WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Dobre momenty w pierwszej połowie nie wystarczyły - Legia z 15. porażką

Środowe derby województwa mazowieckiego w PLK zakończyły się bardzo wysoką porażką Legii Warszawa z Rosą Radom (72:94). - Ciężko wygrać mecz, jeśli ma się tylko dobre fragmenty - mówili zgodnie Tane Spasev i Piotr Robak.
Piotr Dobrowolski
Piotr Dobrowolski
WP SportoweFakty / Karol Słomka / Na zdjęciu: koszykarze Legii Warszawa

Do meczu 14. kolejki Polskiej Ligi Koszykówki, z Rosą Radom, drużyna Legii na pewno nie przystępowała w roli faworyta. Przemawiały za tym między innymi bilans beniaminka (0-14) przed spotkaniem w Hali MOSiR-u, czy ostatnia pozycja w tabeli. Przedstawiciele gospodarzy wypowiadali się jednak z szacunkiem o rywalu, podkreślając, iż derby rządzą się swoimi prawami.

I rzeczywiście, po pierwszej kwarcie "pachniało niespodzianką". Zespół z Warszawy prowadził bowiem 21:18. Już w drugiej odsłonie został jednak sprowadzony na ziemię, przegrywając tę część 12:20. Przy zejściu do szatni o wstydzie nie mogło być mowy. Katastrofa Legionistów rozpoczęła się po 15-minutowej przerwie.

Trzecią kwartę przegrali bardzo wyraźnie, bo 16:36. To był ich "gwóźdź do trumny". - Mieliśmy w tym meczu dobre i złe momenty - powiedział na konferencji prasowej Tane Spasev. Trenerowi wtórował Piotr Robak. - Ciężko wygrać spotkanie, jeżeli tylko ma się dobre momenty, a nie gra się równo przez cały mecz. Myślę, że możemy być zadowoleni jedynie z pierwszej połowy, kiedy dotrzymywaliśmy kroku Rosie, graliśmy jak równy z równym - skomentował rzucający. - Niestety, w drugiej połowie obraz gry się zmienił, Rosa "odskoczyła" i ciężko nam było później wrócić do meczu - kontynuował zdobywca sześciu punktów i dwóch zbiórek.

Zawodnicy Legii nie mają czasu na rozpamiętywanie porażki, gdyż już w niedzielę czeka ich kolejny pojedynek. Tym razem zagrają przed własną publicznością z PGE Turowem Zgorzelec. - Wrócimy do Warszawy, obejrzymy wideo i przeanalizujemy spotkanie z Rosą. Musimy ciężko pracować, aby jak najlepiej przygotować się do kolejnego wyzwania, które już za kilka dni. Mam nadzieję, że w 2018 roku będziemy mieli wiele pozytywnych koszykarskich momentów - zakończył Spasev po pierwszym styczniowym meczu.

Zespół ze stolicy nadal nie zaznał zatem smaku zwycięstwa. Z bilansem piętnastu porażek okupuje ostatnie miejsce w tabeli PLK.

ZOBACZ WIDEO Złoci juniorzy pojadą na "dorosłe" MŚ? "Trzy nazwiska są oczywiste"


Czy Legia wygra chociaż jeden mecz w styczniu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Pawcio69 0
    ty go oceniasz na podstawie kilku meczów , ja na podstawie kilku sezonów.
    EOT
    WKL Pisanie, ze się obserwuje pracę kołcza to nadużycie, bywałeś Kolego lub bywasz na jego treningach, aby obserwować jego pracę? Możesz ewentualnie obserwować efekt jego pracy. I w przypadku Legii ja również obserwuje efekt jego pracy. Spasev jest od 15 listopada przy drużynie, więc prawie 2 m-ce, a Legie ogladał już znacznie wcześniej o czy sam mówił. Chodzi tylko o to, że znając potencjał/wartość drużyny zgodził sie ją prowadzić, a po drugie butnie huczał czego on nie zrobi z tym zestawem ludzkim. Ps. PB był jeszcze przy Kamyku, jeśli dokładnie śledzisz historie, ale nie o to tu chodzi
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • WKL 0
    Pisanie, ze się obserwuje pracę kołcza to nadużycie, bywałeś Kolego lub bywasz na jego treningach, aby obserwować jego pracę? Możesz ewentualnie obserwować efekt jego pracy. I w przypadku Legii ja również obserwuje efekt jego pracy. Spasev jest od 15 listopada przy drużynie, więc prawie 2 m-ce, a Legie ogladał już znacznie wcześniej o czy sam mówił. Chodzi tylko o to, że znając potencjał/wartość drużyny zgodził sie ją prowadzić, a po drugie butnie huczał czego on nie zrobi z tym zestawem ludzkim.
    Ps. PB był jeszcze przy Kamyku, jeśli dokładnie śledzisz historie, ale nie o to tu chodzi
    Pawcio69 Kolego, obserwuję pracę tego kołcza zanim prowadził "topowe asseco" które topowe już wtedy nie było;) a asystentem był w zespole o jakim najlepsi nasi kołcze nie moga nawet pomarzyć Chimki Moskwa.Porównywanie go i Piotra Bakuna jest jakimś żartem.Facet jest od mca w klubie i pracuje z zespołem którego nie budował , w przeciwieństwie do PB który tych gości znał na wylot i skoro zgodził się ich prowadzić to widać ufał że coś ugrają. #fail. Tu problemem nie jest trener tylko mizeria talentu w składzie. Co nie zmienia faktu że PB nie miał kwalifikacji na ekstraklasę.Bo skąd? jedyny trener ekstraklasowy z którym pracował jako asystent to Mariusz Niedbalski przy kadrze U20 w 2015 na ME we Włoszech.O efektach zmilczę.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Pawcio69 0
    Kolego, obserwuję pracę tego kołcza zanim prowadził "topowe asseco" które topowe już wtedy nie było;) a asystentem był w zespole o jakim najlepsi nasi kołcze nie moga nawet pomarzyć Chimki Moskwa.Porównywanie go i Piotra Bakuna jest jakimś żartem.Facet jest od mca w klubie i pracuje z zespołem którego nie budował , w przeciwieństwie do PB który tych gości znał na wylot i skoro zgodził się ich prowadzić to widać ufał że coś ugrają. #fail.
    Tu problemem nie jest trener tylko mizeria talentu w składzie. Co nie zmienia faktu że PB nie miał kwalifikacji na ekstraklasę.Bo skąd? jedyny trener ekstraklasowy z którym pracował jako asystent to Mariusz Niedbalski przy kadrze U20 w 2015 na ME we Włoszech.O efektach zmilczę.
    WKL Skąd opinia, ze Spasev to dobry trener? Ostatnio był asystentem a wcześniej prowadził Assecco z topowymi graczami. Byc dobrym to zrobic cos z niczego, a za chwile będzie miał taki sam bilans jak jego poprzednik , który za porażki właśnie wyleciał. Jak obejmował drużynę to wiedział co bierze i głośno huczał co to on nie wykrzesa z tych chłopaków - i co? Jak nie było wygranych tak nie ma i przy tym trenerze nie będzie. Tam jest jeden wielki chaos, np. na jednym z meczów wprowadza zawodnika na parkiet, za chwile drugiego, jednego ściaga z parkietu, ale sie pomylił, ze nie tego co chciał, błyskawicznie jeden zawodnik siada zeby nie dostać technicznego i wyszedł kabaret bo nikt nie wiedział o co chodzi. Takich sytuacji niestety jest ogrom i to świadczy o tym, że to nie jest profesjonalny couch
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×