[tag=6993]
Marcin Dutkiewicz[/tag] do Świąt Bożego Narodzenia przystąpił w bardzo dobrych humorach. On i jego koledzy wykonali w ostatnią sobotę zadanie, pokonując na własnym parkiecie Start Lublin. Tą wygraną przysporzyli także dużo radości kibicom, którzy na początku obecnego sezonu nie mieli za dużo powodów do świętowania.
- Dzięki tej wygranej z Lublinem humory na święta są zdecydowanie lepsze. Cieszę się, że udało nam się odnieść trzecią wygraną w tym sezonie. W ostatnim czasie prezentujemy się już lepiej i powoli wracamy na dobre tory - przyznaje zawodnik Trefla Sopot.
Jedynie do zapomnienia jest początek spotkania. Sopocianie zaczęli bardzo kiepsko i popełniali mnóstwo strat. Brakowało agresywnej obrony i egzekucji w ofensywie.
- Zaczęliśmy za miękko. Pozwoliliśmy się rozbujać rywalowi. Nie potrafiliśmy zatrzymać szybkich ataków Startu i w kilka minut zrobiło się 9:0 dla lublinian. Musieliśmy gonić ich od samego początku. Dobry impuls dali nam gracze z ławki - Piotrek Śmigielski i Sławek Sikora, którzy zagrali solidnie w defensywie - przyznaje Dutkiewicz, który dzieli się także swoimi spostrzeżeniami na temat Świąt Bożego Narodzenia.
Gracz Trefla zdradza, że jego dzieci listy do Świętego Mikołaja piszą... już w listopadzie. Skąd ten pośpiech?
- Święty Mikołaj w tym roku był nieco bardziej zapobiegawczy. To chyba nauczka z lat poprzednich, kiedy to 23 grudnia w godzinach wieczornych musiałem coś pojechać i załatwić. Stałem 4,5 godziny w kolejce. Teraz wszystkie sprawy związane z pisaniem listów do Świętego Mikołaja załatwiam z dziećmi już w listopadzie - wyjaśnia Dutkiewicz.