Francuzi piszą, co zrobił Polak w meczu z PSG

Radosław Majecki z AS Monaco znakomicie spisał się w spotkaniu przeciwko Paris Saint-Germain. Nic dziwnego, że po meczu jest chwalony we Francji.

Dawid Borek
Dawid Borek
Radosław Majecki Getty Images / Franco Arland / Na zdjęciu: Radosław Majecki
Polski bramkarz na dobre wskoczył do pierwszego składu AS Monaco, a w piątkowy wieczór kolejny raz udowodnił, że w pełni zasłużył na szansę. Zatrzymał Paris Saint-Germain, nie wpuszczając do siatki ani jednej piłki.

Mecz zakończył się bezbramkowym remisem (więcej TUTAJ), ale mało brakowało, by PSG przechyliło szalę zwycięstwa na swoją korzyść. W 75. minucie Radosław Majecki popisał się jednak fantastyczną interwencją przy strzale Vitinhi, wyciągnął się jak struna i zapobiegł utracie gola.

"Po raz kolejny zaimponował swoim występem. Dość spokojna pierwsza połowa, z kolei w drugiej wykonał ważne interwencje, wybijając piłkę głową przy strzale Barcoli i nie dając się zaskoczyć przy uderzeniu Vitinhi" - podsumowuje footmercato.net, oceniając Polaka na "7" (w dziesięciostopniowej skali, gdzie 10 - najlepsza nota).

ZOBACZ WIDEO: "Awaria transmisji". Ludzie przecierali oczy ze zdumienia

"Siódemkami" polski golkiper został też nagrodzony przez dziennikarzy hommedumatch.fr i maxifoot.fr. "W swoim drugim z rzędu meczu w bramce Monaco nie miał nic do roboty w pierwszej połowie, ale musiał stanąć do akcji w drugiej, gdy wkroczyła ciężka artyleria: Dembele, ale przede wszystkim Barcola, który dał mu nieźle w kość. Popełnił tylko jeden mały błąd przy prostym strzale Barcoli, ale się zrehabilitował" - czytamy w hommedumatch.fr.

"Po raz kolejny udowodnił, że zasłużył na zaufanie trenera AS Monaco. Dobrze chroniony przez formację obronną i wspomagany przez pozbawioną entuzjazmu drużynę Paris Saint-Germain. Polak był wydajny" - komentują żurnaliści maxifoot.fr.

Dla Radosława Majeckiego było to premierowe czyste konto w Ligue 1.

Czytaj też: Trener Bayernu krytykuje swój zespół. "Jesteśmy niezdyscyplinowani"

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×