KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Lechia - Legia: trwa gdańska klątwa Legii. Mistrzostwo jeszcze nie teraz

W Warszawie już w środę miało być święto, miały wybuchać szampany, ale scenariusza w piłce nie ma co pisać wcześniej. Lechia Gdańsk grając jeden z najlepszych meczów w sezonie pokonała Legię Warszawa 2:0, a bohaterem spotkania został Sławomir Peszko.
Michał Gałęzewski
Michał Gałęzewski
PAP / Adam Warżawa

W ciągu ostatnich lat Legia Warszawa dwa razy straciła szanse na mistrzostwo Polski grając właśnie w Gdańsku. Biorąc pod uwagę znakomitą serię Lechii na Stadionie Energa Gdańsk, przerwanie złej passy było dla warszawian niezwykle trudnym zadaniem. Stanisław Czerczesow czarodziejem nie jest, na dodatek w Gdańsku zaskoczył składem - nie zagrał defensywny pomocnik Ariel Borysiuk, skrzydłowy Michał Kucharczyk, a przede wszystkim filar obrony Michał Pazdan - no i Legii nie udało się przezwyciężyć klątwy, ale nadal to ona rozdaje karty w kontekście walki o mistrzostwo Polski.

Lechiści zbliżyli się natomiast mocno do pucharów.

Legia Warszawa chciała w środę świętować w Gdańsku, ale piłkarze Lechii nie pozwolili jej na to. Od początku to podopieczni Piotra Nowaka mieli więcej szans. Znakomitą sytuację w 5. minucie zmarnował Flavio Paixao, który oddał niecelny strzał na bramkę Arkadiusza Malarza.

Goście nie dawali za wygraną. Mecz zrobił się niezwykle interesujący. Piłkarze grali ofensywnie i piłka co chwila przenosiła się spod jednego pola karnego pod drugie. W końcu gospodarze wprost usiedli na liderach tabeli. W ciągu 90. sekund gdańszczanie mieli trzy rzuty rożne. Piłka wciąż wędrowała pod polem karnym Legii. Po niefortunnym wybiciu Igora Lewczuka wylądowała pod nogami Sławomira Peszki, który huknął tuż pod poprzeczkę.

ZOBACZ WIDEO Arłamów: Oto baza Biało-Czerwonych przed Euro 2016 (źródło TVP)

Po strzeleniu gola gdańszczanie nie zwolnili, tylko mieli ogromną chęć na podwyższenie wyniku. To się jednak nie udało. Pod koniec pierwszej połowy lider tabeli zaczął czuć się na gdańskim stadionie coraz lepiej. Pod bramką Vanji Milinković-Savicia temperatura rosła wiele razy. Wrzeć zaczęło w momencie, gdy Kasper Hamalainen urwał się obrońcom w 35. minucie. Tuż przed przerwą szanse mieli jeszcze gospodarze. Sebastian Mila strzelił zbyt lekko, a Grzegorz Kuświk zawahał się, wychodząc sam na sam z bramkarzem rywala i rezultat nie uległ zmianie.

Peszko, który w poprzednich 25 meczach miał na koncie zaledwie 1 gola i 2 asysty, na początku drugiej połowy przeprowadził akcję z Milosem Krasiciem. Serb strzelił precyzyjnie po ziemi w róg bramki Malarza i na gdańskim stadionie ponownie doszło do wybuchu wrzawy. Lechia prowadziła już 2:0.

Legia po stracie drugiego gola już się nie podniosła. Gdańszczanie grali uważnie w obronie, nie zapominając też o atakach. Bohaterem kolejnej akcji znów był Sławomir Peszko. Reprezentant Polski wychodził sam na sam z bramkarzem Legii i sfaulował go mający już na swoim koncie żółtą kartkę Lewczuk. Decyzja Tomasza Musiała mogła być tylko jedna - Legia kończyła spotkanie w dziesiątkę. Chwilę później boisko na noszach opuścił kontuzjowany Guilherme.

Do końca to Lechia była bliżej podwyższenia wyniku, niż Legia strzelenia choćby kontaktowego gola. Gdańszczanie wygrali 2:0 i ze względu na porażkę Cracovii w Szczecinie, w niedzielę zagrają w Krakowie o awans do europejskich pucharów. Piast dzięki zwycięstwu w Chorzowie zrównał się punktami z Legią. Warszawianie aby zdobyć mistrzostwo na stulecie klubu nie oglądając się na gliwiczan, musi wygrać ostatnie spotkanie przed własną publicznością.

Lechia Gdańsk - Legia Warszawa 2:0 (1:0)
1:0 - Peszko 20'
2:0 - Krasić 50'

Składy:

Lechia Gdańsk: Vanja Milinković-Savić - Grzegorz Wojtkowiak (75' Rafał Janicki), Mario Maloca, Jakub Wawrzyniak - Flavio Paixao, Michał Chrapek (70' Gerson), Aleksandar Kovacević, Sebastian Mila, Sławomir Peszko (84' Lukas Haraslin) - Milos Krasić - Grzegorz Kuświk.

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Artur Jędrzejczyk, Igor Lewczuk, Adam Hlousek, Tomasz Brzyski - Michaił Aleksandrow, Stojan Vranjes, Michał Masłowski (60' Michał Kopczyński), Guilherme (66' Łukasz Broź) - Kasper Hamalainen - Nemanja Nikolić (66' Bartosz Bereszyński).

Żółte kartki: Krasić, Wojtkowiak, Chrapek, Peszko (Lechia), Lewczuk, Jędrzejczyk (Legia).

Czerwona kartka: Lewczuk (Legia) 60' /za drugą żółtą/.

Sędzia: Tomasz Musiał (Kraków).

Widzów: 22 415.

Michał Gałęzewski, z Gdańska

Czy Legia Warszawa zostanie mistrzem Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (18)
  • zorg72 Zgłoś komentarz
    he he legła znów poległa he he Piast - powodzenia byle się szczecin za bardzo nie podłożył i będzie wreszcie jakaś zmiana, a nie tylko legia lech legia lech, a te experty z bożej
    Czytaj całość
    łaski co się na wszystkim znają niech nie rozpatrują kto na mistrza w kontekście ligi mistrzów, bo choćby skakał i przykucał.... i tak jak zwykle LM nie będzie - co tu się oszukiwać. pozdro dla najlepszej drużyny A klasy BŁĘKITNYCH MODLNICA !!!!
    • kib Zgłoś komentarz
      Mam dziwne wrażenie, że mecz był ustawiony. Brak Pazdana (zawodnik meczu z Piastem) i Kucharczyka, zero chęci do gry zawodników Legii, punkty dla Lechii niezbędne aby jeszcze myśleć o
      Czytaj całość
      pucharach, bezsensowny faul na czerwoną kartkę ... Czy drużyna mająca mistrzostwo na wyciągnięcie ręki nie gryzłaby trawy??? Trochę za dużo tych przypadków.
      • Witold Kot Zgłoś komentarz
        Mam mieszane uczucia. Cieszę się, że Lechia wygrała, bo jej kibicuję w polskiej lidze, ale smuci mnie postawa Legii, której z kolei kibicuję od lat w europejskich pucharach (jak wszystkim
        Czytaj całość
        polskim drużynom). Mimo, że Czerczesow zaryzykował i zagrał dziwnym składem, to i tak ci zmiennicy wypadli tak blado, że w razie gdyby zaszła konieczność ich gry w pucharach, np. z takim Ajaxem, Celtikiem Glasgow czy Dynamo Moskwa, to była by katastrofa. Oni w meczu z Lechią nie istnieli, to gdzie pchać ich na Europę. Legia ma słabą ławkę i źle to wróży przed przygodą w Europie. Lechia natomiast zagrała świetnie, wyrachowanie, z pomysłem. Krasić biegał jakby miał 20 lat, Peszko miał swój mecz życia w 2016 roku, Maloća perfekcyjny, jak mur chiński, wszyscy zagrali wspaniale. Troszkę mam obawy o ten system z trzema obrońcami. Czasami jest taka dziura w obronie, że autobus by się zmieścił. Przy szybkich napastnikach z Hiszpanii czy Holandii, może być niewesoło, oczywiście, jeśli Lechia pokona Cracowię i zakwalifikuje się do pucharów.
        • cyfergaleria Zgłoś komentarz
          Znowu będzie wstyd w el LM...
          • Modafi Zgłoś komentarz
            Dzisiejsza gra Legii wyglądała mniej więcej tak, "ch.... d.... i kamieni kupa" ! To jest mój cały komentarz odnośnie dzisiejszego meczu.
            • jerrypl Zgłoś komentarz
              Brawa dla Lechii, pokazali, że Legia to papierowy tygrys. Piłkarzy w rodzaju Hamalainena czy Aleksandrowa można spotkać na trasie na Nieporęt. Mam nadzieję, że to był ostatni mecz tego
              Czytaj całość
              kretyna Lewczuka w Legii. Pisałem wiele razy - nie dość, że to żaden obrońca, to jeszcze ostatni czub. Mam nadzieję, że jutro Nawałka nie powoła tego patałacha na Euro. Poza tym Legia tradycyjnie za Czerczesowa, czyli poniżej poziomu krytyki. Na te wszystkie kaleki w rodzaju Lewczuka, Brzyskiego, Hamalainena (!!), Aleksandrowa czy Guilherme to szkoda nerwów. Szkoda szczępić ryja jak mawiał klasyk. Nie widzę Legii w pucharach bez bardzo mocnego przewietrzenia szatni. Cieszy, że w meczu z Pogonią nie zagra Lewczuk, choć wszystko wskazuje na stypę w niedzielę w stolicy. P.S. Myślę, że kibice Legii już powinni zbierać na rentę dla Hamalainena. Ten piłkarz jest takim inwalidą, że mam ochotę na niego odpisać 1% podatku.
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×