Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Michał Ignerski: Ocena polskiej koszykówki jest marna

Michał Ignerski, wieloletni reprezentant Polski, nadal pozostaje bez pracodawcy. W rozmowie z WP SportoweFakty mówi o swojej przyszłości, rozmowach z Anwilem, a także analizuje stan polskiej koszykówki. - Smutno się na to patrzy - podkreśla.
Karol Wasiek
Karol Wasiek

WP SportoweFakty: Co u pana słychać? Czym się pan obecnie zajmuje?

Michał Ignerski: Rodzina, dom, pilnowanie własnego interesu. Tak teraz wygląda moje życie.

Czy możemy spodziewać się jeszcze powrotu Michała Ignerskiego na ligowe boiska?

- Nic na to nie wskazuje...

Jest jeszcze głód gry i koszykówki?

- Uwielbiam rywalizować i boisko zawsze było moim poligonem do wyładowywania się, jak i do naładowania baterii. Miałem to na co dzień przez ostatnich 20 lat i kochałem to, a więc głód był, jest i będzie. To naturalne, ale trzeba umieć znaleźć sobie inny sposób. Prywatne sprawy wzięły górę.

Dużo klubów do pana dzwoniło?

- Na początku sezonu wraz z żoną nie mogliśmy zdecydować się na wyjazd za granicę, choć miałem kilka fajnych opcji. Zdecydowaliśmy się zostać w Polsce, ale moje warunki najwyraźniej przerosły możliwości klubów, które mają ambicje walczyć o złoto. Tak bywa.

ZOBACZ WIDEO Rafał Sonik: Każdy Dakar jest niewiadomą (źródło: TVP SA)

Liczył pan na grę w PLK?

- Liczyłem, że może jeszcze pogram w PLK, jednak jak obserwuję tę ligę, poziom, emocje i problemy rożnej treści, to mówię sobie: "chłopie, daj spokój". Dołożyć do tego mój kręgosłup, który wziął na siebie ciężar tych 20 lat pracy, to myślę sobie, że może to jest właśnie czas, aby zacząć się oszczędzać i zostawić trochę zdrowia na robienie innych fajnych rzeczy. Zawsze doceniałem graczy, którzy kończyli, nie musząc człapać po boisku i odcinać kuponów.

Ostatnio pana osoba łączona jest z Anwilem Włocławek. Coś jest na rzeczy czy to tylko plotki? To byłby dla pana powrót na Kujawy po kilku latach.

- Rozmawiałem z trenerem Milliciem, ale nie padły żadne konkrety. Trzymam kciuki za zespół z Włocławka, bo po wycofaniu się Śląska jest to jedyny zespół grający w PLK, w którym miałem okazję występować. Wierzę, że po zmianach zaczną grać na poziomie, który ustawi ich w walce o medale.

Obserwuje pan PLK w tym sezonie? Jakie ma pan wnioski? Poziom poszedł do góry?

- Poziom ligi to składnia wielu czynników, które mają wpływ na atmosferę tego sportu. Tu nie ma jednego winnego, to jest błędne koło, które ciężko ogarnąć. Jeżeli sponsor wykłada na swój zespół grosze w porównaniu do budżetów europejskich i na tym robi medal w Polsce, to myśli sobie, że więcej wykładać nie musi. Jakich wtedy jakościowo graczy może sprowadzić do swojego miasta? Od kogo mają się uczyć polscy młodzi zawodnicy? Jeżeli mistrz Polski swoją reputację buduje na walce z zaległościami i swoimi byłymi graczami, to niestety do niczego dobrego do basketu nie wnosi. Taka Rosa Radom, mając taki budżet w europejskich pucharach, szału nie zrobi, choć dobrze, że w ogóle grają, choćby dla tych kilku młodych Polaków w składzie. W szkoleniu i w reprezentacjach młodzieżowych też się nic dobrego nie dzieje, a więc otoczka i ocena koszykówki w Polsce jest marna.

Ostatnio Krzysztof Szubarga powiedział, że w PLK jest za dużo przypadkowych obcokrajowców, apelując jednocześnie o odważniejsze stawianie na Polaków. Zgadza się pan z tym?

- Przepis o Polakach daje już wyjątkowe pole do popisu tym graczom. Jest to też na swój sposób sztuczny kokon bezpieczeństwa, który trochę ogranicza rozwój, motywację i rywalizację. Kiedyś sprowadzało się Amerykanina z przeszłością w NBA albo wyrobioną reputacją w Europie, teraz to gość ze słabej konferencji NCAA, który jest gotów grać za "zestaw Big Maca". W Polsce trudno zauważyć jakiś model, system, plan na przyszłość. Nie mogę już słuchać stwierdzeń, że potrzeba sukcesu reprezentacji aby wszystko poszło do góry i ruszyło z kopyta. To jest jakiś absurd i szarpanina, która prowadzi do tego, że w TV mecze ogląda 5 tysięcy ludzi. To jest smutne.

Rozmawiał Karol Wasiek

Informacje sportowe możecie śledzić również w aplikacji WP SportoweFakty na Androida (do pobrania w Google Play) oraz iOS (do pobrania w iTunes). Komfort i oszczędność czasu!

Czy Michał Ignerski wróci do gry w koszykówkę?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

  • Chdis Zgłoś komentarz
    Ty Ignerski, a może tak z NBA do Ciebie dzwonili, ale się nie zdecydowałeś...
    • Reixen ZG Zgłoś komentarz
      Panie Ignerski jakiś taki wydaje mi się Pan zadufany w sobie a dokładniej w swoje umiejętności czy może bardziej w nazwisko, które jak Pan grał to nie powiem, znaczyło wiele, ale teraz
      Czytaj całość
      Pan nie gra a oczekiwania względem kontraktu sa DUŻE więc Sorry Gregory. W każdym wywiadzie z Pana udziałem można miedzy wersami przeczytać, że sie po prostu cenisz - wysoko cenisz i że za dobre pieniądze będziesz skłonny rozważyć propozycję. Wydaje mi sie, że dał nam przykład Kelathi jak postępować z takimi gwiazdami mamy. O ile powrót Szweczyka do PLK był naprawdę świetny o tyle twierdze nadal, że Thomas w ZG to nieporozumienie. Z rozmowy z Michałem można wywnioskować, że facet ma trudny charakter i że lubi mieć zawsze cos do powiedzenia. A taki zawodnik powoduje problemy. Mam nadzieje, że temat jego ewentualnej gry w Zielonej Górze już dawno przepadł. Co do wypowiedzi o poziomie w PLK to sie zgadzam i te uszczypnięcia w kierunku JJ i Radomia tez trafne. Natomiast podzielam zdanie odnośnie regulaminu mówiącego o dwóch Polakach na parkiecie. Jest to sztuczne, na siłę promowanie przeciętności. W ten sposób poziom idzie w dół a prezesi są zmuszani do płacenia za średniaków większe pieniądze. Jeśli chcemy, aby Polscy zawodnicy zaczęli lepiej grac to zróbmy na 2 sezony regulamin o 3 zawodnikach zagranicznych tylko w drużynie i reszcie Polakach. Wówczas po dwóch sezonach przekonamy sie czy tak naprawde mamy jakies rodzime perełki.
      • pawka Zgłoś komentarz
        Ciekawy choć niekonsekwentny punk widzenia. Ma za złe że jest obowiązek 2/6 Polaków i przez to nasze mizeroty chcą za dużo kasy, a jednak z tego korzysta bo chce tyle że nikogo na niego
        Czytaj całość
        nie stać. Widać ceni się wyżej niż niejeden dobrej europejskiej klasy gracz i mało kto by z nim w Polsce rozmawiał gdyby nie paszport. O ile pamiętam to Włosi też mają wymaganą liczbę swojaków w kadrach meczowych. Co do sukcesów reprezentacji to jednak nie ma racji bo bez tego popularność kosza w Polsce nie wzrośnie tak szybko. A sponsora Kadry i ligi nie widać.
        • SpasionyKot Zgłoś komentarz
          Michałku jakbyś nie był taki pazerny, to byś grał dalej w koszykówkę. A tak możesz mieć pretensje tylko do siebie
          • Maras27 Zgłoś komentarz
            Od dawna wiadomo że przepis o 2 Polakach na parkiecie to porażka. Jeśli ktoś będzie zasługiwał to będzie grał, mimo że w zespole będzie i 11 zawodników zagranicznych. Ten przepis
            Czytaj całość
            jedynie obniża poziom polskich drużyn, bo często przeciętni zawodnicy są wpuszczani na parkiet, ponieważ ktoś na nim być musi...
            • Nielubie Fejsa Zgłoś komentarz
              Ma rację...
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×