Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Paweł Pawłowski chce zapisać się w historii koszykówki 3x3. "To być może ostatnia szansa"

- Będzie to ciężka i trudna droga żeby się tam znaleźć, jednak wierzymy, że jesteśmy w stanie tego dokonać - tak jak wierzyliśmy w to, że z ubiegłorocznych mistrzostw świata wrócimy do domu z medalem - mówi o szansie na udział w IO Paweł Pawłowski.
Pamela Wrona
Pamela Wrona
Paweł Pawłowski Materiały prasowe / Yulia Sharutina / ULE 3x3 / Na zdjęciu: Paweł Pawłowski

Od kilku lat ważnym ogniwem koszykarskiej reprezentacji 3x3 jest Paweł Pawłowski, na co dzień grający w drugiej lidze. Świeżo upieczony 38-latek opowiada o swoich początkach z koszykówką 3x3 i wyzwaniach, jakie stoją przed kadrą narodową. 

Kiedyś - od turnieju przy galerii handlowej, po mistrzostwa świata

- Początek mojej przygody z koszykówką 3x3 zaczął się w wieku 16, może 17 lat. Już wtedy graliśmy we wszystkich możliwych turniejach, złapałem zajawkę na tego typu granie. Mieliśmy bardzo fajny team: między innymi Kuba Danjuma, Marek Igliński, Wojtek Siedlar, a później dołączył do nas Bartłomiej Gallas. Naprawdę, trudno było znaleźć na nas pogromców na naszym podwórku, czyli w okolicach Trójmiasta (śmiech). Następnie zaczęliśmy już jeździć po Polsce, pierwsze poważne turnieje POP z niezłymi nagrodami jak na tamte czasy - telefonami komórkowymi. Zostaliśmy wyposażeni przez Kasię Dydek w profesjonalne t-shirty i pojechaliśmy podbijać Polskę na streetball'u - opowiada.

- Były dwie edycje turniejów POP z eliminacjami w całej Polsce i finałem w Krakowie, a w kolejnym roku we Wrocławiu. W Krakowie, w rozgrywkach grupowych, dostałem solidny łokieć w nos. Przez złamany nos nie poszedłem wówczas na egzaminy na AWF i wybrałem inną drogę edukacji. We Wrocławiu zajęliśmy trzecie miejsce, a zwycięzca jechał z Zapterem Śląskiem Wrocław na mecz Euroligi do Tel Avivu z Maccabi. Następne, poważniejsze turnieje to już mistrzostwa Polski 3x3...

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: doznała kontuzji kolana i… Sama je sobie nastawiła!

- To był chyba 2011 rok. Wówczas nie było jeszcze gratyfikacji, że otrzymywało się bilet na udział w turnieju cyklu World Tour, kończyło się na mistrzostwie Polski. W następnym roku nagrody były już fajniejsze - wyjazd do Budapesztu na EuroTour. Było to nagrodą za zwycięstwo w mistrzostwach, a dodatkowo był bilet na World Tour w Pradze i pieniądze. To było miłe zaskoczenie i pewien przełom. Pojawiły się małe sukcesy, kilka razy pojechaliśmy na World Tour - później udało nam się dwukrotnie awansować do finału World Tour'a, co było dużym sukcesem.

- Po mistrzostwie Polski, gdy grałem z Krzyśkiem Białkowskim, Marcinem Wilkiem oraz Pawłem Strychalskim, naszą czwórkę powołał trener Mirosław Noculak. Ale przez to, że byłem kontuzjowany podczas sezonu 5x5, nie pojechałem na zgrupowanie i nie byłem brany pod uwagę na wyjazd na mistrzostwa Europy i reprezentowanie kraju. Był to pierwszy poważny turniej międzynarodowy. Następnie nasze drogi trochę się rozjeżdżały z różnych względów. Byłem cierpliwy. W pewnym momencie wyjaśniliśmy sobie wszystko i w końcu zostałem powołany do kadry, zacząłem poważnie walczyć o miejsce w składzie. Wtedy, pojawił się pierwszy większy sukces jakim było czwarte miejsce na świecie, które zajęliśmy na mistrzostwach w Manilli. To zapoczątkowało moją grę w kadrze narodowej 3x3 i trwa już trzeci rok - wspomina Pawłowski. 

Wraca jeszcze na moment do wspomnień, które szczególnie zapadły w jego pamięci: - W pamięci zapadł mi półfinał mistrzostw świata na Filipinach, gdzie wygrywając praktycznie przez cały mecz z Serbią, w końcówce meczu Majstorović oddał rzut w ostatniej sekundzie akcji ponad moimi rękoma, trafiając decydującą o zwycięstwie "dwójkę"...

- Dobrze zapamiętałem też challenger, który dawał nam promocję na grę w Pekinie. Turniej zorganizowany na wysokim poziomie, bardzo wielu kibiców, których w pewnym momencie już nie wpuszczali na trybuny. Udało nam się wygrać, był świetny marketing. Czuliśmy się tam jak gwiazdy (śmiech). Wygrana była dodatkowym impulsem do dalszej pracy na turniejach takiej rangi - zauważa.

Na następnej stronie o wyzwaniach, jakie obecnie stoją przed kadrą 3x3

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0):
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×