KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Korona - Legia: scyzoryki nie biorą jeńców. Mistrz Polski poległ w Kielcach

Miał być hit kolejki. I był. Korona udowodniła, że nie boi się mistrza Polski i przy komplecie widzów pokazała wszystko co ma najlepszego. Efekt? Zwycięstwo 3:2 (2:1) i awans na ligowe podium.
Sebastian Najman
Sebastian Najman
radość piłkarzy Korony Kielce Newspix / PIOTR KUCZA/FOTOPYK / NEWSPIX.PL / Na zdjęciu: radość piłkarzy Korony Kielce

- Mamy pełną świadomość tego, dokąd jedziemy, ale jedziemy tam w pełni zmotywowani. To będzie mecz pomiędzy drużynami, które w tym sezonie grają najlepszą piłkę - mówił przed rywalizacją w Kielcach Romeo Jozak. Jego Legia wygrała pięć ostatnich spotkań. Tym razem trafiła na godnego rywala - gospodarze nie przegrali w lidze od połowy września, a przed własną publicznością odprawili kolejno: Termalikę, Sandecję, Wisłę Kraków, Wisłę Płock oraz Śląsk - mistrzowie Polski mieli być ich kolejną ofiarą.

Sobotni pojedynek awizowano jako hit 17. kolejki. Kibice oczekiwali emocji oraz goli. I nie musieli na nie czekać zbyt długo. Cieszący się świetną serią 315 minut bez straconego gola Maciej Gostomski już po pierwszej akcji przyjezdnych wyciągał futbolówkę z siatki. Kasper Hamalainen idealnie dograł na głowę Jarosława Niezgody, a ten trafił po raz szósty w sezonie.

Fani ze stolicy byli w euforii. Ich drużyna rozpoczęła najlepiej jak to możliwe. Ale koroniarze nie zamierzali się temu przyglądać. Niesieni dopingiem 15 tysięcy gardeł nękali Arkadiusza Malarza, lecz ten latał między słupkami jak natchniony - najpierw zatrzymał próbę Gorana Cvijanovicia a następnie uratował zespół po interwencji Inakiego Astiza. - Popełniamy błędy, ale na szczęście za nie nie płacimy - stwierdził niedawno Jozak. Faktycznie. Legioniści w kilku sytuacjach mieli furę szczęścia.

To nie było jednak tak, że tylko Korona naciskała. Nastawieni na kontry zawodnicy z Warszawy korzystali na "elektrycznej" postawie niektórych rywali. Efekt mógł przyjść w 31. minucie, gdy Guilherme obił poprzeczkę! Brazylijczyk, który z powodu kontuzji przedwcześnie zszedł do szatni, miał czego żałować, bowiem miejscowi przypuścili kolejny szturm na bramkę Legii. I tym razem okazał się on skuteczny - podwójnie. Najpierw wrzutkę z prawego skrzydła wykorzystał Elia Soriano, a kilka chwil później w objęciach kolegów utonął Ken Kallaste. Czy powinien? Sędzia po analizie VAR uznał, że spalonego nie było i gol ekipie Gino Lettieriego się należał.

ZOBACZ WIDEO: Bartosz Sarnowski o meczu na Legii: Tak nie powinno być

Przy Ściegiennego przekonywali, że komplet na trybunach to nie zasługa renomowanego przeciwnika a rewelacyjnej postawy złocisto-krwistych w obecnym sezonie. Odwrócenie wyniku w pierwszej połowie kazało się nad tą tezą poważnie zastanowić. Co na to 12-krotni mistrzowie Polski? Podkręcili tempo i zaczęli stosować prostopadłe podania. Taktyka ta okazała się trafiona, bo po jednym z nich w 52. minucie Kasper Hamalainen nie dał szans Gostomskiemu.

Wszystko zaczęło się od nowa. Korona siłowała się w ataku pozycyjnym - zamykając momentami zespół Jozaka na jego połowie - zaś goście ponownie postawili na kontry. Niewiele brakowało, a takie szybkie wyjście na gola zamieniłby Michał Kucharczyk - na drodze stanął słupek!

Upływający czas nie powodował, że poziom emocji opadał. Wręcz przeciwnie. Zawodnicy z woj. świętokrzyskiego za wszelką cenę chcieli "ukąsić" faworyta raz jeszcze, dlatego na murawie zameldował się Jacek Kiełb. Ulubieniec kieleckiej publiczności w 79. minucie dostał idealne podanie od Łukasza Kosakiewicza (druga asysta - przyp. red.) i z bliska zdobył gola. Znów były wątpliwości, moment nerwowego oczekiwania, ale i tym razem arbiter nie zmienił zdania.

Legia do ostatnich chwil walczyła o remis. Skończyło się na chęciach i szóstej wyjazdowej porażce w sezonie. Korona zaskoczyła? Nie, teraz można śmiało stwierdzić, że pokazała swoje i w nagrodę wskoczyła na podium Lotto Ekstraklasy.

Korona Kielce - Legia Warszawa 3:2 (2:1)
0:1 - Jarosław Niezgoda 2'
1:1 - Elia Soriano 39'
2:1 - Ken Kallaste 42'
2:2 - Kasper Hamalainen 52'
3:2 - Jacek Kiełb 79'

Składy:

Korona Kielce: Maciej Gostomski - Łukasz Kosakiewicz, Bartosz Rymaniak, Adnan Kovacević, Ken Kallaste - Marcin Cebula, Jakub Żubrowski, Mateusz Możdżeń, Goran Cvijanović (54' Radek Dejmek) - Nika Kaczarawa (82' Dijibril Diaw), Elia Soriano (69' Jacek Kiełb).

Legia Warszawa: Arkadiusz Malarz - Łukasz Broź, Maciej Dąbrowski, Inaki Astiz, Adam Hlousek - Krzysztof Mączyński, Thibault Moulin, Michał Kucharczyk (83' Armando Sadiku), Guilherme (45+1' Cristian Pasquato), Kasper Hamalainen (59' Michał Kopczyński) - Jarosław Niezgoda.

Żółte kartki: Jakub Żubrowski, Nika Kaczarawa (Korona) oraz Maciej Dąbrowski (Legia).

Sędzia: Mariusz Złotek (Stalowa Wola).

Widzów: 15 200.

Czy Korona Kielce zakończy rok 2017 na podium Lotto Ekstraklasy?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (40)
  • dalavega Zgłoś komentarz
    A "miszczom "tym razem nikt nie wpi..dolił!
    • STARRAD Zgłoś komentarz
      Ale Pogoń dała du..py! Mieć pod nosem w Błękitnych takich zawodników jak Kosakiewicz , czy nawet Poczobut i ich wypuścić w świat. Obecnie spotyka ją kara za to.
      • stachu76 Zgłoś komentarz
        Niedzielny poranek,wchodze na SF i co otrzymuje do kawy? Cały zestaw bzdurnych komentarzy,ociekających nienawiścią do Legii napisanych przez zwolenników hejtu w każdej możliwej postaci.
        • Marecki CS Zgłoś komentarz
          I jeszcze "słowo" odnośnie frekwencji - bo mi umknęło. Jeśli na stadionie w Kielcach autor widział komplet widzów, to proponuję jak najszybciej zmienić okulary! A może nic nie widział
          Czytaj całość
          i tak sobie tylko "palnął" na chybił-trafił!
          • Marecki CS Zgłoś komentarz
            No to "scyzoryki" równo obcięły "krawaty"!
            • arti Zgłoś komentarz
              Plan Korony wykonany w 100%, najpierw wykończyć brutalnie liderów Legii, a później pani sędzina po sąsiędzku coś tam puści. Gdyby sędziował prawdziwy sędzia, Korona na pewno nie
              Czytaj całość
              kończyłaby meczu w pełnym składzie, a wynik byłby zgoła inny. Guilherme i Hamalainen najlepszymi zawodnikami meczu, szkoda że pani sędzina Złotek pozwoliła ich wyciąć brutalom z Kielc.
              • WARIAT 81 Zgłoś komentarz
                Dzieki korono pozdro z Zabrza
                • Jacek1980 Zgłoś komentarz
                  Bardzo dobry mecz, pełny emocji,były kontrowersje, no cóż... Pomimo tego ujadania stada trolli Legia Warszawa jest nadal Mistrzem Polski w 2017r i bliżej Jej do zakończenia tego roku na
                  Czytaj całość
                  pierwszym miejscu niż Koronie Kielce. Teraz trzeba skupić się na Bytovii i Sandecji. Nadal uważam że w przyszłym roku Legia na tronie w podwójnej koronie..
                  • gmk38 Zgłoś komentarz
                    W Legii nikt nie umie pilki z przodu przytrzymac no moze poza guilherme ale i tak jak to mioduski odda go za darmo . Korona brawo ! kielecka drużyna wybiegana jak zadna inna . Niemiecki trener
                    Czytaj całość
                    amator lepszy od naszych ''zawodowcow'' patrzcie probierze , Skorże i inne nowaki da sie ? Da sie !
                    • nochalek75 Zgłoś komentarz
                      Jak ktoś nie słyszał to podaję trójkę wyróżnionych po meczu piłkarzy przez eksperta nc+ Grzegorza Mielcarskiego: Hamalainen (Legia), Kosakiewicz (Korona – najlepszy zawodnik na
                      Czytaj całość
                      boisku) no i teraz najlepsze… Malarz (Legia)… niezłe jaja co? Przypominam, że Legia przegrała mecz;) Nieźle mnie Pan Mielcarski rozbawił, biedny nie mógł się pogodzić, że jego koleś przegrał mecz to go tak na pocieszenie do trójki wrzucił;) Trzy sztuki z sieci wyłowił więc myślę, że po zakończeniu kariery bez trudu znajdzie pracę, chociażby na… kutrze. Pozdrawiam
                      • Moimzdaniem Zgłoś komentarz
                        Nie rozumiem po co jest VAR? Służy jako alibi? Bramki ze spalonych są uznawane bo panowie przed monitorem tak sobie zadecydowali.
                        • Zabuzza Zgłoś komentarz
                          Ja tam myślę: KARMA wraca :D
                          • Marek nn Zgłoś komentarz
                            Brawo brawo Korona. Mogę z przyjemnością świętować Andrzejki.
                            Zobacz więcej komentarzy (5)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×