WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Dariusz Tuzimek: Kluby zostały zostawione z problemem kibolstwa same (felieton)

Napaść na piłkarzy Legii, do której doszło z niedzieli na poniedziałek, to wyjątkowo prymitywne zachowanie. Godne troglodytów, a nie ludzi żyjących w cywilizowanym, europejskim kraju w XXI wieku.
Dariusz Tuzimek
Dariusz Tuzimek

Nie pierwszy to taki incydent i raczej nie ostatni. Polski futbol od lat trawi rak tzw. rozmów wychowawczych. Wszyscy o nich wiedzą i jednocześnie... nikt ich nie zauważa.

Tzw. kumaci to nie jest problem Legii Warszawa. To jest problem wielu (może nawet większości) polskich klubów, które są zakładnikami kiboli. Zresztą nie tylko w Ekstraklasie. Tajemnicą środowiska jest, że kluby od wielu lat - w ten czy inny sposób - płacą haracz za spokój na trybunach. Nastroje tłumu można łatwo rozhuśtać, a straty i kary nakładane na klub są na tyle wysokie, że taniej jest opłacać "porządkowych".

W jakiej formie? A to płacić za ochronę, a to dokładać się do wyjazdów czy opraw, a to gościć kiboli w samolotach i luksusowych hotelach na wyjazdowych meczach drużyny na europejskie puchary. Dziś w Polsce potrafi dojść już nawet do przejęcia klubu przez kiboli.

Po wydarzeniach na Łazienkowskiej wszyscy się dziwią, że jacyś kibice weszli na stadion Legii niezatrzymani i dlaczego w ogóle ochrona ich wpuściła. A nie dlatego, że zawsze ich wpuszcza? Rok temu mocna grupa poszła - kompletnie niezatrzymana - na trybunę kibiców Borussii Dortmund. Jak? Zagadka. A przerwany mecz z Jagiellonią Białystok? Jak kibice dostali się na sektor gości? Kolejna zagadka.

ZOBACZ WIDEO Rozmowa WP SportoweFakty: W Legii przerażenie. To co się stało jest skandalem

Kilka lat temu "z liścia" dostał Jakub Rzeźniczak. Też na stadionie. A wizytę w autokarze piłkarze Legii przeżyli już po pamiętnej porażce z Lechią w Gdańsku w 2012 roku - jeszcze za Macieja Skorży - która de facto oznaczała przegranie mistrzostwa Polski. Nie ma sensu grzebać głębiej, bo też by się takie incydenty znalazły.

Nie chcę absolutnie powiedzieć przez to, że takie "akcje" były, są i będą. Chcę powiedzieć, że zmieniają się właściciele, zarządy, prezesi, a kibole zawsze swoją robią. Dlaczego właściciele z tym nie walczą? Bo zostali zostawieni sami. Opuszczeni przez państwo, przez Ekstraklasę czy PZPN. Łatwiej jest wypinać piersi po ordery za sukcesy Roberta Lewandowskiego, trudniej pomóc polskiej piłce tam, gdzie ona jest brutalnie duszona i oddawana we władanie półświatka. Można udawać, że się nie zna problemu, że się tego nie widzi. Ale czyżby nikt nie widział nigdy w transmisji, jak po przegranym meczu piłkarze są wzywani do kiboli na rozmowę wychowawczą?

Wszyscy widzieli. Problem jest trudny, wymaga uczciwej pracy, tu się nic nie rozwiąże puszczając złośliwe wpisy na Twitterze. Potrzeba woli rozwiązania problemu. Ale to musi być wola nie tylko właścicieli klubów, którzy miotają się miedzy wykrwawiającą walką (jak ITI) a płaceniem haraczy. Musi być wola państwa, jego służb, ale też PZPN, Ekstraklasy. Jest co robić.

Dziś problem ma Legia. Pogrążona w chaosie, pobita sportowo i niesportowo. Aż dziw, że konflikt właścicieli tak szybko rozłożył na łopatki klub, który rok temu grał w Lidze Mistrzów i remisował z Realem Madryt po świetnej grze. Niby wszyscy chcieli dobrze dla Legii, ale dziś trudno powiedzieć, że czyny potwierdziły te deklaracje. Zwyciężyły męskie ambicje. Legia walczy z własną niemocą jako organizacja. Ale bądźmy uczciwi: silny ośrodek zewnętrzny zdecydowanie i systematycznie pracuje nad rozkładem klubu. Trzeba przyznać, że z sukcesami. Niech ten ośrodek popatrzy w lustro i sam siebie zapyta, czy czuje się z tym dobrze.

Bo dzisiaj spotkałem wielu ludzi, którzy mają Legię w sercu, ale nie chcą mieć z tym wszystkim nic wspólnego. Ani z pogubioną Legią, ani z tymi, co szczują na klub w kryzysie. Ani z kumatymi i ich zasadami. Ba, chcą odpocząć od Legii.

Pytają: "dlaczego miałbym się tym syfem interesować? Bo lubię piłkę? Przecież mogę spokojnie włączyć telewizor i zobaczyć, jak prawdziwi piłkarze uprawiają futbol. Coś co cieszy oko, co nie jest dziadostwem, nie jest podszyte podłością ani agresją".

Trudno mi jakoś znaleźć przekonujące kontrargumenty.

Dariusz Tuzimek, Futbolfejs.pl

Tu znajdziesz więcej tekstów autora

Polecamy:
2018 PZM Warsaw FIM Speedway Grand Prix of Poland - KUP BILETY >>>




Czy kluby powinny stosować ostrzejszą politykę wobec kibiców?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (43):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Emil Mirski 0
    Poruszając się w wielości aspektów prawa,wydaje się ,że tak powinno być jak piszesz.Niestety,bezradność rządzących jest widoczna i dlatego należy zmienić kodeks.Ci dwaj licealiści i chuligani wśród kibiców mogą zaistnieć dzięki skrzywionemu pojmowaniu wolności,równości i demokracji.Każda formacja polityczna nagina paragrafy pod siebie.Prywatny interes,czy zabawka właściciela klubu ma być ochraniana przez policję?Żyjemy w kapitalistycznym już kraju,gdzie za wszystko się płaci.Za ochronę też.
    Allez Siwy wlos na glowie a pytanie stawiasz bardzo naiwne: "Co ma państwo do prywatnego interesu?" Wiesz chociaz co mowisz?! Tu juz nie ma "prywatnego interesu" a publiczny. Policja (za NASZE podatki) ma chronic obywateli przed chuliganami a kibicow przed kibolami. Problem jest taki, ze ci policjanci, co probuja tknac kiboli, natychmiast maja trudnosci a postepowanie jeszcze w zarodku likwiduje ziobrowa prokratura. To sa fakty. Gdy kibole na czele ze stadionowym bandyta, ktory powinien miec zakaz wstepu, na terenie klubu bija pilkarzy, wtedy Blaszczak i Jaki sa dziwnie bezradni. Ale az siedmiu policjantow pacyfikuje dwoch licealistow, ktorzy przed budynkiem sejmu rozlozyli plakat z napisem: „Wolność, równość, demokracja”. Na oczach calej klasy zrobiono z nich przestepcow. Byli spisywani przez godzine. mozna oczekiwac, ze Jaki wymysli na nich jakis paragraf. To sa fakty.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Allez 0
    Brawo pan Dariusz Ozimek.
    Celny i potrzebny artykul
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Allez 0
    Siwy wlos na glowie a pytanie stawiasz bardzo naiwne: "Co ma państwo do prywatnego interesu?" Wiesz chociaz co mowisz?!
    Tu juz nie ma "prywatnego interesu" a publiczny. Policja (za NASZE podatki) ma chronic obywateli przed chuliganami a kibicow przed kibolami.
    Problem jest taki, ze ci policjanci, co probuja tknac kiboli, natychmiast maja trudnosci a postepowanie jeszcze w zarodku likwiduje ziobrowa prokratura. To sa fakty.
    Gdy kibole na czele ze stadionowym bandyta, ktory powinien miec zakaz wstepu, na terenie klubu bija pilkarzy, wtedy Blaszczak i Jaki sa dziwnie bezradni.
    Ale az siedmiu policjantow pacyfikuje dwoch licealistow, ktorzy przed budynkiem sejmu rozlozyli plakat z napisem: „Wolność, równość, demokracja”. Na oczach calej klasy zrobiono z nich przestepcow. Byli spisywani przez godzine. mozna oczekiwac, ze Jaki wymysli na nich jakis paragraf.
    To sa fakty.
    Emil Mirski Ktoś kto decyduje się na kupno klubu sportowego,jest jego właścicielem ze wszystkimi tego konsekwencjami.Ochrona leży w jego gestii,a służby państwowe mogą być angażowane w nagłych przypadkach.Dzisiaj za wszystko się płaci,rządzi kapitał.Co ma państwo do prywatnego interesu?
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (40)
Pokaż więcej komentarzy (43)
Pokaż więcej komentarzy (43)
Pokaż więcej komentarzy (43)