KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Radosław Kałużny mógł skończyć na wózku inwalidzkim. Jest już po operacji

Radosław Kałużny przeszedł operację w szpitalu w Białymstoku. Wieloletnie zaniedbania doprowadziły byłego reprezentanta Polski do opłakanego stanu.
Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
Radosław Kałużny Newspix / Jan Malec / Na zdjęciu: Radosław Kałużny

Ostatnie lata w życiu Radosława Kałużnego okazały się naprawdę trudne. Były reprezentant Polski ledwo chodził, groziło mu nawet kalectwo, włącznie z jazdą na wózku inwalidzkim. Już teraz nie był w stanie podjąć wielu prac, choćby szkolenia młodzieży. Tłumaczył, że nie chce trenować dzieci, jeśli nie jest w stanie niczego im pokazać. W końcu były zawodnik przeszedł operację i liczy na to, że wszystko wróci do normy.

Kałużny przeszedł operację w szpitalu specjalistycznym im. Jędrzeja Śniadeckiego w Białymstoku. Najbliższe trzy miesiące musi spędzić w łóżku, leżąc niemal nieruchomo. Musi uważać, żeby nie przewrócić się ani w prawą, ani w lewą stronę, bo wszystko może pójść na marne. Ale dla byłego piłkarza to niewielka cena za operację. Przez ostatnie lata nie był w stanie normalnie chodzić, każdy krok sprawiał mu trudność.

Kałużny w kadrze narodowej zagrał 41 spotkań, był asem drużyny Jerzego Engela. Miał ogromny wkład w sukcesy pierwszego polskiego zespołu, który po latach posuchy awansował do dużego turnieju (mundial w 2002 r.). Powrót na piłkarskie salony zajął Polsce dokładnie 16 lat. Od tej pory zaczęliśmy piąć się w górę.

Po zakończeniu piłkarskiej kariery Kałużnemu nie dopisywało w życiu szczęście. Miał problemy finansowe, dorabiał w Anglii w magazynie DHL. Od niedawna znowu mieszka w Polsce, w Białymstoku. Swoje perypetie opisał w książce "Powrót Taty" napisanej wspólnie z byłym dziennikarzem Wirtualnej Polski Mateuszem Karoniem.

Zawodnik powoli ustabilizował sytuację, ale zdrowie mu nie dopisywało. Dopiero dzięki specjalistom z Białegostoku, Dawidowi Skrodzkiemu i Jerzemu Wojnarowi, wróci do poprzedniego stanu.

- Zaniedbałem bardzo biodro. Lekarz powiedział, że gdyby nie wiedział, czym się zajmowałem, uznałby mnie za jakiegoś pijaka albo narkomana, zaniedbanego, zapomnianego, nie dbającego o to, co najważniejsze - opowiada 41-krotny reprezentant kraju. Dowiedział się, że normalnie endoprotezę wstawia się ludziom po 65 roku życia. A on właśnie kończy 45 lat.

- Kiedyś, jeszcze w dawnych czasach, ktoś mnie kopnął w biodro. Wydawało się to nieznaczące, ale problem przez lata postępował. I w pewnym momencie zwyrodnienie spowodowało, że lewa noga była o 2 centymetry krótsza od prawej. Używałem wkładek, chodziłem jak stary dziadek - mówi były reprezentant Polski. I dodaje zadowolony: - Odleżę swoje i wszystko będzie w normie. Będę miał dwie równe nogi i w końcu zacznę normalnie funkcjonować.

ZOBACZ WIDEO Serie A: Dobry mecz Szczęsnego. Juventus rzutem na taśmę pokonał Lazio [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]

Czy PZPN powinien pomagać byłym reprezentantom Polski, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (4)
  • TNT Zgłoś komentarz
    Właśnie o to chodzi. Piłkarzy nikt nie uczy, nie mówi, co mają robić po grze. Jak ktoś zarabia 10-25 tys miesięcznie i jest to dla niego normalne to po karierze jest brutalne zderzenie z
    Czytaj całość
    rzeczywistością. Jeśli ktoś ma w nogach i nie ma w głowie to często właśnie tak to się kończy. 40 na karku i brak pomysłu na samego siebie, " bo ja tylko kopać potrafię". Smutne ale prawdziwe.
    • matiju24 Zgłoś komentarz
      Ale dzieki komu mial te problemy finansowe? Raczej nie gral za 2500 zl miesiecznie.jak sie zyje ponad stan to pozniej tak sie konczy !!!
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×