KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Od milionów do walki o utrzymanie. Piłkarski kaprys rosyjskiego bogacza

Najpierw chciał podbić Rosję, potem Europę. Właściciel Anży Machaczkała zaplanował budowę potęgi opartej na ogromnych pieniądzach. Teraz klub z Dagestanu rozpaczliwie walczy o uniknięcie spadku z rosyjskiej ekstraklasy.

Krzysztof Gieszczyk
Krzysztof Gieszczyk

Samuel Eto'o - to nazwisko zna każdy kibic piłki. Kameruńczyk największą karierę zrobił w Barcelonie i Interze, był wielką gwiazdą futbolu. Niespodziewanie w 2011 roku pojechał do nieznanego zespołu, który należał do Sulejmana Kerimowa, regularnie obecnego na liście najbogatszych ludzi świata wg "Forbesa". Kerimow zbił majątek na firmach paliwowych i płacił z góry. Machaczkała była idealnym miejscem na zarobienie ogromnych pieniędzy.

Kerimow w 2011 roku dostał klub niemal za darmo, ale pod jednym warunkiem - miał zainwestować w Anżę. Poszedł ostro, wydał w sumie na nowych zawodników blisko 500 mln euro. To wszystko w ciągu 2,5 lat, które było zwariowane dla klubu znad brzegów Morza Kaspijskiego.

20 mln euro za sezon

Zdziwienie ruchem Eto'o minęło, kiedy okazało się, ile zarobi w Machaczkale - 20 mln euro za sezon i to na rękę (a i tak potrafił wykłócać się, kto w jego moskiewskim apartamencie zapłaci za urządzenie wnętrza, co skończyło się tym, że mieszkał w hotelu). Wtedy zrobiło się o klubie głośniej. Kibice dowiedzieli się, że przyszedł tam nie tylko Roberto Carlos, była gwiazda brazylijskiej piłki, ale i m.in. Jurij Żyrkow. Pojawiła się kopalnia pieniędzy, a kurek z gotówką płynął bez końca. Za pieniądze Kerimowa ściągnięto dodatkowo Williana czy Ewerthona.

Eto'o chwalił się dziennikarzom telewizyjnym z Francji o tym, jak super żyje się w apartamencie. Pierwszym słowem, jakiego nauczył się w Rosji, było "podwójnie" - od podwójnych premii, jakie płacił Karimow. Mbark Boussoufa co chwilę jeździł do Holandii i to bynajmniej nie po tulipany, a Traore potrafił latać do Londynu na masaż. Ich wyskoki miały być rekompensowane regularnie zdobywanym tytułem mistrza.

Mając takie gwiazdy drużyna zaczęła spisywać się coraz lepiej. W 2012 roku Anży skończyło ligę na piątym miejscu, rok później było trzecie miejsce, ale wszyscy oczekiwali mistrzostwa. Na dodatek pojawiło się coś, co towarzyszyły Manchesterowi City na początku - mało kto traktował poważnie klub z Machaczkały. Wiadomo było, że pojawił się klub z pieniędzmi, ale nie da się nagle kupić wszystkich gwiazd i oczekiwać, że zaczną grać jak drużyna. Daleko im było do Spartaka czy CSKA.

Wyników nie było, więc cierpliwość Kerimowa się skończyła i to niemal dosłownie z dnia na dzień. Wycofał się w 2013 roku. Nie wiadomo do dzisiaj, dlaczego tak się stało. Była wersja z dużymi stratami finansowymi przedsiębiorstw prowadzonych przez Kerimowa, ale była i taka, że nie starczyło mu cierpliwości i był rozczarowany postępami zespołu. A może znudził się piłką, bo i taką opcję dziennikarze z Rosji brali pod uwagę.

Zmniejszył finansowanie zespołu. Z budżetu pod 200 mln euro zostało około 60 mln euro. Też dużo, ale gdzie im do potentatów, z którymi Anży chciał rywalizować. Na odejściu Eto'o, Williansa, Denisowa, Lassany Diarry czy Samby klub zarobił około 120 mln euro, więc Kerimow odzyskał część pieniędzy, ale tylko część. W lidze skończyło się jednak spadkiem. Wydawało się, że to koniec sztucznego pomysłu.

Znowu wielka kasa?

Anży zniknęło z portali piłkarskich szybciej niż się pojawiło, ale wiadomości o śmierci były przesadzone. W sezonie 2013/2014 wszystko szło źle. Przez klub przewinęło się trzech trenerów, drużyna nie mogła wygrać do 20. kolejki, a w całych rozgrywkach zwyciężyła jedynie trzykrotnie. Spadek z ligi nikogo nie dziwił.

Klub się podniósł. Działacze poszli w stronę ściągania piłkarzy bardziej związanych z tamtejszym regionem. Teraz, po powrocie do ekstraklasy, dysponują budżetem w granicach 20 mln euro, a do zespołu zaczynają dobijać się zawodnicy z akademii wybudowanej kosztem 10 mln euro.

Spadek im nie zaszkodził. Szybko ograniczyli wydatki i dostosowali się do realiów drugiej ligi. O zarobkach Eto'o obecni piłkarze mogą jedynie pomarzyć. Maksymalnie - podobno - najlepsi zarabiają milion euro rocznie. Dali sobie spokój z zawodnikami, którzy przyjeżdżali do Dagestanu jedynie dobrze zarobić, nie dając wiele w zamian. W ten sposób wynaleziono chociażby Yannicka Bolego, króla strzelców w drugiej lidze, który do dzisiaj gra w Machaczkale.

Ciekawie brzmią plotki rosyjskiej prasy, która zapowiada powrót do dobrych czasów. Czyli znowu Kerimow sypnie wielką gotówką. Na nowy jednak sposób, żeby nie popełnić tych samych błędów co w przeszłości. Nie ma jednak mowy o kuszeniu Ramosa, a raczej wypalonego Michu. Na razie Anży musi uniknąć degradacji, bo nad strefą spadkową drużyna ma jedynie punkt przewagi.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
"Corelle dello Sport"
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×