Cracovia wypuściła zwycięstwo z rąk. Widzew grał do końca

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP / Łukasz Gągulski / Na zdjęciu od lewej: Marek Hanousek i Jewhen Konoplianka podczas meczu Cracovia - Widzew Łódź
PAP / Łukasz Gągulski / Na zdjęciu od lewej: Marek Hanousek i Jewhen Konoplianka podczas meczu Cracovia - Widzew Łódź
zdjęcie autora artykułu

Mecz w Krakowie trzymał w napięciu do ostatnich sekund. Cracovia prowadziła z Widzewem Łódź 1:0, ale błąd w doliczonym czasie sprawił, że goście otrzymali rzut karny. Próbę nerwów wytrzymał Martin Kreuzriegler i zapewnił łodzianom punkt.

W tym artykule dowiesz się o:

Trener Jacek Zieliński mówił przed meczem, że to dla Cracovii ostatnia szansa, by zbliżyć się do Widzewa Łódź i włączyć do walki o czwarte miejsce, które może dać udział w eliminacjach do europejskich pucharów. Gdy w 81. minucie Takuto Oshima strzelił gola, wydawało się, że wszystko zmierza we właściwym kierunku. W czwartej minucie doliczonego czasu gry fatalny błąd popełnił jednak Cornel Rapa, który faulował Bożidara Czorbadżijskiego w polu karnym. Widzew w samej końcówce otrzymał prezent w postaci rzutu karnego. Martin Kreuzriegler podszedł do piłki, noga mu nie zadrżała i ostatecznie spotkanie w Krakowie zakończyło się remisem.

Sytuacje były - z jednej i drugiej strony. Cracovia trochę nawiązywała do czasów, gdy jej trenerem był Michał Probierz, bo - szczególnie w pierwszej połowie - nękała Widzew dośrodkowaniami praktycznie z każdej pozycji. Poza tym gospodarze sporo uderzali z dystansu. Długimi fragmentami udawało im się dominować nad łodzianami, jednak nie przekładało się do na gole. Najbliżej był Benjamin Kallman, którego strzał z kilku metrów na refleks obronił Henrich Ravas. Najbliżej gola był jednak Widzew, a konkretnie Martin Kreuzriegler, który obił słupek.

Na osobny akapit zasługuje Jewhen Konoplanka. Bez wątpienia jest to zawodnik o dużych umiejętnościach oraz z ciekawym CV, natomiast w tym meczu ewidentnie grał pod siebie. Często nie widział lepiej ustawionych kolegów, długo holował piłkę. Raz trafił słupek, w innej sytuacji strzelił niecelnie. Za dużo kombinował, gdy miał futbolówkę przy nodze. Niemniej, na koniec nie można go krytykować, bo to on podawał w pole karne w sytuacji bramkowej.

Po strzelonym golu gospodarze wydawali się kontrolować wydarzenia na boisku. Widzew miał niemrawe strzały zza pola karnego, jednak nie popełniał błędów Karol Niemczycki. Wydawało się, że Cracovia musi zdobyć komplet punktów, lecz futbol po raz kolejny pokazał, że bywa okrutny i nie wybacza błędów.

Cracovia - Widzew Łódź 1:1 (0:0) 1:0 Takuto Oshima 81' 1:1 Martin Kreuzriegler (k.) 90+4'

Składy:

Cracovia: Karol Niemczycki - Otar Kakabadze, Cornel Rapa, David Jablonsky (68' Michal Siplak), Virgil Ghita, Paweł Jaroszyński - Jewhen Konoplanka (90' Mateusz Bochnak), Takuto Oshima, Karol Knap, Michał Rakoczy (90+2' Kacper Śmiglewski) - Benjamin Kallman.

Widzew: Henrich Ravas - Paweł Zieliński, Mateusz Żyro (46' Bożidar Czorbadżijski), Serafin Szota, Martin Kreuzriegler, Dominik Kun (83' Andrejs Ciganiks) - Filip Zawadzki (58' Jakub Sypek), Juljan Shehu (83' Juliusz Letniowski), Marek Hanousek, Bartłomiej Pawłowski - Jordi Sanchez.

Żółte kartki: Konoplanka, Rakoczy (Cracovia) oraz Sypek (Widzew).

Sędzia: Damian Sylwestrzak (Wrocław).

CZYTAJ TAKŻE: Trener Lechii szukał pozytywów po debiucie. "Idziemy w dobrym kierunku" Kłopoty Realu Madryt. Ważny defensor kontuzjowany

ZOBACZ WIDEO: Polak rozpalił dyskusję. Mocna odpowiedź

Źródło artykułu: WP SportoweFakty