Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Skoki

Przepiękna porażka! Polacy grają dalej, z kolejnym potentatem!

Dawno porażka reprezentacji tak mocno nie ucieszyła polskich fanów. Argentyna była lepsza, wygrała z nami 2:0, ale to piłkarze w Biało-Czerwonych koszulkach szaleli ze szczęścia. Polacy awansowali z grupy na mundialu po 36 latach przerwy!

Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
Wojciech Szczęsny WP SportoweFakty / Anna Klepaczko / Na zdjęciu: Wojciech Szczęsny

Mimo że nazwisko wskazuje na co innego, przez wiele lat Wojciech Szczęsny uchodził za pechowca w bramce reprezentacji Polski. Poprzednie duże turnieje w jego wykonaniu to czerwona kartka (Euro 2012), kontuzja (Euro 2016), dziwaczny gol z Senegalem (MŚ 2018) i samobój (Euro 2020). Bramkarz mówił nam kiedyś, że pomagają mu medytacje. Jeżeli dalej stosuje taką praktykę przed meczami, to niech jeździ na stadion nawet oddzielnym autokarem. To, co Szczęsny wyprawia na obecnym mundialu, jest czymś niesamowitym.

Z Argentyną nasz bramkarz po raz drugi nie dał się pokonać z rzutu karnego. Po meczu z Arabią Saudyjską mówił, że niczego nie pozostawia już przypadkowi, że ogląda po kilkanaście karnych wykonywanych przez rywali, wręcz uczy, wkuwa wiedzę jak na sprawdzian w szkole. Takie podejście pomogło mu zatrzymać jednego z najlepszych piłkarzy w historii futbolu.

Wybitna obrona Szczęsnego

Kilka chwil wcześniej Kamil Glik wytrącił piłkę z rąk Messiego i wyrzucił ją za bramkę. Piłkarze przez chwilę spięli się między sobą. Nasi zawodnicy głośno protestowali, bo sytuacja wydawała się kuriozalna. Gdy sędzia zdecydował się zobaczyć akcję w powtórce, stadion wybuchł. Z odtworzenia widać było, że faktycznie Szczęsny trafił rękawicą Messiego, ale już po tym, gdy Argentyńczyk oddał bardzo niecelny strzał głową. Sędzia jednak podyktował karnego.

Do tej chwili, czyli końcówki pierwszej połowy, nasz zespół nieźle się bronił. Argentyńczycy z piłką przy nodze byli bardzo niebezpieczni - momentalnie przyspieszali akcje, wsadzali naszych obrońców na karuzelę. W powietrzu wisiało poczucie, że coś zaraz się wydarzy.

ZOBACZ WIDEO: Nowa gwiazda światowego futbolu. Ekspert porównał go do Lewandowskiego

Próbował Leo Messi i Julian Alvarez, ale Szczęsny dwukrotnie dobrze odbijał piłkę na rzut rożny po uderzeniach rywali. Ale przy strzale Acuny nasz bramkarz nie miałby nic do powiedzenia. Lewy obrońca Argentyny trafił piłkę idealnie - czysto i mocno. Pomylił się jednak o kilka centymetrów.

Za chwilę na murawę padł Angel Di Maria ciągnąc się za włosy na głowie. Wiedział, co przy rzutach rożnych robi Szczęsny. Di Maria zna bramkarza z Juventusu i tak zakręcił piłkę, że Szczęsny prawie dostałby strzał za kołnierz. To byłby piękny gol, gdyby nasz piłkarz nie odbił piłki nad poprzeczką.

Biało-Czerwoni byli tłem dla faworytów do wygrania mundialu. Mieli ledwie momenty i to już na początku meczu. Robert Lewandowski obrócił się z rywalem na plecach i zagrał przed pole karne. Krystian Bielik miał dużo czasu, ale uderzył ze słabszej lewej nogi i zepsuł akcję.

Do znudzenia Polacy grali natomiast długą piłką. Niekiedy wyglądało to bardzo irytująco. Dostawaliśmy nieoczekiwanie szanse na wyprowadzenie "piłkarskiej kontry", czyli krótkimi podaniami. Argentyna zostawiała nam miejsce do gry, być może celowo. Znajdowaliśmy się jednak na środku parkietu nie znając podstawowych kroków. Nasi gracze szli na łatwiznę kopiąc na kilkadziesiąt metrów w kierunku Lewandowskiego. Rzadko kiedy ktoś z polskiej drużyny szedł za akcją, by pomóc kapitanowi z przodu.

Do przerwy mieliśmy na swoim koncie "niewidzialnego gola" po paradzie Szczęsnego, co musiało podbudować Polaków.

Ale rywale wyskoczyli z szatni jak do pożaru. Niespełna minutę po wznowieniu gry Argentyna zagrała cierpliwie, od nogi do nogi. Angel Di Maria podprowadził akcję na lewej stronie boiska, Nahuel Molina precyzyjnie dośrodkował, a Alexis Mac Allister oddał kąśliwy strzał po ziemi. Piłką leciała wolno, nasi gracze patrzyli na nią chcąc zmienić jej kierunek siłą woli, ale wpadła przy słupku i Argentyna objęła prowadzenie.

Ten gol był jak "plask" w kark, od tyłu, bez zapowiedzi. Polscy piłkarze byli wściekli.
Ale odpowiedź mogła być piękna. Po kilku minutach Piotr Zieliński dośrodkował z rzutu wolnego, a Kamil Glik zgarnął piłkę w powietrzu. Strzał głową Glika był bardzo dobry, ale obrońca pomylił się o pół metra.

Argentyna po golu miała ten mecz pod pełną kontrolą. Piłkarze Lionela Scaloniego rozgrywali piłke po obwodzie, co jakiś czas przyspieszał Messi, który miał ogromne wsparcie trybun po zmarnowanym karnym. I jedna z takich akcji dała Argentynie kolejną bramkę. Enzo Fernandez zagrał krótko do Alvareza, a 22-latek wziął na plecy naszego obrońcę, obrócił się i pięknym strzałem pod poprzeczkę pokonał Szczęsnego.

Oczekiwanie na awans

Polacy mogli stracić bramkę w przynajmniej kilku kolejnych akcjach. Argentyna poczuła jednak luz, miała pewne prowadzenie i pierwsze miejsce w grupie. Zespół Czesława Michniewicza drżał natomiast do końca o awans z grupy. Na kilka minut przed końcem meczu byliśmy w 1/8 finału, ale jeden gol - dla Argentyny lub Meksyku w równoległym spotkaniu z Arabią Saudyjską, wyrzucał nas z turnieju.

I  wtedy, gdy już zakończył się mecz Polaków, Arabia Saudyjska w doliczonym czasie gry, strzeliła gola. To już dawało pewność, że do dalszej fazy awansowali Polacy.

Polskiej kadrze towarzyszy jednak coś, czego dawno nasza piłka nie miała - szczęście. Biało-Czerwoni po 36 latach przerwy wychodzą z grupy na mistrzostwach świata. W kolejnej rundzie zagramy z kolejnym pretendentem do wygrania mistrzostw - z Francją!

Polska - Argentyna 0:2 (0:0)
0:1 - Mac Allister 46'
0:2 - Alvarez 68

Polska: Wojciech Szczęsny - Matty Cash, Kamil Glik, Jakub Kiwior, Bartosz Bereszyński (72. Artur Jędrzejczyk) - Piotr Zieliński, Grzegorz Krychowiak (83. Krzysztof Piątek), Krystian Bielik (62. Damian Szymański), Karol Świderski (46. Michał Skóraś), Przemysław Frankowski (46. Jakub Kamiński) - Robert Lewandowski.

Argentyna:
Emiliano Martinez - Nahuel Molina, Cristian Romero, Nicolas Otamendi, Marcos Acuna (59. Nicolas Tagliafico) - Rodrigo De Paul, Enzo Fernandez  (79. German Pezzella), Alexis Mac Allister (83. Thiago Almada) - Angel Di Maria (59. Leandro Paredes), Lionel Messi, Julian Alvarez (79. Lautaro Martinez).

Sędzia:
Danny Makkelie (Holandia).

ZOBACZ WIDEO: Nowa gwiazda światowego futbolu. Ekspert porównał go do Lewandowskiego


Wszystkie mecze obejrzysz na TVP 1 w Pilocie WP. 
Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
Komentarze (396)
  • Maurycy Novak Zgłoś komentarz
    Co za marne, agresywne dziennikarstwo - nie z porażki fani rezprezentacji cieszyli się tylko z wyjścia z grupy...
    • Hipolit 53 Zgłoś komentarz
      Szaleństwo pół bramki w zapasie, po takim meczu to trzeba się spalić z wstydu , a nie cieszyć
      • Marek D. Zgłoś komentarz
        O w mordke. Refleks szachisty. Mecz odbyl sie tydzien temu a wy dopiero teraz o tym piszecie ? Popiliscie czy co ?
        • B52wp Zgłoś komentarz
          Bo najważniejsze jest losowanie. Jak słaba grupa to na pewno wyjdziemy z grupy. I to bedzie sukces jakbyśmy byli już miszczami
          • Pele222 Zgłoś komentarz
            To już jest chore skoro się cieszą z porażki
            • wojciech126 Zgłoś komentarz
              Przecież wszyscy wiemy, że awans Polaków, to żadna zasługa naszych. O tym zadecydował splot okoliczności, czyli nieudolność i indolencja strzelecka Meksykanów w starciu z Saudyjczykami
              Czytaj całość
              (wystarczyła jedna bramka więcej), oraz wielka niechęć Argentyńczyków do trenera Meksyku. Tak wygląda naga prawda.
              • Tomasz Sobczak Zgłoś komentarz
                Są też plusy ...po karierze ( jak już wszystko przepiją), pojdzie jeden z drugim jako stróż, postawią gdzieś przed bramą i na KROK DO PRZODU SIĘ NIE RUSZY - " MAJĄ TO W
                Czytaj całość
                DNA".
                • precz z dobijakiem Zgłoś komentarz
                  Ten mecz z Argentyna to kolejny dowód na to jaką piłkarską miernotą jest lewandowski.
                  • mundial nie dla nas Zgłoś komentarz
                    Jak patrzyłem na grę naszych orłów,to wydawało mi się,że oni nie chcą tego awansu.Gdy przegrywaliśmy 2-0 to nasi grali tak jakbyśmy to my prowadzili.Zachowywali się tak jakby awans
                    Czytaj całość
                    był pewny w 200%,a przecież mecz ciągle trwał,no i Meksyk w każdej chwili mógł strzelić trzeciego gola.Nie rozumiem takiego podejścia.Oni chyba sami są źli,że muszą rozegrać jeszcze jeden mecz
                    • Grieg Zgłoś komentarz
                      Wpaść na Francję to jak wpaść pod Pendolino, ale... w 1986 r. właśnie w 1/8 zagraliśmy przeciw Brazylii najlepszy mecz na turnieju, choć suchy wynik 0:4 niekoniecznie to oddaje.
                      • Grieg Zgłoś komentarz
                        Już co najmniej trzeci raz nasza reprezentacja lub klub zawdzięcza swój awans także cudzym nogom. Wcześniej igrzyska w 1972 r. obejrzelibyśmy w telewizji, gdyby olimpijska reprezentacja
                        Czytaj całość
                        Hiszpanii nie urwała punktu Bułgarom, a w 1995 r. Legia mimo porażki u siebie ze Spartakiem Moskwa awansowała do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, bo grający już o pietruszkę Blackburn wygrał z Rosenborgiem Trondheim.
                        • Grieg Zgłoś komentarz
                          W 1986 r. wyszliśmy z grupy w sumie w podobnym stylu (bezbarwne 0:0 na początek, potem minimalna wygrana i na koniec lanie od Anglików, a właściwie Linekera), z tym że wtedy pomogła nam
                          Czytaj całość
                          wygrana Maroka z Portugalią. Aby na następny taki sukcesik nie czekać równie długo, pora, abyśmy wreszcie nauczyli się także atakować.
                          • CKM_ Zgłoś komentarz
                            Żałosny mecz w wykonaniu naszych. Tylko Wojtuś, przepraszam - WOJCIECH wymiata!
                            Zobacz więcej komentarzy (207)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×