WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Śląsk - Ruch: "Pepe" razy dwa i kontrowersyjny karny

Trzy gole padły we Wrocławiu w meczu kończącym 8. kolejkę Lotto Ekstraklasy. Śląsk przegrał z Ruchem Chorzów 1:2. Bramki dla Niebieskich zdobywał Piotr Ćwielong, a dla gospodarzy z rzutu karnego trafił Ryota Morioka.
Michał Piegza
Michał Piegza
PAP / Maciej Kulczyński

Waldemar Fornalik na mecz ze Śląskiem do gry desygnował dwóch niedawno pozyskanych graczy. W składzie Ruchu znaleźli się były gracz wrocławian Marcin Kowalczyk oraz wracający po roku na Cichą Eduards Visnakovs. Mariusz Rumak nie dokonał roszad w wyjściowej jedenastce. Na ławce usiadł Joan Angel Roman.

Początek spotkania nie mógł zadowolić kibiców. Żadna z drużyn nie potrafiła na dłużej wywalczyć przewagi na boisku. Piłkarze przedostawali się pod bramkę rywala, ale nie oddawali strzałów. Dopiero w 21. minucie obejrzeliśmy pierwsze celne uderzenie. Po wrzutce z rogu głową w dobrze ustawionego Kamila Lecha trafił Adam Kokoszka. Chwilę później błąd popełnił Rafał Grodzicki, który podał piłkę rywalowi. Ryota Morioka przez kilkadziesiąt metrów biegł sam naprzeciwko Lecha, ale bramkarz Niebieskich doskonale obronił. Po kolejnych kilkudziesięciu sekundach sprzed pola karnego tuż obok słupka huknął Kamil Biliński.

Kilka akcji wrocławian dodało pewności graczom Śląska, którzy uzyskali przewagę. Zepchnięty w okolice własnego pola karnego Ruch odpierał jednak ataki rywali. W kolejnych minutach mecz się wyrównał, a jego tempo spadło. Goście pierwszy celny strzał na bramkę rywala oddali w 38. minucie i od razu objęli prowadzenie. Chorzowianie ładnie rozegrali piłkę w środku pola. Patryk Lipski podał do znajdującego się w polu karnym Piotra Ćwielonga, a ten przelobował Mariusza Pawełka. Po 308 minutach we Wrocławiu w końcu padł gol. W 41. minucie Ruch mógł podwyższyć wynik, ale strzał Visnakovsa z ok. 16 metrów poszybował tuż obok bramki.

Po przerwie Śląsk zaatakował i w 50. minucie mógł doprowadzić do wyrównania. Ogromnego błędu defensywy Ruchu nie potrafił wykorzystać Morioka, który nie trafił w bramkę. Dwie minuty później chorzowianie podwyższyli prowadzenie. Po dośrodkowaniu Pawełek wybił piłkę przed pole karne, przejął ją Ćwielong i po chwili uderzył tuż przy słupku. Futbolówka przeszła przez gąszcz nóg graczy Śląska, a bramkarz nie zdołał jej sięgnąć. W 56. minucie Niebiescy mogli zdobyć trzeciego gola. Po kontrze w dobrej pozycji Ćwielong głową uderzył ponad bramką.

ZOBACZ WIDEO: Miroslav Radović: z Borussią nie wywiesimy białej flagi (źródło TVP)

Wrocławianie przegrywając dwoma golami nie byli w stanie poważniej zagrozić przyjezdnym. W 59. minucie celnie, ale zbyt słabo uderzył Ostoja Stjepanović. To kontry Ruchu wyglądały groźniej.

W 62. minucie Mariusz Rumak dokonał dwóch zmian. Na boisku pojawili się Lorenzo Ortega oraz Mario Engels, a po kolejnych minutach Joan Angel Roman. W 72. minucie Śląsk po raz pierwszy od dłuższego czasu znalazł się pod bramką Lecha, ale obrona Ruchu była czujna. Niebiescy prowadząc dwoma golami kontrolowali przebieg gry.

Kwadrans przed końcem Śląsk wrócił do gry. Sędzia podjął kontrowersyjną decyzję dopatrując się faulu Kamila Lecha na Ortedze i podyktował dla gospodarzy rzut karny. "Jedenastkę" wykorzystał Morioka. Bramkarz wyczuł Japończyka, ale nie zdołał odbić piłki.

Kontaktowy gol chwilowo dodał skrzydeł gospodarzom, którzy poczuli, że meczu nie muszą przegrać. Ruch cofnął się pod własną bramkę i sporadycznie wyprowadzał kontry. Ostatecznie Niebiescy dowieźli wygraną do końca, odnosząc drugie wyjazdowe zwycięstwo w sezonie. Dla Śląska była to pierwsza przegrana na własnym stadionie od marca.

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:2 (0:1)
0:1 - Ćwielong 38'
0:2 - Ćwielong 52'
1:2 - Morioka (k.) 75'

Składy:

Śląsk Wrocław: Mariusz Pawełek - Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Adam Kokoszka, Lasza Dwali - Filipe Goncalves, Ostoja Stjepanović, Alvarinho (69' Joan Angel Roman), Łukasz Madej (62' Mario Engels) - Ryota Morioka - Kamil Biliński (62' Lorenzo Riera Ortega).

Ruch Chorzów: Kamil Lech - Martin Konczkowski, Rafał Grodzicki, Marcin Kowalczyk, Michał Koj - Kamil Mazek (90+1' Miłosz Przybecki), Łukasz Surma, Maciej Urbańczyk, Piotr Ćwielong - Patryk Lipski - Eduards Visnakovs (83' Jakub Arak).

Żółte kartki: Alvarinho, Dwali (Śląsk) oraz Grodzicki, Urbańczyk (Ruch).

Sędzia: Krzysztof Jakubik (Siedlce).

Widzów: 8384.

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • pawbed 0
    Po piątkowym meczu muszę przyznać, że miałeś sporo racji. Dramatycznie to wyglądało. Zdecydowanie przesadzono z liczbą obcokrajowców. Pogubił się trener Rumak z roszadami w podstawowej "11". Dodatkowo kilku zawodników, którzy byli jasnymi postaciami w końcówce ubiegłego sezonu jest bez formy.
    jerrypl Być może masz rację. Po prostu po dobrej końcówce ubiegłego sezonu liczyłem na więcej. Śląsk nawet w meczu z Wisłą mnie do końca nie przekonał. Nie podoba mi się też polityka masowego kupowania obcokrajowców, zwłaszcza, że tak jak napisałem poza Morioką i może Stjepanoviciem, który zagrał kilka niezłych spotkań w tym sezonie, to ci piłkarze nie podnoszą poziomu w Śląsku. Ale niestety ten trend wraca - również Legia i Lechia idą podobną drogą.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • jerrypl 0
    Być może masz rację. Po prostu po dobrej końcówce ubiegłego sezonu liczyłem na więcej. Śląsk nawet w meczu z Wisłą mnie do końca nie przekonał. Nie podoba mi się też polityka masowego kupowania obcokrajowców, zwłaszcza, że tak jak napisałem poza Morioką i może Stjepanoviciem, który zagrał kilka niezłych spotkań w tym sezonie, to ci piłkarze nie podnoszą poziomu w Śląsku. Ale niestety ten trend wraca - również Legia i Lechia idą podobną drogą.
    pawbed Trochę zbyt ostro Śląsk traktujesz. Po prostu trener Rumak chyba niezbyt przepada za niektórymi polskimi graczami. Przed sezonem chciał się jeszcze pozbyć Bilińskiego, ale sam zawodnik zdecydował się pozostać w klubie i podjąć rywalizację o pierwszy skład. Co do Alvarinho to podzielam zdanie, ale Goncalvesa bym już nie skreślał, bo do tej pory spisywał się przywoicie, a teraz po prostu nie wyszedł mu mecz. Natomiast sama gra może być lepsza, w końcu 2 tygodnie temu zaaplikowali Wiśle 5 bramek i znacznie lepiej to wyglądało.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • pawbed 0
    Trochę zbyt ostro Śląsk traktujesz. Po prostu trener Rumak chyba niezbyt przepada za niektórymi polskimi graczami. Przed sezonem chciał się jeszcze pozbyć Bilińskiego, ale sam zawodnik zdecydował się pozostać w klubie i podjąć rywalizację o pierwszy skład.
    Co do Alvarinho to podzielam zdanie, ale Goncalvesa bym już nie skreślał, bo do tej pory spisywał się przywoicie, a teraz po prostu nie wyszedł mu mecz.
    Natomiast sama gra może być lepsza, w końcu 2 tygodnie temu zaaplikowali Wiśle 5 bramek i znacznie lepiej to wyglądało.
    jerrypl Kompromitujący występ Śląska. Warto zauważyć, że wrocławski klub kończył spotkanie z czterema Polakami w składzie, a jedynym obcokrajowcem, który cokolwiek daje tej drużynie jest Morioka. Jakim cudem taki Alvarinho ciągle biega po boiskach ekstraklasy? Co tam robi bezużyteczny Goncalves? Trener Rumak ma o czym myśleć, gra Śląska wyglądała znacznie gorzej nawet niż gra Wisły we wczorajszym meczu. Karny kuriozalny, podobnie jak sędziowanie pana Jakubika, który o przywileju korzyści chyba nie słyszał. Po stronie Ruchu najlepsi Ćwielong, Lipski i Visnakovs.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×