WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Karygodny błąd Spurs, buzzer-beater Brandona Jenningsa!

Od momentu zwolnienia Josha Smitha, Detroit Pistons legitymują się bilansem 6-0! Drużyna z MoTown we wtorek rzutem na taśmę pokonała mistrzów NBA, San Antonio Spurs. Bohaterem został Brandon Jennings.
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak

O losach pierwszej bezpośredniej konfrontacji obu ekip zadecydował skuteczny rzut Khrisa Middletona. 23-latek trafił równo z końcową syreną, zapewniając Milwaukee Bucks triumf 96:94. W spotkaniu rewanżowym, ten sam gracz celną próbą zza łuku doprowadził do stanu 92:94, lecz ostatnie słowo tego dnia należało do Phoenix Suns.


Podopieczni Jeffa Hornacka zachowali więcej zimnej krwi, skorzystali z błędów rywali i rozstrzygnęli wynik meczu 44 sekundy przed jego zakończeniem. Uczynił to Markieff Morris, który przymierzył zza linii 7 metrów i 24 centymetrów, wyprowadzając Słońca na okazałe prowadzenie 99:92. Absolwent uczelni Kansas był klasą dla samego siebie, dominował pod tablicami, a summa summarum skompletował 26 punktów i 10 zbiórek, umieszczając w koszu 10 na 17 oddanych prób.

Wspomógł go Isaiah Thomas. Wchodzący z ławki rozgrywający zdobył 19 oczek, oddając zaledwie 8 rzutów z pola (5/8 z gry, 2/2 za 3, 7/8 za 1). Gorzej w tym elemencie spisywał się Eric Bledsoe (3/10 z gry), ale 25-letni ex-gracz LA Clippers zebrał dodatkowo 6 piłek i rozdał 10 kluczowych podań. Bledsoe popełnił też 7 strat.

Drużyny ze stanu Wisconsin nie uratowali nawet Brandon Knight czy Giannis Antetokounmpo. Ten pierwszy miał 26 punktów, a trzecie double-double w trwającej kampanii zapisał na swoim koncie 20-latek rodem z Grecji. Antetokounmpo uzbierał 16 oczek i 12 zbiórek.

Phoenix Suns ogrywając Bucks 102:96 zanotowali trzecie zwycięstwo z rzędu i w tym momencie z bilansem 21-16 plasują się na 8. miejscu w Konferencji Zachodniej. Tuż przed nimi są San Antonio Spurs (21-15), którzy we wtorek w dramatycznych okolicznościach ulegli Detroit Pistons.

Gdy mistrzowie NBA wygrali premierową kwartę 37:20, wydawało się, że końcowe rozstrzygnięcie będzie w tym przypadku tylko formalnością czekającą na dopełnienie. Ostrogi grały na własnym parkiecie i na 4 minuty przed zakończeniem pierwszej połowy prowadziły nawet 54:36. Nic nie zwiastowało nadchodzącej burzy.

Seria 11:0 w wykonaniu Detroit Pistons spadła na podopiecznych Gregga Popovicha niczym grom z jasnego nieba jeszcze przed zmianą stron. Co prawda San Antonio Spurs wciąż prowadzili, ale ich dominacja została podważona, a zupełnie obalona w trzeciej kwarcie. Ta padła łupem Tłoków w stosunku aż 33:19. W decydującym rozdaniu zapowiadała się prawdziwa woja nerwów.

W końcówce to gospodarze mieli na swoim koncie 3 oczka zaliczki i gdy piłka na niespełna 11 sekund przed końcową syreną trafiła w ręce rywali, wysłali Jodie'go Meeksa na linię rzutów wolnych. Trafił dwukrotnie, doprowadzając do stanu 103:104.

Ci, którzy mają w pamięci pojedynek przedsezonowy San Antonio Spurs z Albą Berlin, mogą przeżywać prawdziwe deja vu. Mistrzowie NBA popełnili wręcz identyczną stratę. Patrick Mills nie złapał piłki po podaniu Tima Duncana, a kibiców zgromadzonych na hali AT&T Center uciszył Brandon Jennings. Goście wygrali 105:104! - Czuję się zawiedziony - przyznał po meczu Manu Ginobili, który skompletował tego dnia 11 oczek i 8 asyst. 

Przyjezdni z Miasta Motoryzacji zdominowali rywali w strefie podkoszowej, co okazało się jednym z kluczowych czynników. Pistons z pomalowanego zdobyli aż 58 punktów i zanotowali 45 zbiórek, a w tej płaszczyźnie królowali Andre Drummond i Greg Monroe. Ten pierwszy miał 20 oczek i 17 zebranych piłek, a 17 punktów i 11 zbiórek dodał Monroe.

Brandon Jennings zaaplikował Spurs tylko 5 na 18 oddanych prób z pola, ale w tym ten jeden, decydujący rzut równo z końcową syreną. Co ciekawe, podopieczni Stana Van Gundy'ego w przekroju całego meczu trafili tylko trzy trójki - Ostrogi dziewięć.

Tłoki rozpoczęły swój marsz ku fazie play-off? Na razie są na dobrej drodze. Bez Josha Smitha w składzie wygrali wszystkie 6 meczów i w tym momencie legitymują się bilansem 11-23, który umiejscawia ich w dole Konferencji Wschodniej, ale strata do oponentów jest niewielka. Ósmą lokatę w stawce zajmują Miami Heat (15-20).

Do gry we wtorek powrócił Tony Parker. Francuz jest już w pełni sił, choć spędził na placu boju zaledwie 13 minut, notując tylko 3 oczka. Najlepszy występ w sezonie zaliczył Jeff Ayres. Daleki rezerwowy zdobył przeciwko Pistons 16 punktów. 15 oczek i 7 zbiórek dodał Duncan, ale wszystko przekreślił karygodny błąd w końcówce.

Wyniki:

Milwaukee Bucks - Phoenix Suns 96:102 (21:15, 23:28, 28:28, 24:31)
(Knight 26, Antetokounmpo 16, Middleton 13, Henson 13 - Markieff Morris 26, Thomas 19, Dragic 16)

San Antonio Spurs - Detroit Pistons 104:105 (37:20, 21:29, 19:33, 27:23)
(Ayres 16, Duncan 15, Green 13 - Drummond 20, Augustin 19, Monroe 17)

Detroit Pistons awansują do fazy play-off?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna / nba.com

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Panki 0
    Oglądałem. To fakt, biję się w pierś. Nie był to buzzer. Zwracam honor.
    pepsiBKS oj panie redaktorze, nie pogrążaj się, bo kolega Tom91 pisze prawdę. Jennings rzucił dwójkę dającą zwycięstwo, ale ten rzut nie zakończył meczu. owszem, syreny rozbrzmiały, zegar pokazał 0.0, czerwone światła rozbłysły, wszystko się zgadza. tylko, że potem sędziowie zweryfikowali czas i przyznali jeszcze 0,1 dla SAS. z ich akcji nic jednak nie wyszło. no ale żeby to wiedzieć, to trzeba było obejrzeć mecz, albo chociaż jego skrót na oficjalnej stronie NBA.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • pepsiBKS 0
    oj panie redaktorze, nie pogrążaj się, bo kolega Tom91 pisze prawdę. Jennings rzucił dwójkę dającą zwycięstwo, ale ten rzut nie zakończył meczu. owszem, syreny rozbrzmiały, zegar pokazał 0.0, czerwone światła rozbłysły, wszystko się zgadza. tylko, że potem sędziowie zweryfikowali czas i przyznali jeszcze 0,1 dla SAS. z ich akcji nic jednak nie wyszło. no ale żeby to wiedzieć, to trzeba było obejrzeć mecz, albo chociaż jego skrót na oficjalnej stronie NBA.
    Panki [Komentarz usunięty przez użytkownika]
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • TylkoWłókniarz 0
    Detroit po odejściu Smitha grają jak nakręceni jeszcze się tak rozpędzą i kto wiem może do PO awansują.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×