Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Widzewiacy wściekli na bramkarza. Dlaczego?

Mimo bardzo dobrego początku Widzew z Chorzowa wrócił z bagażem trzech bramek. Ważnym momentem pojedynku była 41. minuta i czerwona kartka dla bramkarza przyjezdnych.
Michał Piegza
Michał Piegza

Milos Dragojević po raz pierwszy dał znać o sobie w 17. minucie, gdy przepuścił strzał z dystansu Macieja Jankowskiego. Golkiper Widzewa miał małego pecha, gdyż piłka odbiła się na nierówności i wpadła tuż przy słupku do bramki. Jednak Czarnogórzec nie popisał się w 41. minucie, gdy trzydzieści metrów przed bramką rękami odbił uderzenie wspomnianego Jankowskiego. - Niepotrzebnie wychodził z bramki. Kryłem napastnika Ruchu i toczyłbym z nim walkę jeden na jednego - wściekał się, wyróżniający się w zespole Widzewa, Łukasz Broź.

Do bramki przyjezdnych wszedł 20-letni Maciej Krakowiak i pokazał, że zna swój fach. W Widzewie będą mieli z niego pożytek. Golkiper musiał dwukrotnie wyciągać piłkę z siatki, ale swój występ może zaliczyć do udanych, co przyznał po spotkaniu trener łodzian. - Wiadomo w jakiej sytuacji jest Ruch. Gospodarze musieli walczyć o wygraną i tak też się stało - stwierdził bramkarz. - Nie widziałem sytuacji z czerwoną kartką. Skoro sędzia ją pokazał, to musiał mieć pewność - dodał Krakowiak.

Schodząc do szatni po meczu przy Cichej łodzianie byli źli na siebie. - Mieliśmy swoje sytuacje, wydawało się, że kontrolujemy mecz. Jednak brak koncentracji sprawił, że straciliśmy bramkę po kontrataku. Wiedzieliśmy, że Ruch będzie liczył na stałe fragmenty i właśnie na kontry. I tak dostaliśmy dwa gole. Trzeci to było już dobicie nas - powiedział Broź, który na początku meczu miał dwie świetne okazje do zdobycia gola. - Pesković rozegrał dobre zawody, w dobrym stylu wybronił moje strzały - smucił się defensor. - Nie jest wesoło, przegraliśmy drugi mecz z rzędu. Teraz przed nami jeszcze jeden wyjazd. Musimy wziąć się w garść - dodał.

Do sytuacji z pierwszego kwadransa meczu wrócił Bartłomiej Pawłowski, który w polu karnym czekał na podanie Mariusza Stępińskiego. - Szkoda tej okazji. To mogło ustawić przebieg spotkania. Potem strata gola, czerwona kartka i Ruch przejął inicjatywę. Po przerwie nie ustrzegliśmy się błędów, ale mieliśmy również swoje okazje do zdobycia gola. Przy dobrym wietrze można było coś strzelić - podsumował pojedynek podłamany pomocnik gości.
Bundesliga: Wejście Arkadiusza Milika odmieniło mecz, świetny finisz Bayeru

Jesteś kibicem piłki nożnej? Mamy dla Ciebie fanpage na Facebooku! Nie zwlekaj! Kliknij i polub nas.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (2):
  • Remle Zgłoś komentarz
    mają młodego dobrego bramkarza, a stawiają na jakiegoś patyka nie wiadomo skąd, który w sumie przegrał im już drugi mecz. Ze Śląskiem dwa błędy i dwa gole, teraz też błąd przy
    Czytaj całość
    pierwszym golu, a potem czerwona kartka o którą słuszne pretensje mieli do niego wszyscy w Widzewie. Nie wiem tylko po co niektórzy kibice to idiotyczne zagrania kwitowali brawami w momencie kiedy antybohater schodził z boiska. Żenada
    • LexoN Zgłoś komentarz
      Ten młody Krakowiak nieźle sobie poradził.
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×