WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Premier League: pierwsza porażka Arsenalu od czterech miesięcy, Everton sprawcą sensacji!

Ogromne emocje na Goodison Park. Arsenal prowadził z Evertonem, ale ostatecznie przegrał 1:2, doznając pierwszej ligowej porażki od czterech miesięcy. Widowisko było ekscytujące do ostatnich minut.
Szymon Mierzyński
Szymon Mierzyński
PAP/EPA / PETER POWELL

To na pewno nie była partia piłkarskich szachów. Oba zespoły porzuciły kalkulację i od pierwszych chwil atakowały bardzo odważnie. W efekcie oglądaliśmy szybki i otwarty mecz. Wynik otworzyli Kanonierzy, którym w 20. minucie dopisało szczęście. Phil Jagielka sfaulował przed polem karnym Francisa Coquelina, z rzutu wolnego nie najlepiej uderzył Alexis Sanchez, ale piłka odbiła się po drodze od Ashleya Williamsa i ten rykoszet sprawił, że Maarten Stekelenburg nie zdołał uratować gospodarzy.

W tym momencie Arsenal był liderem Premier League, bo przy zwycięstwie zrównałby się punktami i różnicą bramek z Chelsea, lecz miał ich więcej strzelonych. Atak na 1. miejsce się jednak nie udał, gdyż ekipa Arsene'a Wengera popełniła dwa brzemienne w skutkach błędy w tyłach. Pod koniec pierwszej połowy Seamus Coleman zamknął centrę Leightona Bainesa i trafił do siatki głową, zaś w 86. minucie także głową, ale po rzucie rożnym zwycięskiego gola dla The Toffees zdobył Williams, rehabilitując się tym samym za złą interwencję przy bramce Sancheza.

Mecz dostarczył niesamowitych emocji. To był kawał angielskiego futbolu w najlepszym wydaniu - z niesamowitym tempem przez 90 minut i mnóstwem podbramkowych spięć. Wynik zresztą wisiał na włosku do samego końca. W ostatniej akcji ekipa Ronalda Koemana cudem wybroniła skromne prowadzenie. Stekelenburg fruwał w powietrzu, by przecinać kolejne centry Kanonierów, w końcu do piłki dopadł Alex Iwobi i wydawało się, że musi wyrównać, ale jak spod ziemi wyrósł jeden z zawodników Evertonu, który uratował swój zespół na linii bramkowej.

Goście nie wywalczyli na Goodison Park nawet remisu i po wtorkowej porażce (pierwszej od inauguracyjnego starcia z Liverpoolem) wciąż tracą do liderującej Chelsea trzy punkty. Jeśli The Blues pokonają w środę ostatni w tabeli Sunderland, to podwoją ten dystans.

Everton - Arsenal Londyn 2:1 (1:1)
0:1 - Alexis Sanchez 20'
1:1 - Seamus Coleman 44'
2:1 - Ashley Williams 86'

Składy:

Everton: Maarten Stekelenburg - Seamus Coleman, Phil Jagielka, Ashley Williams, Leighton Baines, James McCarthy (90' Ramiro Funes Mori), Idrissa Gueye, Ross Barkley, Aaron Lennon (68' Kevin Mirallas), Romelu Lukaku, Enner Valencia (79' Dominic Calvert-Lewin).

Arsenal Londyn: Petr Cech - Hector Bellerin, Gabriel Paulista, Laurent Koscielny, Nacho Monreal, Francis Coquelin (88' Lucas Perez), Granit Xhaka, Theo Walcott (71' Olivier Giroud), Mesut Oezil, Alex Oxlade-Chamberlain (71' Alex Iwobi), Alexis Sanchez.

Żółte kartki: Phil Jagielka, James McCarthy (Everton) oraz Laurent Koscielny (Arsenal Londyn).

Czerwona kartka: Phil Jagielka /90+3' za drugą żółtą/ (Everton).

Sędzia: Mark Clattenburg.

->Wyniki Premier League

->Tabela Premier League

ZOBACZ WIDEO Dawid Kownacki: nauczyłem się, że nic nie muszę (źródło: TVP SA)

Czy w następnej kolejce Everton wygra u siebie derby z Liverpoolem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • MoronHunter 0
    Należy wspomnieć też o sędziowaniu, które mocno ułatwiło Evertonowi zwycięstwo.

    W akcji, po której padła bramka na 2:1. pan Clattenburg popełnił aż trzy błędy: nie zauważył uderzenia łokciem Lukaku na Koscielnym, zauważył za to faul i dał żółtą kartkę temu samemu Koscielnemu po czyściutkim wślizgu w piłkę, a decydujący rzut rożny przyznał po odbiciu od piłkarza gospodarzy. Clattenburg to bardzo słaby sędzia, ale tu już przeszedł sam siebie. W ostatniej akcji meczu faulowany był także Sanchez w polu karnym Evertonu - bez reakcji sędziego.

    Inna sprawa, że Kanonierzy powinni ten mecz rozstrzygnąć na swoją korzyść, nawet pomimo swojej słabej gry. Wystarczyło, żeby dwie absolutne "setki" wykorzystali Oezil i Iwobi - niestety, nawet tego nie potrafili.

    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×