WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Porażka zmotywowała Kinga Szczecin. Spójnia Stargard przegrała derby w szatni

- Myślę, że była w nas bardzo mocna złość po ostatnim meczu z Polskim Cukrem Toruń. Czuliśmy, że oddaliśmy to spotkanie na własne życzenie - mówi trener Kinga Szczecin, Łukasz Biela. Jego zespół odbił się w derbach pokonując Spójnię Stargard 91:62.
Patryk Neumann
Patryk Neumann
Newspix / Krzysztof Cichomski / Na zdjęciu: Łukasz Biela

King Szczecin rozegrał dobre trzy kwarty w meczu z Polskim Cukrem Toruń, ale po fatalnym finiszu uległ 95:98. W prestiżowym pojedynku ze Spójnią Stargard taki scenariusz nie mógł się powtórzyć. Gospodarze zaczęli agresywnie. Po dobrej obronie i błędach rywali zdobywali łatwe punkty z kontrataku. Po 20 minutach prowadzili 54:24 i mecz był rozstrzygnięty.

- Byliśmy bardzo mocno skoncentrowani od samego początku. Przygotowaliśmy się bardzo dobrze mentalnie. Udało nam się rozpocząć z bardzo dużą intensywnością. Spójnia nic na to nie mogła poradzić. Można powiedzieć, że bardzo szybko zakończyliśmy spotkanie. Graliśmy z ogromnym zaangażowaniem. Myślę, że to było kluczem w tym meczu. Nie pozwoliliśmy im uwierzyć, że mogą tutaj coś ugrać i temu zawdzięczamy nasze zwycięstwo - analizuje Łukasz Biela.

Jak na przygotowania do tego meczu wpłynęło odejście ze Spójni Anthony’ego Hickey’a? - Mieliśmy ułatwione zadanie. W Spójni zabrakło najlepszego strzelca, gracza, którego tak łatwo nie da się kontrolować. Myślę, że z nim mielibyśmy trochę trudniej. Nie było mowy o innym podejściu. Wielokrotnie uświadamialiśmy sobie, że Spójnia ma bardzo dużo talentu w ataku nawet bez Hickey’a. Mają dobrych strzelców na każdej pozycji. Często grają w ustawieniu, gdzie pięciu zawodników jest w stanie rzucić z dystansu. Nie zmieniło to naszych przygotowań do meczu, jeśli chodzi o taktykę natomiast myślę, że zmieniło to obraz gry - ocenia trener Kinga Szczecin.

Oczywiście brak najlepszego strzelca to zbyt proste wytłumaczenie fatalnej gry Spójni w pierwszej połowie. Stargardzianie nie trafiali, ale również wyraźnie przegrywali zbiórki (8:27). Po przerwie poprawili się w tym elemencie jednak popełnili sporo strat (21 przy 12 rywali) i dlatego nie zniwelowali znacząco różnicy. - Dawno czegoś takiego, jak w pierwszej połowie nie przeżyłem. Nie będę ukrywał, wstyd mi jest po prostu. Potem już właściwie zespół ze Szczecina kontrolował zawody. W trzeciej i czwartej kwarcie grałem zespołem I-ligowym uzupełnionym momentami przez Richardsa. Chwilę pograł Camphor. Przykro, bo wydawało się, że więcej serca zostawimy na parkiecie. Druga połowa pokazała, że są osoby, które walczą, oddają serce i na tym to polega, bo zdajemy sobie sprawę, że nie zawsze wystarczy umiejętności. Zdajemy sobie sprawę, że King Szczecin jest dużo lepszym zespołem natomiast nigdy nie wolno od razu na początku poddać się, a tak to wyglądało - mówi Krzysztof Koziorowicz.

ZOBACZ WIDEO: Horngacher zadowolony ze współpracy z TVP. "Przyszłość wygląda obiecująco"

- Chciałbym pogratulować zwycięstwa ekipie ze Szczecina. Wszystkie atuty w defensywie i ofensywie były po ich stronie. Pierwsza kwarta praktycznie ustaliła wynik meczu. Mi też jest wstyd. Myślę, że chłopakom tak samo - dodaje podkoszowy Spójni, Marcel Wilczek.

Derbowy pojedynek tylko potwierdził, że Spójnia źle gra w meczach pod presją. Beniaminek Energa Basket Ligi dobrze prezentował się w spotkaniach, w których nikt na niego nie stawiał - z Anwilem Włocławek, BM Slam Stalą Ostrów Wielkopolski i Arką Gdynia. Z zespołami środka tabeli przegrywał jednak wyraźnie, a najbardziej zawodził w domowych meczach. - Graliśmy prawie u siebie, bo naszych kibiców było sporo. Zamiast ponieść to jakoś przygniata. Myślę, że trudno chłopakom, z których większość nie grała na parkietach ekstraklasowych znieść presję. Ta presja jest szczególnie uwidoczniona na naszym parkiecie w Stargardzie i tutaj, gdzie naszych kibiców było tak dużo. Okazało się, że to nie pomogło. Oczywiście chcemy żeby hala była wypełniana. Musimy ze swojej strony więcej zrobić - przyznaje szkoleniowiec Spójni.

Redakcja WP SportoweFakty na Instagramie, śledź nasze STORIES!

Czy rozmiary zwycięstwa Kinga Szczecin to niespodzianka?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Giannis 0
    Dream Team to przypadek tak skrajny, że totalnym bezsensem jest go przytaczać w kontekście rozgrywek w Polsce. Błędem jest też opieranie swoich tez na podstawie wybranych meczów i statystyk zawodników którzy w nich brali udział. Ponadto koszykówka lat 90-tych, a współczesna koszykówka to dwa różne światy. Podejście taktyczne na przestrzeni ostatnich lat nabrało szczególnego znaczenia i bardzo się rozwinęło. Rozgrywki europejskie to nie NBA, gdzie w większości przypadków zawodnicy wybitni mają wolną rękę przy konstruowaniu akcji indywidualnych (na co pozwalają m.in. inne wymiary boiska) i pod nich dobierana jest taktyka, która swoją drogą zazwyczaj jest mniej skomplikowana, niż ta w rozgrywkach europejskich.
    Oczywistym jest, że umiejętności indywidualne decydują o wyniku, ale myśl trenerska ma zdecydowanie większe znaczenie niż w wyobrażeniu laików.
    PS. Tak Spójni potrzeba prawdziwych zawodników, a nie ściąganych niedoświadczonych na europejskich parkietach mizerot. Ale żeby wartościowi zawodnicy zasilali nasz skład (w ramach budżetu), to stety lub niestety należy mieć bardziej kompetentnego trenera (jak napisałem w uproszczeniu - zamawiającego).
    marolstar "zamawiające" ? a kto dokonuje wyboru ???? pojadę skrajnie, po co na olimpiadzie dream team był potrzebny trener ???? żeby mierzyć czas przebywania poszczególnych zawodników na boisku.....a jak wychodzi z czasem Amerykanie nie źle tam balowali a że byli o kilka klas lepsi od rywali to mogli sobie na to pozwolić.......inny przykład z naszego podwórka. Mecz ze Śląskiem (wynik 60 parę do 40 paru), mocna defensywa z obu stron - najwięcej punktów rzuciła dla Śląska niejaki Wójcik (mówi tobie to nazwisko coś) -9 punktów.....W Spójni 21 Kevin Upshow (większość przez ręce).......jaki z tego wniosek ????? najważniejsi są zawodnicy (w koszykówce przede wszystkim rozgrywający), a trener jest dodatkiem (ma on większe znaczenie przy wyrównanym poziomie zespołów ale w obecnej sytuacji Spójni potrzeba przede wszystkim zawodników).
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • marolstar 0
    "zamawiające" ? a kto dokonuje wyboru ???? pojadę skrajnie, po co na olimpiadzie dream team był potrzebny trener ???? żeby mierzyć czas przebywania poszczególnych zawodników na boisku.....a jak wychodzi z czasem Amerykanie nie źle tam balowali a że byli o kilka klas lepsi od rywali to mogli sobie na to pozwolić.......inny przykład z naszego podwórka. Mecz ze Śląskiem (wynik 60 parę do 40 paru), mocna defensywa z obu stron - najwięcej punktów rzuciła dla Śląska niejaki Wójcik (mówi tobie to nazwisko coś) -9 punktów.....W Spójni 21 Kevin Upshow (większość przez ręce).......jaki z tego wniosek ????? najważniejsi są zawodnicy (w koszykówce przede wszystkim rozgrywający), a trener jest dodatkiem (ma on większe znaczenie przy wyrównanym poziomie zespołów ale w obecnej sytuacji Spójni potrzeba przede wszystkim zawodników).
    Giannis Brawo! Tak, a "trzech klasowych amerykanów" gwarantuje play offy :D Trener, chłopcze, to sprawa pierwszorzędna. Jestem pewien, że nigdy nie uczestniczyłeś aktywnie w grze zespołowej o nazwie koszykówka (nie licząc imprez typu gimnazjada). Siedzisz i powtarzasz jak mantrę brednie, które przyjąłeś za prawdę. Za dobór zawodników opowiada trener, zarząd może dopiąć formalności i dopilnować, że finanse na to pozwolą. W skrócie rolę zamawiającego pełni trener, płatnik (pośrednio) prezes/zarząd.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Giannis 0
    Brawo! Tak, a "trzech klasowych amerykanów" gwarantuje play offy :D Trener, chłopcze, to sprawa pierwszorzędna. Jestem pewien, że nigdy nie uczestniczyłeś aktywnie w grze zespołowej o nazwie koszykówka (nie licząc imprez typu gimnazjada). Siedzisz i powtarzasz jak mantrę brednie, które przyjąłeś za prawdę. Za dobór zawodników opowiada trener, zarząd może dopiąć formalności i dopilnować, że finanse na to pozwolą. W skrócie rolę zamawiającego pełni trener, płatnik (pośrednio) prezes/zarząd.
    marolstar trener to sprawa trzeciorzędna......cały zarząd odpowiada za transfery, jak można w ogóle zostawić w składzie takich Amerykanów jak obecnie ??????
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×