Kokpit Kibice

Błękitni Stargard ponoszą straty. "Zaraz zaczniemy wygrywać"

Przed Błękitnymi Stargard mecz pod hasłem "wóz albo przewóz". Z Puszczą Niepołomice spotkają się po trzech remisach z rzędu. - Zaraz zaczniemy wygrywać - zapowiada trener Krzysztof Kapuściński.
Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski
Na zdjęciu piłkarze Błękitnych Stargard / Na zdjęciu piłkarze Błękitnych Stargard

Rundę wiosenną Błękitni Stargard zaczęli od remisu 2:2 z ROW-em 1964 Rybnik, a następnie podzielili się punktami z Siarką Tarnobrzeg i Radomiakiem Radom. Zestaw przeciwników był wymagający, ale jeżeli stargardzianie nie chcą okopać się w środku tabeli, muszą zwiększyć tempo punktowania. W ich ostatnim meczu z Radomiakiem padł wynik 0:0.

- Zaraz zaczniemy wygrywać. Tak samo zresztą jak Radomiak. Żebyśmy dobrze grali, potrzebne są dobre boiska i pogoda, a obecne okoliczności nie determinują piłki technicznej, taktycznej, a rąbankę. Kluby, które preferują tę drugą, punktują na początek rundy. Przyjdzie kolei i na nas. Trochę szkoda, że nie spotkaliśmy się z Radomiakiem w lepszych okolicznościach przyrody - żałuje Krzysztof Kapuściński, trener Błękitnych.

Grę w Stargardzie utrudniały wichura i ulewa. Przed przerwą więcej sytuacji podbramkowych stworzył Radomiak, a później Błękitni, więc kompromisowy wynik był sprawiedliwy, choć martwiło, że był to remis bezbramkowy.

- Wiało, lało, a piłkarze nie mogli ustać na nogach. Wyrywało ławki rezerwowych, parasole. To były warunki ekstremalne. Do tego wszystkiego doszło grząskie boisko - opisuje Kapuściński. - Drużyny chciały wygrać, zostawiły na boisku serducha i zdrowie, ale zadanie okazało się niemożliwe do wykonania. Punkt z tak dobrym zespołem jak Radomiak trzeba traktować z pokorą. Skoro nie można zwyciężyć, trzeba chociaż zremisować.

ZOBACZ WIDEO Sześć goli w meczu Barcelony. Zobacz skrót [ZDJĘCIA ELEVEN]

Przed rundą wiosenną Stargard opuścił niespodziewanie Przemysław Brzeziański. Błękitni nie zakontraktowali w ostatnim momencie piłkarza o podobnej charakterystyce, czyli silnego i wysokiego napastnika, więc muszą atakować w inny sposób.

- Staramy się rozgrywać cierpliwie czy to środkiem, czy skrzydłami. Tak jesteśmy postrzegani, a trener Liczka to drugi, który wypowiada się dobrze o Błękitnych. Spotkałem też po meczu Leandro, najlepszego strzelca Radomiaka, który powiedział, że jesteśmy fajną drużyną - wspomina Kapuściński.

Błękitni planowali dostać się na miejsce barażowe. Po trzech remisach z rzędu tracą siedem punktów do 4. w tabeli Puszczy Niepołomice. Z tym przeciwnikiem zmierzą się w 23. kolejce i będzie to mecz pod hasłem "wóz albo przewóz". Błękitni mogą odrobić do zespołu Tomasza Tułacza trzy "oczka", ale w razie porażki na dobre stracić go z pola widzenia.

- Szkoda żółtych kartek, które eliminują z tego arcyważnego meczu dwóch, podstawowych piłkarzy. Na pewno jednak nie poddamy się i przez cały tydzień szykujemy strategię - obiecuje trener, a wspomniana pauza czeka obrońców Grzegorza Szymusika oraz Macieja Liśkiewicza.

Czy Błękitni Stargard są jeszcze poważnym kandydatem do awansu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×