WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Gorąca końcówka mroźnego meczu! Lech Poznań wyszarpnął zwycięstwo ze Śląskiem Wrocław!

Długo mecz Lecha ze Śląskiem nie dostarczał wielkich emocji, ale końcówka była fenomenalna. Poznaniacy najpierw stracili prowadzenie, jednak w 90. minucie dzięki bramce Christiana Gytkjaera wyszarpnęli zwycięstwo 2:1!
Szymon Mierzyński
Szymon Mierzyński
Newspix / Paweł Jaskółka / Wołodymyr Kostewycz (po lewej) i Arkadiusz Piech (po prawej)

Przy temperaturze -9 stopni Celsjusza nikt w Poznaniu nie spodziewał się wielkiego widowiska i tak było przez zdecydowaną większość rywalizacji. Trybuny Inea Stadionu świeciły pustkami, a piłkarze na boisku w pełni dostosowali się do tej ponurej atmosfery.

Lech był pod ścianą. Po porażce w Kielcach (0:1) trener Nenad Bjelica zebrał ogrom krytyki, zaczęto nawet spekulować o jego dymisji. Chorwat zareagował istotną zmianą w składzie. Zdecydował się na ustawienie z dwoma napastnikami - Christianem Gytkjaerem oraz Elvirem Koljiciem. To powinien być impuls do ofensywy, jednak w pierwszej połowie Kolejorz atakował bardzo rzadko i stwarzał znikome zagrożenie pod bramką Jakuba Słowika. Koljić mógł dość szybko odpłacić trenerowi za zaufanie, ale choć świetnie odebrał piłkę Timowi Riederowi, to już wykończenie pozostawiało sporo do życzenia i uderzył w sam środek bramki. Na tym popisy Bośniaka się skończyły, bo niedługo później zszedł z boiska z powodu kontuzji. W dalszej części meczu Duńczykowi partnerował w napadzie Ołeksij Chobłenko.

Przed przerwą gra była dość wyrównana, a Śląsk mógł nawet narobić gospodarzom kłopotów. Niechciany przez Nenada Bjelicę Marcin Robak miał dwie kapitalne szanse, ale najpierw fatalnie skiksował, a później próbował lobować Jasmina Buricia strzałem z kilku metrów. Przy tak niewielkiej odległości szanse na powodzenie były znikome i piłka przeleciała nad poprzeczką.

O ile w pierwszej części wrocławianie bez trudu dotrzymywali kroku Lechowi, to po zmianie stron stracili kontrolę nad meczem i balansowali nad przepaścią. Już w 46. minucie fenomenalnej szansy nie wykorzystał Mihai Radut, którego uderzenie instynktownie obronił Słowik.

ZOBACZ WIDEO Walec SSC Napoli przejechał się po Cagliari Calcio. Zieliński dołożył cegiełkę [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Napór Kolejorza trwał i w 80. minucie zespół Nenada Bjelicy dopiął swego. To był bardzo dobrze rozegrany rzut wolny. Centrował niesamowicie krytykowany do tej pory Radut, a głową do siatki trafił Chobłenko. Ukrainiec ma więc premierowego gola w zespole ze stolicy Wielkopolski.

Wydawało się, że nic już nie uratuje Śląska, tymczasem wystarczyło jedno prostopadłe podanie Kamila Vacka, po którym Robak minął wychodzącego z bramki Jasmina Buricia i zdołał umieścić piłkę w siatce z bardzo ostrego kąta między nadbiegającymi obrońcami. Znakomite wykończenie, tyle że ta bramka nic wrocławianom ostatecznie nie dała! Końcówka należała do Kolejorza i to on miał ostatnie słowo. Perfekcyjnym zgraniem popisał się Nikola Vujadinović, a egzekucję wykonał Gytkjaer. Duńczyk nie cieszył się od razu, bo początkowo Bartosz Frankowski odgwizdał spalonego. Po wideoweryfikacji zmienił jednak decyzję i nieco ponad 4 tys. osób na trybunach mogło świętować arcyważne zwycięstwo Lecha. Poznaniacy wykorzystali wtorkowe potknięcie Legii Warszawa i zbliżyli się do niej na odległość dwóch punktów. Tymczasem już w niedzielę bezpośrednie starcie w stolicy!

Lech Poznań - Śląsk Wrocław 2:1 (0:0)
1:0 - Ołeksij Chobłenko 80'
1:1 - Marcin Robak 82'
2:1 - Christian Gytkjaer 90'

Składy:

Lech Poznań: Jasmin Burić - Robert Gumny, Emir Dilaver, Nikola Vujadinović, Wołodymyr Kostewycz (86' Kamil Jóźwiak), Nicklas Barkroth (59' Mario Situm), Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Mihai Radut, Christian Gytkjaer, Elvir Koljić (16' Ołeksij Chobłenko).

Śląsk Wrocław: Jakub Słowik - Mariusz Pawelec, Piotr Celeban, Igors Tarasovs, Augusto, Robert Pich (65' Michał Chrapek), Tim Rieder, Dragoljub Srnić, Arkadiusz Piech (90' Sebastian Bergier), Sito Riera (70' Kamil Vacek), Marcin Robak.

Żółte kartki: Wołodymyr Kostewycz, Mihai Radut, Maciej Gajos (Lech Poznań) oraz Kamil Vacek (Śląsk Wrocław).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).

Widzów: 4376.

Czy Lech Poznań wywalczy mistrzostwo Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (12):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • jerrypl 0
    A jak typ na niedzielę?
    PiKey Oczywiście, że chodzi o lata i sezony ubiegłe. Ja początkowo sceptycznie patrzyłem na to co działo się w polskim systemie VAR, choć zasadności jego stosowania (po wpadkach sędziowskich takich jak chociażby w pamiętnym meczu Barcelona - PSG) nigdy nie kwestionowałem. Chodziło głównie o niedoskonałości związane z czynnikiem ludzkim, czyli sędziami, którzy musieli się do tego rozwiązania przyzwyczaić. I mieliśmy wpadki takie jaką ostatnio zaprezentował Stefański. Ale to był akurat przysłowiowy "mały pikuś" w porównaniu z tym co odwalił Tomasz Musiał w meczu Lechia - Lech w 26 kolejce. Tam dopiero były kuriozalne sytuacje. Podyktowany karny dla Lechii po analizie VAR, gra była oczywiście po zdarzeniu wznowiona i cofnięta o ok. 2 minuty. Akcja w międzyczasie przeniosła się na połowę Lechii. Co by było gdyby Lech strzelił wtedy prawidłową bramkę? Byłaby anulowana czy uznana? Podobnie było z czerwoną kartką dla jednego z graczy Lechii po faulu na Gytkjaerze. Też gra się już była wznowiona kiedy zdecydowano się na analizę VAR. Jednym słowem - kompromitacja. Miejmy nadzieję, że sędziowie na boisku poprawią współpracę z VAR-owcami i nie będzie do podobnych sytuacji już dochodziło. Bo tak poza tym trzeba VAR ocenić pozytywnie.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • PiKey 0
    Oczywiście, że chodzi o lata i sezony ubiegłe. Ja początkowo sceptycznie patrzyłem na to co działo się w polskim systemie VAR, choć zasadności jego stosowania (po wpadkach sędziowskich takich jak chociażby w pamiętnym meczu Barcelona - PSG) nigdy nie kwestionowałem. Chodziło głównie o niedoskonałości związane z czynnikiem ludzkim, czyli sędziami, którzy musieli się do tego rozwiązania przyzwyczaić. I mieliśmy wpadki takie jaką ostatnio zaprezentował Stefański. Ale to był akurat przysłowiowy "mały pikuś" w porównaniu z tym co odwalił Tomasz Musiał w meczu Lechia - Lech w 26 kolejce. Tam dopiero były kuriozalne sytuacje. Podyktowany karny dla Lechii po analizie VAR, gra była oczywiście po zdarzeniu wznowiona i cofnięta o ok. 2 minuty. Akcja w międzyczasie przeniosła się na połowę Lechii. Co by było gdyby Lech strzelił wtedy prawidłową bramkę? Byłaby anulowana czy uznana? Podobnie było z czerwoną kartką dla jednego z graczy Lechii po faulu na Gytkjaerze. Też gra się już była wznowiona kiedy zdecydowano się na analizę VAR. Jednym słowem - kompromitacja. Miejmy nadzieję, że sędziowie na boisku poprawią współpracę z VAR-owcami i nie będzie do podobnych sytuacji już dochodziło. Bo tak poza tym trzeba VAR ocenić pozytywnie.
    jerrypl Rozumiem, że nie chodzi Ci o pomyłki w tym sezonie? Ja również jestem zwolennikiem VARu. Przy całej niedoskonałości tego systemu - ile bramek było już anulowanych bądź uznanych, dzięki VARowi? Ile meczów mniej wypaczonych? To tylko pokazuje jak trudna jest praca sędziego. A że ludzie muszą chwilę poczekać? To schodzi na dalszy plan.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • jerrypl 0
    Rozumiem, że nie chodzi Ci o pomyłki w tym sezonie? Ja również jestem zwolennikiem VARu. Przy całej niedoskonałości tego systemu - ile bramek było już anulowanych bądź uznanych, dzięki VARowi? Ile meczów mniej wypaczonych? To tylko pokazuje jak trudna jest praca sędziego. A że ludzie muszą chwilę poczekać? To schodzi na dalszy plan.
    PiKey Obejrzałem dziś jeszcze raz tę sytuację w powtórce Ligi+ Extra ( w tej chwili jeszcze leci). Z linii, którą tam wyrysowali absolutnie nie wynika, ze był spalony. A na pewno nie wyraźny. Linię spalonego wyznacza pięta Celebana. Być może głowa Vujadinovica jest wychylona bardziej w stronę bramki, a może nie, bo Celeban też jest przechylony w tym momencie do tyłu. Ty pewnie piszesz o sytuacji ułamek sekundy później. Przy tak aptekarskich ocenach liczy się moment ustawienia stopklatki. Czy ma być to moment kiedy zawodnik przykłada nogę do piłki, czy kiedy piłka startuje? W dynamicznych sytuacjach ułamek sekundy może czasem decydować czy jest spalony czy nie. Ale to wszystko już było. I jak bracia Czesi mówią, se ne vrati. A co do Legii i ewentualnego miliona komentarzy... Nie chciałbym się powtarzać ale było niestety sporo sytuacji kiedy nieprawidłowe bramki były Legii uznawane (i czasem decydowało to o wyniku meczu) i stąd zapewne biorą się te komentarze. Nieprawidłowo uznawane bramki zdarzały się oczywiście też na korzyść innych. Również Lecha. Ale ja pamiętam najwięcej takich na korzyść Legii. Daleki jestem jednak od posądzania obecnie sędziujących arbitrów o pomyłki celowe. Wierzę, że to już jest historia i dzięki VAR-owi ewidentne pomyłki będą zdarzały się bardzo rzadko lub wcale.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×