KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

El. LE: porywające widowisko w Poznaniu, ale bez happy endu. Lech za burtą

To mógł być niezapomniany wieczór w Poznaniu. Emocje nie do opisania, porywające spotkanie z ponad 30 tys. kibiców na trybunach, ale zabrakło jednej bramki. Remis Lecha z FC Utrecht 2:2 dał awans Holendrom.

Szymon Mierzyński
Szymon Mierzyński
PAP / PAP/Jakub Kaczmarczyk

- 0:0 na wyjeździe jest pod pewnymi względami lepsze niż 1:0, bo wymusza na nas większą mobilizację - mówił przed pojedynkiem rewanżowym Nenad Bjelica. Po kilkudziesięciu sekundach dałby już za wyjazdowego gola wszystko, bo jego podopieczni zaczęli zawody beznadziejnie. Wystarczyła jedna dokładna wrzutka z prawego skrzydła, po której Rafał Janicki i Nikola Vujadinović pozostawili kompletnie bez krycia Gyrano Kerka i 21-letni skrzydłowy wykonał egzekucję strzałem głową. Matus Putnocky zalicza czasem nieprawdopodobne interwencje, ale tu mógł tylko bezradnie patrzeć.

W tym momencie zrobiło się bardzo nieprzyjemnie, bo lechici przez dłuższą chwilę tkwili w szoku i nie do końca mieli pomysł jak dobrać się rywalom do skóry. Ci jednak wcale nie grali lepiej niż u siebie. Objęli prowadzenie, a następnie schowali się na własnej połowie i już po kwadransie zaczęli kraść czas, co budziło na trybunach niesamowitą irytację.

W końcu zespół Nenada Bjelicy zdołał podkręcić tempo i po strzale Radosława Majewskiego z rzutu wolnego piłka musnęła poprzeczkę. Wrzawa na Inea Stadionie robiła się coraz większa i piłkarze FC Utrecht zaczęli panikować. Nadeszła 26. minuta i Kolejorz to wykorzystał, choć nie obyło się bez pomocy sędziów. Majewski płasko wstrzelił piłkę w pole karne i zupełnie niekryty Christian Gytkjaer bez trudu wpakował ją do siatki. Sęk w tym, że Duńczyk znajdował się na spalonym - nie minimalnym, a ponad metrowym. Sędzia asystent się zawahał, chorągiewki jednak nie podniósł i kibice w Poznaniu oszaleli z radości.

Ta bramka - choć zdobyta nieprawidłowo - niesamowicie uskrzydliła lechitów, którzy do końca pierwszej połowy mieli miażdżącą przewagę. Goście momentami wybijali piłkę byle dalej od własnej bramki, modląc się tylko o dotrwanie z wynikiem 1:1 do przerwy. To im się udało, a trener Erik ten Hag musiał być mocno poirytowany przebiegiem pierwszej części, bo od razu zarządził zmianę.

Początek drugiej połowy był w wykonaniu FC Utrecht nieco lepszy. Holendrzy opanowali pożar w tyłach, choć tylko na kwadrans. Później znów napierał Kolejorz. Trzeba oddać gospodarzom, że choć zaczęli spotkanie koszmarnie, to ani na chwilę nie stracili wiary w awans. Gdy w 70. minucie Ramon Leeuwin otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę za faul taktyczny na rozpędzonym Macieju Makuszewskim, wydawało się, że końcówka musi należeć do drużyny Nenada Bjelicy. Tak niestety nie było.

W 89. minucie dziecinny błąd na własnej połowie popełnił Wołodymyr Kostewycz i z tej pomyłki zrodziła się bramka na 1:2. Zdobył ją strzałem z bliska Cyriel Dessers. Nawet taka katastrofa nie podłamała lechitów i w trzeciej z siedmiu doliczonych minut wyrównał w zamieszaniu Gytkjaer.

Na cokolwiek więcej zabrakło już dokładności i czasu. Rozpaczliwe wrzutki nic miejscowym nie przyniosły i po końcowym gwizdku z radości oszaleli Holendrzy, a także ich nieliczna, niespełna 200-osobowa grupa kibiców.

Niedosyt i poczucie straconej szansy - tylko tak można opisać to, czym kończy się dla Lecha przygoda w Lidze Europy. Przeciwnik na pewno nie był silniejszy, ale podopiecznym Nenada Bjelicy niestety zabrakło koncentracji i zimnej krwi. Efekt jest taki, że zaczyna się sierpień, a pucharów w Poznaniu już nie ma.

Lech Poznań - FC Utrecht 2:2 (1:1)
0:1 - Gyrano Kerk 1'
1:1 - Christian Gytkjaer 26'
1:2 - Cyriel Dessers 89'
2:2 - Christian Gytkjaer 90+3'
pierwszy mecz: 0:0, awans: FC Utrecht

Składy:

Lech Poznań: Matus Putnocky - Emir Dilaver (81' Deniss Rakels), Rafał Janicki, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz, Łukasz Trałka, Abdul Aziz Tetteh (85' Nicki Bille Nielsen), Maciej Makuszewski, Radosław Majewski, Mario Situm (71' Nicklas Barkroth), Christian Gytkjaer.

FC Utrecht: David Jensen - Sean Klaiber, Mark van der Maarel, Willem Janssen, Edson Braafheid (69' Robin van der Meer), Sander Van De Streek, Ramon Leeuwin, Urby Emanuelson (46' Yassine Ayoub), Zakaria Labyad, Gyrano Kerk (74' Giovanni Troupee), Cyriel Dessers.

Żółte kartki: Nikola Vujadinović, Mario Situm, Nicki Bille Nielsen (Lech Poznań) oraz Willem Janssen, Mark van der Maarel, Ramon Leeuwin, Yassine Ayoub (FC Utrecht).

Czerwona kartka: Ramon Leeuwin /70' za drugą żółtą/ (FC Utrecht).

Sędzia: Mads-Kristoffer Kristoffersen (Dania).

Widzów: 33 446.

ZOBACZ WIDEO Jakub Czerwiński: Astana to dobra drużyna. Nie czujemy wstydu (WIDEO)
Czy o odpadnięciu Lecha zdecydował brak gola w meczu wyjazdowym?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (82)
  • szurszacz 1 Zgłoś komentarz
    chyba ciebie, bo tylko blokować umiesz
    • 13MP 18PP Zgłoś komentarz
      Aż tak mocno zabolało?
      • szurszacz 1 Zgłoś komentarz
        13MP 18 PP mieć sztab ludzi i nie umieć liczyć kartek. to legła za to potrafi... blokować to też tylko dzieci z warszafki potrafią..
        • 13MP 18PP Zgłoś komentarz
          Dostać gola ze spalonego większego od czoła posła Budki, grać w przewadze prawie pół godziny i odpaść - takiego wyczynu nie potrafiłaby nawet Legia.
          • PiKey Zgłoś komentarz
            Liczyłem, że wszystkie drużyny przejdą dalej, a tymczasem odpadły wszystkie... Przy czym Legia dostała bonus za mistrzostwo i gra dalej w eliminacja LE. Najgorsze, że wszyscy rywale, bez
            Czytaj całość
            wyjątku byli do przejścia. I nie ma co się przekomarzać która drużyna silniejsza, Astana czy Utrecht. Teoretycznie Astana grała u siebie lepiej niż Utrecht (który nawiasem mówiąc niczego ciekawego nie pokazał i w dwumeczu był wizualnie gorszy od Lecha, ale co z tego) ale liga kazachska ma się nijak do holenderskiej. Przyczyna jest cały czas taka sama. Pozbywanie się najlepszych piłkarzy po zakończonym sezonie, sprowadzanie na to miejsce nowych, często z zagranicy, którzy potrzebują czasu żeby wejść w drużynę i zacząć decydować o jakości gry. Dotyczy to w równym stopniu i Lecha i Legii. Nowa para stoperów, która spisywała się w Utrechcie nienagannie, tutaj popełniła szkolny błąd już pierwszej minucie meczu. Na dodatek grający jak zwykle bardzo dobry mecz, harujący na całym boisku Kostewycz popełnia też dziecinny błąd i praktycznie grzebie szanse na awans... Wielka szkoda. Cóż, kibicem się jest jednak na dobre i na złe. Trzeba się teraz skupić na piłce ligowej i pucharze Polski. Mam tylko nadzieję, że Lech nie opierał tegorocznego budżetu na założeniu że na 100% awansuje do LE. Matołów cieszących się z odpadnięcia Lecha nie będę komentował bo szkoda słów...
            • 13MP 18PP Zgłoś komentarz
              Czubak to chyba nie jest przypadkowe nazwisko...
              • O_wa Zgłoś komentarz
                Do Gruenera Veltlinera, by łatwo pojął prawdę, o której mówił jeden z bohaterów komedii Barei przestrzegając przed mieszaniem różnych systemów. Otóż w Lechu na 14 próbujących
                Czytaj całość
                kopać w tym meczu piłkę było tylko 4 (!) Polaków, a spośród tych ostatnich żaden nie gra w reprezentacji Polski. Jeśli trafiłoby się w Lechu jakieś ziarenko, nie mówiąc o brylancikach (jak np. Lewandowski), to łatwo i szybko wyłowi go z plew coraz gęstsze sito. W rezultacie jeszcze nigdy nie było tak wielu Polaków w pierwszych składach silnych klubów europejskich i to z nich Nawałce udało się stworzyć drużynę, która przecież jak na razie tylko rozbudza apetyt na sukces. A miejsca w rankingach to jakby tylko kupon totalizatora.
                • Andrzej Kamiński Zgłoś komentarz
                  Legię się krytykowało że odpadła z LM , Arka zrobiła wrażenie - niestety poległa , ale czy Lech wypadł lepiej ? Wypadł ale z pucharów , jedyna nadzieja w Legii , że na arenie
                  Czytaj całość
                  międzynarodowej ktoś nas zaprezentuje . Te animozje międzyklubowe dobre są na ekstraklasę , ale w pucharach kibicujmy "naszym" nieważne czy klubowi z Pyrlandii , Warszawy , Pomorza .Wiara kibica może zdziała cuda i za rok się w większym gronie awansować uda. Teraz Legio w Tobie nadzieja by nie zapanowała pucharowa beznadzieja
                  • mtay Zgłoś komentarz
                    Wszystkie drużyny z Polski coś łączy w tegorocznych europejskich rozgrywkach. Legii, Lechowi i Arce zabrakło tylko jednego. Mianowicie jednego gola w rewanżu.
                    • Małgorzata Pachowicz Zgłoś komentarz
                      Legia to dziś drużyna bez składu i ładu, bez myśli taktycznej, gra w poprzek boiska i do tyłu.Nikt nie wychodził na pozycję, jeżeli przypadkowo piłka znalazła się na połowie
                      Czytaj całość
                      przeciwnika.
                      • Jeżyce Zgłoś komentarz
                        ..ale emocje były! i o to chodzi.. a nie po jałowiźnie odpadać. Teraz czas wziąć się za lige. ..Za moment córka Azji wróci na nasze łono również i będzie "spokój" z tą Europą
                        Czytaj całość
                        ..zgodnie z duchem rządzących i ich ślepo wspierających .. W lidze macie przep.....e w tym roku ;-)
                        • Pempuś Zgłoś komentarz
                          Z polskich klubów w trzeciej rundzie europejskich pucharów najlepiej zaprezentowała się Arka i to właściwie mogłoby wystarczyć jako podsumowanie poziomu naszych drużyn.
                          • TYLKO GKM Duraj81 Zgłoś komentarz
                            w piłce klubowej Polska= TYLKO LEGIA. Z 1 drużyną na miarę Europy Ekstraklasa w rankingu nie podskoczy nigdy!!! żenada LEGIA MISTRZ
                            Zobacz więcej komentarzy (28)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×