Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Widzew pójdzie śladem... Ruchu

Po wysokiej porażce w Chorzowie trener Widzewa Radosław Mroczkowski nie załamuje rąk i już myśli o kolejny spotkaniu. Łodzianie po raz trzeci z rzędu zagrają na wyjeździe.
Michał Piegza
Michał Piegza

Nie tak to miało wyglądać. Po pechowej porażce we Wrocławiu Widzew przyjechał do Chorzowa po trzy punkty. Gdyby łodzianie na początku meczu zagrali skutecznie to tak zapewne by się stało. Jednak szkolne błędy obrony i bramkarza sprawiły, że to Ruch wyraźnie wygrał ten pojedynek. - Musimy się podnieść i pozbierać, tak jak to zrobił Ruch po meczu z Lechem. Wierzę w to, że do tego dojdzie już w następnym spotkaniu - wyraził nadzieję szkoleniowiec Widzewa Radosław Mroczkowski.

Trener gości żałował, że jego podopieczni nie wykorzystali doskonałych sytuacji na początku meczu. - Wszyscy widzieli co było potem. Szkoda tych okazji, bo przez to spotkanie przegraliśmy trochę na własne życzenie - ocenił szkoleniowiec, który miał pretensje do bramkarza Milosa Dragojevicia. - Zachował się dalece nieodpowiedzialne. W takim meczu lepiej stracić bramkę niż zawodnika. To nam mocno skomplikowało grę. To był kluczowy moment spotkania. Pierwszy gol również chluby mu nie przynosi. Mamy następnych bramkarzy, którym damy szansę - stwierdził Mroczkowski i pochwalił za występ młodego Macieja Krakowiaka. - Sytuacje mnożyły się pod jego bramką. Wszedł w trudnym momencie, nieprzygotowany, ale z wielu opresji wyszedł obronną ręką - ocenił trener zespołu z Łodzi.

Mroczkowski nie miał pretensji do Mariusza Stępińskiego. Napastnik jeszcze przy stanie 0:0 zmarnował wyborną okazję. - Łatwo się mówi po spotkaniu. Mariusz to młody zawodnik, który dojrzewa. Cieszę się, że ma sytuacje. Na pewno mógł się zachować lepiej, jednak nie można mówić, że był antybohaterem - podsumował szkoleniowiec Widzewa, który nie podjął się wytypowania najlepszego piłkarza  w swoim zespole.Widzewiacy wściekli na bramkarza. Dlaczego?

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (1):
  • Remle Zgłoś komentarz
    tylko nie wiem czy z taką obroną mają szansę na sukces. Myślałem,że ten cały Abbes już okrzepł, ale taką padakę jaką on zagrał w Chorzowie to szkoda słów. Przecież zawalił
    Czytaj całość
    czerwoną kartkę, bo go piłka przeszła, nie czuł linii, nie potrafił dobrze wybić piłki. W końcu pan Mroczkowski go zmienił i mnie to nie zdziwiło, bo bym go zdjął z boiska już w przerwie i tak cud, że trener czekał tak długo ze zmianą. W ataku Widzew wyglądał ciekawie, ale skuteczność mieli makabryczną
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×