Debiutancki gol Roberta Obsta mógł być pożegnaniem

Robert Obst strzelił pierwszego gola w Lotto Ekstraklasie w meczu z Koroną Kielce. Piłkarz nie jest pewny swojej przyszłości w Pogoni Szczecin. - Nie wszystko zależy ode mnie - podkreśla Obst.

Sebastian Szczytkowski
Sebastian Szczytkowski
Piłkarze Pogoni Szczecin PAP / Adam Warżawa / Piłkarze Pogoni Szczecin
Robert Obst spełnił marzenie i zdobył gola w elicie dwie minuty przed końcem sezonu. Pomocnik Pogoni Szczecin ustalił wynik meczu z Koroną Kielce na 3:0, a wszedł na boisko dość przypadkowo za kontuzjowanego Mate Cincadze.

- Brakuje słów, żeby opisać emocje, które czułem po strzale. Ta bramka i wynik 3:0 osłodziły mi końcówkę sezonu - wspomina Robert Obst.

- Teraz gram głównie na pozycji defensywnego pomocnika albo stopera, ale wcześniej zdarzało się, że ustawiano mnie gdzieś wyżej. W zasadzie byliśmy już pewni zwycięstwa, więc mogłem sobie pozwolić na zabawę w polu karnym. Pewnie przy 0:0 strzeliłbym z pierwszej piłki - opisuje.

Obst nie był ulubieńcem trenera Kazimierza Moskala, pod którego wodzą zagrał tylko 307 minut w Lotto Ekstraklasie i Pucharze Polski. Od czasu do czasu 21-latek nadrabiał braki w drugim zespole.

ZOBACZ WIDEO: Bogusław Leśnodorski został menadżerem Andrzeja Bargiela. "To jedyny człowiek na Ziemi, który może zjechać na nartach z K2"

- Dla mnie cały sezon był trudny. Nie brakowało mi ambicji i motywacji, żeby pokazać, że mogę coś dać drużynie. Trener zaufał mi w ostatnim meczu i jak widać, opłaciło się. Mam nadzieję, że w nowym sezonie dostanę więcej szans - liczy Robert Obst, który choć pod wodzą Moskala grał niewiele, nie jest entuzjastą jego odejścia z klubu.

- Czas pokaże, czy zmiana trenera będzie pozytywnym bodźcem dla mnie. Jeszcze nie wiem, jaka jest moja przyszłość, ale częste zmiany w sztabie nie są dobre. Te decyzje nie należą do mnie, dlatego myślę w kategoriach nowy trener, nowe nadzieje.

Robert Obst jest wychowankiem Pogoni z krwi i kości. Nigdy nie grał w barwach innego klubu i chce zaistnieć w pierwszym zespole. 30 czerwca wygasa jednak jego kontrakt i może okazać się, że debiutancka bramka była zarazem pożegnalną.

- Pogoń to dla mnie coś więcej niż klub, ale nie zawsze wszystko zależy ode mnie. Chcę się rozwijać i grać regularnie. Do 30 czerwca mam umowę z Pogonią. Może zostanie przedłużona i pozostanie w Szczecinie wpłynie na mnie pozytywnie - zastanawia się Obst.

- Wyniki w ostatnim czasie nie były zadowalające, ale trener Moskal dawał szansę młodym i potrafił wykrzesać z nich możliwości. Młodzież też potrafi i to powinien być znak, że nie trzeba ściągać obcokrajowców, a wystarczy dać szansę chłopakom stąd.

Pogoń Szczecin awansowała po raz czwarty z rzędu do grupy mistrzowskiej w Lotto Ekstraklasie, ale nie poprawiła w niej swojego miejsca sprzed roku i zafiniszowała na 7. lokacie.

- Musimy się tym zadowolić, choć wiadomo, że ambicje były większe. W końcówce sezonu coś nie chciało zaiskrzyć w naszej grze. Ostatnie zwycięstwo 3:0 z Koroną osłodziło nam piłkarski rok. Pokazaliśmy, że potrafimy grać, a poprzednie mecze były wypadkami przy pracy. Każdy wykrzesał z siebie resztki sił i to zaprocentowało - podsumowuje piłkarz Pogoni.

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Czy Robert Obst powinien pozostać piłkarzem Pogoni Szczecin?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×