Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

NBA: Clippers znowu remisują ze Spurs, Bulls ośmieszyli Bucks!

Los Angeles Clippers zdołali wygrać na wyjeździe z San Antonio Spurs i znowu doprowadzili do remisu w serii. Jeśli mistrzowie NBA przegrają, to odpadną już w ćwierćfinale konferencji!
Patryk Kurkowski
Patryk Kurkowski

Drużyna Doca Riversa nie miała innego wyjścia. Clippers po porażce w poprzednim spotkaniu, tym razem musieli wygrać w San Antonio, aby przedłużyć rywalizację z obrońcami tytułu. I to - po emocjonującym starciu - udało im się osiągnąć.

Podopieczni Gregga Popovicha niespełna piętnaście sekund przed końcem, kiedy za trzy trafił Marco Belinelli, mieli już tylko dwa punkty straty do przeciwnika. Wówczas jednak gospodarze długo czekali na faul, a do tego Jamal Crawford wykorzystał oba rzuty wolne. Ostrogi mogły ponownie zmniejszyć dystans, ale ich akcja trwała zbyt długo i ostatecznie skończyła się dla nich fatalnie, bo stratą i faulem. Tym samym Blake Griffin przypieczętował wygraną Clippers.


W zespole z Los Angeles nie zawiedli liderzy. Wspomniany przed chwilą Griffin zdobył 26 punktów, zebrał 12 piłek i rozdał 6 asyst. Świetnie zagrali też Chris Paul (19 punktów, 15 asyst) oraz J.J. Redick i DeAndre Jordan. W sumie wymieniony tercet uzbierał aż 79 "oczek". Ich skuteczność pozostawiała nieco do życzenia, ale i tak wypadli lepiej niż gwiazdy Spurs.

Mistrzowie NBA tym razem nie mogli liczyć na Tony'ego Parkera czy Kawhiego Leonarda, ale również na Manu Ginobilego. Wszyscy mieli wielkie problemy ze skutecznością, co odbiło się na drużynie. Z nimi ekipa z Teksasu funkcjonowała kiepsko. Na nic zdał się zatem znakomity występ Belinellego czy solidny Borisa Diawa. W ogóle w decydującym fragmencie gospodarzom brakowało mocniejszego ciosu, którzy zadaliby weterani.


Wygrana graczy Riversa oznacza, że o awansie do półfinału konferencji zadecyduje siódme spotkanie. Gospodarzem będą Clippers, którzy mają spore szanse na wyeliminowanie obrońcy tytułu. Przypomnijmy, że drużyna z Miasta Aniołów na otwarcie play-off wygrała ze Spurs 107:92, a następnie uległa u siebie po dogrywce 107:111. Zwycięzca tej pary w półfinale konferencji zmierzy się z Houston Rockets, które wyeliminowało z dalszej rywalizacji Dallas Mavericks.

Kolejnym zespołem, który zameldował się w drugiej rundzie play-off, jest Chicago Bulls. Podopieczni Toma Thibodeau tym razem przeszli samych siebie i po prostu zbili na kwaśne jabłko swojego przeciwnika. Byki wygrały na wyjeździe z Bucks różnicą 54 punktów!

To była deklasacja pod każdym względem. Gospodarze zagrali beznadziejnie we wszystkich elementach. Zawodnicy Jasona Kidda popełniali sporo błędów, przegrali walkę pod tablicami, wreszcie ich skuteczność była dramatyczna. Nic dziwnego, że to najwyższa porażka w play-off w historii tego klubu.

Co warte podkreślenia, ekipa z Chicago była blisko rekordu. I to nie byle jakiego. Zabrakło im jedynie czterech punktów, aby zrównać się z najwyższym zwycięstwem w historii play-off w NBA. W 1956 roku, czyli blisko 60 lat temu (!), Minnesota pokonała St. Louis 133:75.

Goście zagrali koncertowo, w szczególności pierwsza piątka. Podstawowi koszykarze nie zawiedli i byli bardzo skuteczni. To oni wypracowali ogromną przewagę i szybko przyklepali zwycięstwo - i awans - swojego teamu. Łącznie uzbierali 81 punktów, czyli i tak zdecydowanie więcej niż Bucks, u których ani jeden gracz nie zdołał zdobyć 10 punktów.

Najskuteczniejszy w zespole z Chicago był Mike Dunleavy, autor 20 punktów, 5 asyst i 4 zbiórek. Double-double zanotował natomiast Joakim Noah, który do 11 "oczek" dołożył jeszcze 10 zebranych piłek.

W półfinale konferencji Byki zmierzą się z Cleveland Cavaliers, które w poprzedniej rundzie łatwo rozprawiło się (4-0) z Boston Celtics.

Milwaukee Bucks - Chicago Bulls 66:120 (16:34, 17:31, 19:26, 14:29)
(Dunleavy 20, Gasol 19, Butler 16, Rose 15, Noah 11 - Paczulia 8)

Stan rywalizacji: 4-2 dla Chicago

San Antonio Spurs - Los Angeles Clippers 96:102 (26:26, 25:25, 21:25, 24:26)
(Belinelli 23, Diaw 17, Duncan 12, Leonard 12 - Griffin 26, Redick 19, Paul 19, Jordan 15, Crawford 10)

Stan rywalizacji: 3-3

Kto wygra decydujące spotkanie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (11):
  • Rouster Zgłoś komentarz
    Moim zdaniem Byki wyeliminują Kawalerzystów po 6-7 meczowej serii
    • Ryback Zgłoś komentarz
      By ich rozbiło.Ale Cavsi to jest niemal murowany faworyt do wygrania wschodu i nie widzę kogoś,kto miałby ich zatrzymać.Dużo ciekawiej tradycyjnie będzie na zachodzie
      • Ryback Zgłoś komentarz
        No to nie pozostaje nic innego jak trzymać kciuki za Clippersów!Lubię dynamiczny i widowiskowy basket a takiego na pewno nie prezentuje San Antonio.Nie oczekuję też "ładnego" meczu nr.7,bo
        Czytaj całość
        Popowich zapewne znowu za taktykę ustali sobie faulowanie DeAndre "Nie umiem rzucać osobistych" Jordana...Do tego dojdzie wojna psychologiczna,a tutaj Clipsi prędzej się"zagotują" niż Spurs.Przewaga parkietu?W każdej z trzech serii kończyło się na 1-1.Bardzo liczę na LA,ale obawiam się,że "dziadki" lepiej wytrzymają ciśnienie(obym się mylił!).
        • Maciej Karolczak Zgłoś komentarz
          No nie mogli san antonio skonczyc to i bylo by po problemie za pieknie by bylo a tak to clipers wygraja u siebie ide postawic kase a jesli spurs wygraja to bede najszczesliwszym czlowiekiem na
          Czytaj całość
          swiecie . GO SPURS
          • Grzegorz Talar Zgłoś komentarz
            bez względu kto pójdzie wyżej po rywalizacji SAS - Clippers, będzie okrutnie styrany przed kolejną rundą. szczególnie problemem to może być dla wiekowych już Spurs, w przypadku gdyby
            Czytaj całość
            to oni awansowali...
            • TylkoWłókniarz Zgłoś komentarz
              Chicago mocno przycisnęli i Bucks nie wytrzymali psychicznie.A Antetokounmpo powinien dostać karę za swój idiotyczny faul na Mike Dunleavy.Teraz szykuje się kozacka seria Cavs-Bulls już
              Czytaj całość
              zacieram ręce.A co do Spurs-Clippers to trzymam kciuki za "dziadków" z San Antonio.
              • ABC321 Zgłoś komentarz
                Same komentarze o tak oczywistym rezultacie jak awans Chicago, a tak mało o niesamowitej serii Clippers-SAS. Już się nie mogę doczekać meczu nr 7. Mimo przewagi parkietu zespołu z LA, w
                Czytaj całość
                tym meczu nie będzie faworyta. Co do Chicago, to wiadomym było że grający ponad siły zawodnicy Milwaukee siądą fizycznie. Choć rozmiar ich porażki faktycznie niespodziewany.
                • Apator Fan-RSKZ Zgłoś komentarz
                  Co za mecz Chicago!!!Już się obawiałem,że coś niedobrego dzieje się z Bykami,ale jak widać dwa przegrane mecze to wina zlekceważenia rywala!Teraz nadszedł czas ,żeby pokonać
                  Czytaj całość
                  Creveland i zacząć marzyć o przywrócenie dynastii mistrzowskiej po prawie 20 latach!Seria Clippers-Spurs zgodnie z przewidywaniami skończy się dopiero w game seven.To będzie walka na nożę.
                  • Borysek ROW Zgłoś komentarz
                    Hop hop hop koszykówka!!!
                    • Sopa Zgłoś komentarz
                      Tak jak było do przewidzenia - Bulls zagrali na maksa i oto był efekt, którego mimo wszystko chyba nikt się nie spodziewał. Niemniej jednak, świetna gra Bulls to jedno, a drugie mierna
                      Czytaj całość
                      Bucks. Młode wilki nie wytrzymały presji. Niektórzy uważali, że Milwaukee jako pierwsi wygrają serię po rozpoczęciu jej 0:3 i nie mam zielonego pojęcia na jakiej podstawie można było wyciągnąć takie wnioski :D Byki to co prawda skończony trener, ale jednak zespół pełen doświadczenia i indywidualności. Trudno w ogóle wyróżnić któregoś z zawodników Byków, bo wszyscy zagrali świetnie. Fajnie, że Rose nie forsował rzutów, a Gasol się obudził. Ogólnie Byki szanowały piłkę. Jak zwykle świetnie Noah. Od kiedy nie musi sam ciągnąć tego wózka nie ma już tak imponujących liczb, ale dalej jest wybornym obrońcą i spoiwem drużyny. Faul Antetokounmpo na Dunleavym (o którym ani wzmianki w tekście?) pokazuje jak sfrustrowani byli Bucks. Ale to zespół, przed którym świetlana przyszłość.
                      • jaet Zgłoś komentarz
                        Nie spodziewałem się takiego meczu w Milwaukee...
                        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                        ×
                        Sport na ×