi, świetnie podaje, potrafi
                            Czytaj całość
                            rzucić za 3, nieźle broni. gra bardzo inteligentną koszykówką. cóż, można już dopisywać kolejne mistrzostwo do dorobku SAS. chyba że będziemy świadkami historii i Miami jako pierwsze wygrzebie się z dołka i przegrywając 1-3 wygra finał. jeszcze żadnej drużynie się to nie udało w Finałach, a w całej historii PO takiej sztuki dokonało ledwie 8 drużyn. to sporo mówi o sytuacji w jakiej znaleźli się obrońcy tytułu. tą kampanią TD postawił tylko kropkę nad "i", czapki z głów. przyszły członek Hall of Fame.
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×