KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Anita Włodarczyk: Ten medal olimpijski dedykuję Kamili Skolimowskiej

Anita Włodarczyk wywalczyła olimpijskie srebro w konkursie rzutu młotem w Londynie. W rozmowie z TVP młociarka zadedykowała swój medal Kamili Skolimowskiej.
Daniel Ludwiński
Daniel Ludwiński

Najlepszą odległość Anita Włodarczyk uzyskała w szóstej próbie - było to 77,60 m. Wcześniej posłała młot jeszcze dalej, jednak wylądował on poza promieniem i rzut nie był mierzony. - Walczyłam do końca i zdobyłam srebrny medal - mówiła Polka w rozmowie z TVP kilkadziesiąt minut po konkursie. - Było blisko złota, szkoda tego jednego rzutu, gdy młot wyleciał poza promień, zdenerwowałam się wtedy, ale powiedziałam sobie, że muszę i udało się. O dziwo, przed konkursem byłam bardzo spokojna, ale po eliminacjach rozmawiałam o tym z psychologiem i powiedział, że to bardzo dobry objaw. Nie mogłam doczekać się startu, już chciałam iść na stadion rzucać. Gdy na niego weszłam, poczułam spokój, to wszystko mnie nie przytłumiło, powiedziałam sobie, że z mocną głową zdobędę medal.

Przez lata najlepszą polską młociarką była mistrzyni olimpijska z Sydney, Kamila Skolimowska. Po jej śmierci Włodarczyk stała się jej następczynią. W Londynie rzucała mając na sobie rękawice i buty Skolimowskiej. - Kamila zawsze towarzyszyła mi na zawodach, na tych mityngach, na wszystkich startach. Po trzech latach wyjęłam jej buty, leżały nowe przez trzy lata, teraz w nich wystartowałam i chciałam tak uczcić jej pamięć. Przed każdym rzutem patrzyłam w niebo, mówiłam "Kama, rzucaj ze mną". Ten medal dedykuję właśnie jej. Ona była tu ze mną, dziękuję jej za to. Gdy zdobyła olimpijskie złoto w Sydney dwanaście lat temu, jeździłam jeszcze na speedrowerze, nie rzucałam. Oglądałam wtedy ten konkurs, kibicowałam, ale nigdy nie myślałam, że sama też tutaj będę rzucała młotem i zdobędę medal. Za tydzień będzie memoriał Kamili w Warszawie, wystartuję ja, wystartuje Tatiana Łysenko. Będziemy walczyły, żeby przekroczyć 80 metrów.

W najbliższych dniach Włodarczyk wraca do Polski. Jak sama przyznała, wie, że w jej rodzinnym mieście szykowano się na świętowanie medalu. - Chciałam podziękować przede wszystkim najbliższym, rodzinie, miastu Rawiczowi, bo słyszałam, że szykowała się tam fajna feta, i kibicom - zakończyła srebrna medalistka igrzysk w Londynie.

Źródło: TVP

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
TVP
Komentarze (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×