Rok 2016 był niezwykle udany dla dawnego podopiecznego Mirosława Oknińskiego. Krzysztof Jotko przedłużył passę zwycięstw do pięciu z rzędu i dzięki rewelacyjnemu bilansowi 9-1 w UFC awansował na dziewiąte miejscu w oficjalnym rankingu wagi średniej.
13 maja podczas UFC 211 zawodnik pochodzący z Ornety skrzyżuje rękawice z Davidem Branchem, mistrzem dwóch dywizji World Series of Fighting. Polak uważa, że ma do stracenia znacznie więcej niż rywal, co przyznał w rozmowie z bloodyelbow.com.
- Ryzykuję bardziej niż on. Jestem dziewiąty w rankingu, a jego tam nie ma. Jeśli przegram, to stracę wiele, a gdy David wygra, to odbierze mi wszystko, co mam - stwierdził były fighter MMA Attack.
Do pojedynku z utytułowanym Amerykaninem i niedoszłym oponentem Jana Błachowicza z KSW 18 Jotko przygotowuje się w American Top Team. Ze swoich treningów w słynnym klubie posiadacz brązowego pasa brazylijskiego jiu jitsu jest niezwykle zadowolony.
- Byłem w wielu miejscach, ale tutaj znalazłem swój dom. Atmosfera jest rodzinna, a na dodatek mam świetnych trenerów i sparingpartnerów. Po tej walce na pewno się tu przeprowadzę. Zostanę na Florydzie, żeby trenować. Będę tęsknił za swoją rodziną, to bardzo trudna decyzja. Żeby zostać mistrzem, to muszę trenować z najlepszymi. Mieszkając tutaj, zdobędę pas, a potem wrócę do Polski - zapowiedział ambitny reprezentant Polski.
Przypomnijmy, że na UFC 211 w Dallas Jotko nie będzie jedynym reprezentantem Polski w rozpisce. W drugiej walce wieczoru pasa bronić będzie Joanna Jędrzejczyk, której rywalką będzie Jessica Andrade.
ZOBACZ WIDEO Katarzyna Kiedrzynek wyzywa Zbigniewa Bońka na boiskowy pojedynek. "To bardzo ważny zakład!"