WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Nierówna gra. Hannah z FC Psycho gra mecz własną głową

Hannah nie potrzebuje prawdziwych kibiców. Kiedy na boisku strzela gola, to i tak słyszy krzyki oraz bicie braw. Publicznością są tajemnicze głosy w jej głowie.
Jacek Stańczyk
Jacek Stańczyk
YouTube / Knattspyrnusamband Íslands / Na zdjęciu: Hannah Bryndis Proppe Bailey

Dziewczyna lubi też opowiadać, jakie są jej codziennie rozmowy. - Może pójdę popływać? - pyta się. - Nie idź, wyglądasz ohydnie w stroju kąpielowym - mówi jej jeden głos. - Zabij się, zabij się - mówi drugi. On jest zawsze, bez względu na temat dyskusji.

- Wiem! To może pójdę na scenę i spróbuję stand-upu, rozśmieszę ludzi - myśli Hannah. Głos pierwszy: - Nie idź, nie uda ci się. Głos kolejny, monotematyczny: - Zabij się! Zabij się!

W końcu Hannah nie wytrzymuje: - Wiesz co, głosie? Idę jednak na ten stand-up i jeśli kogoś "zabiję", to widownię moim występem. A ty się pier***.

24-letnia Hannah Bryndis Proppe Bailey jest schizofreniczką. Jest też piłkarką, która w futbolu odkryła sposób na walkę z wyniszczającą codziennie, psychicznie chorobą. I nie ma wątpliwości: - Gdyby nie moja mama, to pewnie dziś już by mnie nie było.

Morze łez, rozmowy rzeki

Problemy zaczęły się, gdy miała 12 lat. Dwa lata wcześniej wraz z rodziną przyjechała z Anglii na Islandię, do ojczyzny swojej mamy. Zamieszkali w stolicy - Reykjaviku. Z czasem Hannah nawet zakochała się w tej wyspie, bo jest cudownie, gdy wsiadasz w auto i za 5 minut jesteś nad morzem, za 10 minut w górach, a za kwadrans na rzeką. Zanim Islandię pokochała, musiała jednak wylać morze łez, przeprowadzić ze specjalistami rozmowy - rzeki, a psychiczne góry ma do teraz.

Opowiada mi: - Zaczęło się od depresji, miałam lęki i obsesje. Na przykład obsesyjnie myłam ręce, albo sprawdzałam, czy zamknęłam drzwi. Nie znałam języka islandzkiego, nie szło mi w szkole, nie miałam znajomych. Czułam się samotna, było mi bardzo ciężko…

- Tak ciężko, że chciałaś zrobić ten ostateczny krok? - pytam.

 - Miałam najgorsze myśli, zaczęłam czuć, że nie mam już innego wyboru... Gdyby moja mama w porę nie zabrała mnie do specjalisty, gdyby nie ona, to pewnie już by mnie nie było. Nie potrafiłam znaleźć w życiu żadnych plusów.

To nie był koniec. Cztery lata temu dziewczyna przeszła załamanie, choroba przybrała nową formę. 24-letnia dziś Hannah zaczęła słyszeć głosy, popadła w paranoję. Po długich, blisko rocznych obserwacjach, przepisywaniu niewłaściwych leków, lekarze stwierdzili, że cierpi na schizofrenię (słowo pochodzi od greckich schizein – rozszczepić i phren – umysł).

FC Psycho

Dostała nowe proszki, rozpoczęła leczenie. W ośrodku rehabilitacyjnym w miejscowości Laugaras dowiedziała się o piłkarskiej drużynie FC Saeko z Reykjaviku - zespole tylko dla ludzi z problemami umysłowymi. Hannah próbowała nawet wcześniej różnych sportów, ćwiczyła judo, nawet hokeja. O futbolu nie myślała nigdy, bo ten akurat sport uważała za głupi. No bo, co mądrego może być w bieganiu w koło za piłką. Dała się jednak namówić, ktoś przekonał ją do wyjścia z domu, do tego że funkcjonowanie w takiej grupie jak drużyna piłkarska może jej pomóc. I wychodząc na boisko te wszystkie głosy, złe myśli może zostawić w domu. Hannah nie miała nic do stracenia, była gotowa spróbować wszystkiego, co tylko pomoże jej wrócić choć do namiastki normalnego życia. Treningi odbywały się dwa raz w tygodniu, drużyna jest koedukacyjna, nie ma znaczenia płeć, wiek, wygląd, forma fizyczna.

FC Saeko zagrało raz nawet mecz z zespołem…. FC Crazy (z ang. Szalony). Tworzyli ją islandzcy aktorzy, politycy. Grał tam również Eidur Gudjonhsen - największy islandzki piłkarz, były napastnik reprezentacji, Chelsea Londyn i Barcelony.

FC Saeko czyta się FC Sajko (to fonetyczny zapis angielskiego Psycho). We wrześniu zespół dostał nagrodę UEFA Grassroots - to dział w piłkarskiej centrali poświęcony futbolowi amatorskiemu. UEFA doceniła Islandczyków za niezwykły projekt. Hannah została jedną z twarzy FC Saeko i całej kampanii #EqualGame (ang. Równa gra). Na boiskach całej Europy piłkarze przed meczami prezentowali banery z tym hasłem.
UEFA nakręciła o 24-latce krótki film dokumentalny - To hasło oznacza, że każdy może grać w piłkę, nawet ja. A przecież nie jestem jakaś wysportowana. 

Dziewczyna nauczyła się, jak posadzić chorobę na ławkę rezerwowych. Nie na stałe, ale naprawdę kilka godzin bez paranoidalnych myśli jest w tym przypadku sukcesem. I poczucie, że to ona kontroluje życie, a nie choroba.

- Kiedy grasz, to jakbyś wychodził ze swojej głowy, zostawiasz ją. Piłka wyciągnęła mnie z domu, z nicnierobienia. W czterech ścianach tkwisz we własnym umyśle, słyszysz te głosy, one stają się nieznośne. Na boisku myślisz komu podać, gdzie pobiec, jak strzelić. I rozmawiasz z ludźmi o codziennym życiu. Nie tylko o problemach. Odkryłam, że ćwiczenie, rozwijanie się, sprawia mi radość.

Jest lepiej, choć 24-latka przerwała na razie grę w FC Saeko, bo przeniosła się na studia psychologiczne do szkockiego Aberdeen. Po pierwszym semestrze chce jednak wrócić do piłki, jest tam drużyna bliźniaczo podobna do tej islandzkiej.

 - Radzę sobie z chorobą, ale nadal mam bardzo złe dni. W schizofrenii masz okresy psychozy, gdy nagle upadasz, wpadasz w dół, każda myśl jest zła. Walka toczy się każdego dnia o to, aby robić to, co musisz. Dużo osób nie rozumie, jak wielki to wysiłek, żeby każdego dnia ruszyć się z łóżka.

Zabij się, zabij się

Hannah postanowiła więc, że zacznie uczyć o schizofrenii. Wyszła na scenę, do ludzi, opowiada o chorobie przez komedię. Głosy stanowiące publiczność na jej meczach są żartem, tak jak wspomniany na początku głos nawołujący ją tego, żeby zabiła się. - Uczę przez komedię, choroba jest moją inspiracją. I wiem, że idę naprawdę daleko robiąc na jej temat żarty, na temat samobójstwa. Jednak większość opinii jest pozytywna. Nie drwię z choroby, ona jest naprawdę poważna. Gdyby ktoś do mnie podszedł i powiedział, że to złe i przesadzam, to odpowiedziałabym mu, że to są przecież moje doświadczenia.

 - Ciągle słyszę inne podpowiedzi z głowy. Każdy głos ma swoją osobowość. Na przykład jeden z nich nieustannie przypomina mi, jak dużą mam nadwagę i jak inni ludzie wyglądają normalnie. Gdy mam słabsze dni, ten przekaz jest głośniejszy, bardziej obsesyjny, po prostu zły. Wtedy staram się z nim w mojej głowie dyskutować, kłócić. A on wówczas staje się już naprawdę głośny. To wyczerpujące.

Hannah całe życie będzie wdzięczna mamie, że zabrała ją do psychologa. Bo - jak przekonuje - trzeba mówić, trzeba rozmawiać. Jej przecież rozmowa uratowała życie.
Człowiek pozostawiony sam sobie, ze swoimi problemami, nie potrzebuje bardziej niczego innego, jak drugiego człowieka. Angielka radzi: - Jeśli możesz porozmawiać ze specjalistą, zrób to bez względu na koszty. Musisz dostać pomoc. Ja byłam samotna, a potem przekonałam się, że nie jestem z tym sama, że jednak ktoś mnie rozumie.

I dodaje, że osoba chora psychicznie musi czuć, że ma kogoś po swojej stronie. I że ktoś docenia jej walkę o każdy dzień. W tej wyjątkowo nierównej grze.

ZOBACZ WIDEO Szalony mecz w Gelsenkirchen! 7 goli! [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • GallAntonin 0
    Póki umysł schizofrenika przestawia się raptownie na ten drugi świat jest pozamiatane. Najlepiej, jak schizofrenik osiągnie stan łagodnego przechodzenia w ten stan alternatywnej rzeczywistości i względnej kontroli nad nim, choćby lekami. Łatwo powiedzieć, wiem. Miałem kolegę, który został schizofrenikiem na piątym roku farmacji, gdzie był prymusem. On potrafił położyć się spać, zasnąć i zbudzić się w alternatywnej postaci. Potem całą noc łazić, być spisanym przez policjanta i nad ranem wrócić do akademika i położyć się spać, by wstać po godzinie, jak gdyby nic normalnym. W stołówce w tym stanie potrafił pić zupę, jak kompot, a kompot traktować, jak zupę i być jakby nieobecnym. Nie był agresywnym, tylko wpadał w te swoje stany. Chyba nie dał rady ukończyć studiów, bo ciągle go brali na oddział, żeby poddać go wstrząsom insulinowym i innej terapii.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • ar55 0
    Super dziewczyna. Jej życie niesie ważne przesłanie dla wszystkich. Każdy człowiek zmaga się z większymi czy mniejszymi problemami. Gdy czujemy ból fizyczny, szybko udajemy się do lekarza. Ze strefą mentalną jest już gorzej. Wizytę u psychologa odbieramy jako oznakę naszej słabości. To duży błąd. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak bardzo jest nam potrzebna pomoc innych ludzi.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×