WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Genialny mecz w wykonaniu San Antonio Spurs! 2:1 dla Ostróg w finale NBA!

Perfekcyjna pierwsza połowa zapewniła San Antonio Spurs drugie zwycięstwo nad Miami Heat. Ostrogi pokonały Żar na obcym terenie i w wielkim finale NBA prowadzą już 2:1!
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak

Zapraszamy na TYPER.WP.PL! Wejdź i stwórz własną ligę!

Pogrom w AmericanAirlines Arena! Po triumfie w drugim meczu wielkiego finału NBA w roli faworytów nie odnaleźli się obecni obrońcy tytułu. San Antonio Spurs zdominowali Żar w każdym aspekcie koszykarskiego abecadła i pokonali miejscowych z Florydy aż 111:92. To dopiero pierwsza porażka Miami Heat na domowym parkiecie w trwających play-offach, a już druga w konfrontacji z podopiecznymi Gregga Popovicha.


Gra Ostróg na olbrzymi podziw zasługiwała szczególnie w pierwszej części wtorkowego meczu. To była prawdziwa uczta dla sympatyków koszykówki, koszykarskie Himalaje w wykonaniu pięciokrotnych triumfatorów ligi. Nie można uprawiać tego sportu z większą gracją i perfekcją. Spurs do przerwy popisali się najwyższą skutecznością rzutów z gry w historii meczów finałowych (76-procent), a 71 punktów zdobytych w pierwszej połowie to najlepszy wynik od czasu ofensywnego wyczynu Los Angeles Lakers z 1987 roku.

Wiodącą postacią w szeregach przyjezdnych okazał się utalentowany Kawhi Leonard. 22-latek już po niespełna siedmiu minutach premierowej partii miał na swoim koncie 13 oczek, a schodząc do szatni zgromadził już dokładnie tyle samo punktów co w dwóch wcześniejszych spotkaniach finałowej serii! Skrzydłowy ostatecznie zapisał na swoim koncie najlepsze w karierze 29 oczek, trafiając przy tym aż 10 na 13 oddanych rzutów z gry.

Miami Heat po zmianie stron pokazali wielkie serce do gry. Walczyli dzielnie, starali się odrabiać straty, co w pewnym momencie zaowocowało nawet zniwelowaniem deficytu do zaledwie siedmiu oczek. Spurs odpowiedzieli jednak błyskawicznie i skutecznie. Od stanu 81:74 do głosu ponownie doszli przyjezdni, którzy końcowego sukcesu nie wypuścili już z rąk do ostatniej syreny.

Miejscowych z Florydy przed drugą porażką w finale nie zdołał uratować nawet LeBron James. 29-latek już w pierwszej kwarcie skompletował 14 punktów, ale w dalszej części meczu dołożył "tylko" 8. LBJ przy pięciu przechwytach popełnił ponadto aż 7 strat. 22 oczka skompletował również jego klubowy kolega - Dwyane Wade, a 14 (w tym cztery trójki) dodał świetnie spisujący się skrzydłowy - Rashard Lewis. Po raz kolejny zawiódł natomiast Mario Chalmers. Rozgrywający przestrzelił tym razem wszystkie 5 prób z gry i stracił trzy piłki.

 - Nie można wygrać mistrzostwa prezentując tego rodzaju zaangażowanie. Niezależnie czy jest to spotkanie w domu, czy na wyjeździe. Nie udowodniliśmy, że zasługujemy na to co mamy - mówił po trzecim meczu rywalizacji rozczarowany Chris Bosh (9 punktów, 4/4 z gry).

Po stronie Ostróg oprócz wspominanego wyżej Leonarda, genialnie spisywał się również Danny Green, autor piętnastu punktów. - Byli kluczem do zwycięstwa. Przejęli mecz - komplementował dwójkę młodych graczy San Antonio Spurs 38-letni Tim Duncan. The Big Fundamental skompletował 14 oczek i 6 zbiórek, a 15 punktów dorzucił jeszcze Tony Parker. - Nie sądzę, że jeszcze kiedykolwiek w przeciągu połowy uda nam się rzucać z 76-procentową skutecznością. To szaleństwo! - mówił na pomeczowej konferencji prasowej szkoleniowiec zwycięzców, Gregg Popovich.

Po drugim meczu finału aż 70-procent z blisko 350 ankietowanych było zdania, że mistrzami NBA zostaną Miami Heat. Jak tym razem rozłożą się głosy?

Czwarte spotkanie finałowej rywalizacji odbędzie się już w nocy z czwartku na piątek o godzinie 3:00 czasu polskiego.

Miami Heat - San Antonio Spurs 92:111 (25:41, 25:30, 25:15, 17:26)

(James 22, Wade 22, Lewis 14, Allen 11 - Leonard 29, Parker 15, Green 15, Duncan 14)

Stan rywalizacji: 2:1 dla San Antonio Spurs

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!




Kto zostanie mistrzem NBA?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna / nba.com

Komentarze (11):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Bubas 0
    Co do sondy, to gdybam, że są trzy motywacje typowania zwycięzcy:
    1/ Zawsze za swoją drużyną - stały elektorat.
    2/ Kalkulacja według własnej oceny szans na końcowe rozstrzygnięcie, uwzględniająca aktualny wynik konfrontacji - tutaj zmiana jest wręcz oczekiwana, bo inaczej można oceniać szanse przy stanie 1:0, a inaczej przy stanie 1:1. Kibicowanie i preferencje są tutaj drugoplanowe.
    3/ Przekornisie - szum sondażowy.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Velociraptor 0
    Plan minimum wykonany, HCA odzyskany, jest co najmniej jeden meczy wygrany, a szansa na drugi też duża. Ktoś tu wcześniej pisał, że nie ma szans, żeby Spurs drugi raz wyszła kwarta na poziome 14/16. Cóż, wyszła nawet cała połowa, to chyba zamyka dyskusje na temat możliwości Spurs w ataku. Po raz pierwszy od dawna James przegrał pojedynek ze swoim vis a vis. Leonard był kluczem do zwycięstwa: 29 pkt na kosmicznej skuteczności, celne rzuty z trudnych pozycji, i co chyba najważniejsze zatrzymanie Lebrona na "tylko" 22 pkt oraz obrona, która po części wymusiła aż tyle strat. Nie złapał głupich touch fouls na samym początku tak jak miało to miejsce w meczu nr. 2, dzięki czemu mógł być aktywny w obronie do końca, bez obawy o wyrzucenia z boiska za faule. Po stronie Heat straszna padaka ze strony Chalmersa, kilka strat i cegły nawet z czystych pozycji. Na duży plus za to chyba nieco niedoceniany Rashard Lewis, który rzucił parę trójek. W kolejnych meczach Spurs nie mogą go zostawiać na czystych pozycjach zza łuku, o Allenie to już nie wspomnę. Ogólnie Heat trafili aż 10 trójek na skuteczności prawie 50%, w całym meczu też powyżej 50% skuteczność, a przegrali bardzo wyraźnie. To tylko dobitnie pokazuje jak perfekcyjnie zagrali Spurs, choć emocje też były mimo że wynik na to nie wskazuje. I proszę Redaktorów SF o nie uprzedzanie faktów. Też wiem, że San Antonio wygra mistrzostwo w tym roku, ale jeszcze nie piszmy o nich jako "pięciokrotnych triumfatorach ligi" ;). A analizując sondy po każdym meczu można obliczyć, że ok. 30% stałych fanów ma Miami, tyle samo San Antonio, a pozostałe 40% to ludzie chorągiewki. A jeszcze co do fanów, to ci co rzekomo "kibicują" Miami i chodzą na mecze są bezsprzecznie NAJGORSZYMI fanami w dziejach świata. Jak można wychodzić już w połowie 4 kwarty? Dla mnie to totalne nieporozumienie.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • pepsiBKS 0
    brawo SAS, nie można tego wypuścić!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (8)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Pokaż więcej komentarzy (11)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×