Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Jarosław Mokros: Sama rozmowa nie wystarczyła. Każdy zostawił energię i serce

Przed meczem z TBV Startem Lublin, zawodnicy Stelmetu Enei BC Zielona Góra wzajemnie wygarnęli sobie pretensje na temat kiepskiej gry zespołu. Między innymi męskie rozmowy poskutkowały wygraną nad lublinianami (94:72).

Dawid Borek
Dawid Borek
Jarosław Mokros (z lewej) WP SportoweFakty / Artur Lawrenc / Na zdjęciu: Jarosław Mokros (z lewej)
Koszykarze Stelmetu Enei BC Zielona Góra w tym tygodniu najpierw spotkali się z zarządem klubu, następnie dyskutowali między sobą, a później przekazali efekty debaty Januszowi Jasińskiemu. - Szczegóły zostaną między nami. Na samym początku powiedzieliśmy sobie, że to, co mówimy, zostaje w drużynie i nie przekazujemy nic na zewnątrz. Wylaliśmy to, co sądzimy o naszej grze, o kolegach. Wszystko zostało wyjaśnione i to przełożyło się na parkiet - mówi Jarosław Mokros.

Po meczu z TBV Startem Lublin można stwierdzić, że męskie rozmowy przyniosły zamierzony efekt. Mistrzowie Polski odnieśli bowiem 18. zwycięstwo w obecnym sezonie Energa Basket Ligi, pokonując lublinian 94:72.

- Na pewno sama rozmowa nie wystarczyła, ale wszyscy zostawiliśmy na parkiecie dużo energii i serca. Właśnie o to chodzi. Nikt się przed nami nie położy. Przed nami pięć ciężkich wyjazdów. Chcemy utrzymać drugie miejsce w tabeli. Wiemy, o co walczymy. Mam nadzieję, że coś się w nas obudziło i tak już zostanie - przyznaje skrzydłowy. - Po tym, co pokazaliśmy ostatnio, teraz nasza gra mogła się podobać. Liczę na to, że w takim stylu będziemy prezentować się w kolejnych meczach - dodaje.

TBV Start tylko w pierwszej połowie trzymał się blisko Stelmetu Enei BC. Po przerwie biało-zieloni wrzucili wyższy bieg, koniec końców odnosząc bardzo pewne zwycięstwo. - W pierwszej kwarcie potrzebowaliśmy trochę czasu, by się rozkręcić, ale generalnie przez 40 minut nie zwalnialiśmy tempa. Były chwile, gdzie trudno nam było zapunktować, ale gdy w trzeciej kwarcie ruszyliśmy, to maszyna poszła. Rywal nas co prawda gonił, ale wytrzymaliśmy ich nacisk i kontrolowaliśmy wynik - komentuje reprezentant Polski.

Przed zielonogórzanami intensywny okres. Od 7 do 22 kwietnia zagrają pięć spotkań, w tym aż cztery na wyjeździe. - Mamy na tyle głęboki skład, że teraz to się przyda. W jednym meczu więcej zagra siedmiu zawodników, a w drugim na parkiecie więcej czasu spędzi pozostała piątka, która ma więcej sił. Pod tym kątem była budowana drużyna, byśmy byli gotowi na takie spotkania - kończy Mokros.

ZOBACZ WIDEO: Bogumiła Raulin rusza po Koronę Ziemi
Czy Stelmet Enea BC obroni mistrzostwo Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (7)
  • kiks Zgłoś komentarz
    Mają chyba za dobrze.
    • Sektor6 Zgłoś komentarz
      Panie redaktorze Borek - taki artykuł to po meczu Zastalu w Ostrowie bym chciał zobaczyć. Bo wygrać u siebie ze Startem co ma krótką łąwkę to generalnie żadna sztuka... co innego w
      Czytaj całość
      Lublinie
      • Reixen ZG Zgłoś komentarz
        Jak dla mnie to jest totalna mizeria bez ogórków. Jak dzieci z piaskownicy. Maja jakieś problemy w szatni nie wiadomo czy miedzy sobą czy o kasę czy o prince-polo i przez to ich gra nie
        Czytaj całość
        idzie tak jak by powinna iść. Nikt nie mówi otwarcie w czym jest problem lecz każdy mówi szczerze, że meska rozmowa wyleczyła gangrenę. No Panowie bez jaj. Dlaczego Stelmet BC (wszyscy tam wzięci) traktują kibica jak teletubisia? Dla mnie pytanie jest proste czy atmosfera w drużynie była/jest tak fatalna że gra się nie klei czy po prostu ktos tu robił pod górkę tylko po to, aby balon w końcu pekł. Jeśli druga opcja jest bardziej realna (a osobiście tak sądzę) to mamy tu ewidentny przykład sabotażu czyt. grę na niekorzyść. Bo jak inaczej wytłumaczyć zachowanie naszych koszykarzy, którzy po jednej rozmowie z Jasiem od razu gremialnym chórem mówią, że od teraz gramy na 100% i bedzie juz wszystko ładnie. No bez jaj to już w większe jajo kibica nie można zrobić. Leją na nas i twierdzą że to "śmingud-dyngus". Urleb miał tam poukładać a to widze że burdel wiekszy niż w haremie sułtana wielkiego. Zobaczymy na jak długo starczy tej dobrej atmosfery. Ale osobiscie uważam że lepiej dla wizerunku klubu byłoby, aby te wszystkie intrygi rodem z game of thrones toczyły sie w murach szatni.
        • Henryk Zgłoś komentarz
          Panie Jarku zawsze uważałem ,że jako Zastal jesteście jednym zespołem a Kto z Was ma lepszą dyspozycję danego dnia ten się wznosi na wyżyny, bo punktować potraficie wszyscy, co już
          Czytaj całość
          niejednokrotnie udowodniliście i pamiętajcie zawsze iż "zgoda buduje a niezgoda rujnuje", good luck !!!.
          • HalaLudowa Zgłoś komentarz
            Najwięcej energii zostawił Filip Matczak
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×