Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marek Wawrzynowski: Siedem grzechów głównych polskiego futbolu (felieton)

Dlaczego Polska piłka jest tak słaba? To pytanie, które zadajemy sobie regularnie. Wydaje się, że mamy wszelkie dane ku temu, by być znaczącą siłą w Europie, a jednak z roku na rok jesteśmy coraz słabsi.
Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
Newspix / Paweł Andrachiewicz / Na zdjęciu: piłkarze reprezentacji Polski

Po klęsce reprezentacji Polski na mundialu w Rosji wydawało się, że gorzej być nie może. Potem jednak już w sierpniu nasze drużyny odpadły z pucharów. Dziś wygląda na to, że nie ma mowy o przypadku. Dwie polskie drużyny przegrały w europejskich pucharach już w lipcu. Cracovia może skoncentrować się na rozgrywkach Ekstraklasy, Piast Gliwice jeszcze męczy się z zespołem z Rygi. Legia Warszawa ośmiesza się na Gibraltarze i w meczu z fińskim Kuopio. Tylko Lechia Gdańsk jeszcze trzyma fason.

Gdzie jest polska PKO Ekstraklasa? W tej chwili na 27. miejscu w Europie, ale jeśli nie przytrafi się nic spektakularnego, w przyszłym sezonie będziemy na miejscu 29. Tak czy inaczej najgorszym w historii.

To nie koniec. Nasza drużyna do lat 20 zagrała fatalnie na mistrzostwach świata, drużyna do lat 21 na mistrzostwach Europy we Włoszech ustawiła autobus na swoim polu karnym i próbowała w ten sposób coś ugrać. Co się stało z naszą piłką? Oto siedem grzechów polskiego futbolu.

ZOBACZ WIDEO: Robert Lewandowski dla WP SportoweFakty: Szansa na medal na wielkim turnieju jest znikoma, ale chcemy dać Polakom radość i dumę


Marnowanie potencjału finansowego

Wiele krajów z regionu zazdrości nam warunków. Polskie kluby mają nowoczesne stadiony, dobre jak na region pieniądze z praw telewizyjnych, a także całkiem liczną widownię. Oczywiście w stosunku do innych, zwykle mniejszych krajów. Na mecze w Polsce, według danych szwajcarskiego instytutu CIES, w latach 2013-18 przychodziło średnio 8959 widzów.

Dla porównania Czesi mają na meczu średnio ok. 5 tysięcy widzów, Rumuni 3,5 tys, Węgrzy 2,7 tys., Słowacy 2,1 tys, Bułgarzy nieco ponad 2 tys. A przecież każdy kibic to klient. Gdyby zestawić ze sobą te kraje tylko w ciągu ostatnich trzech sezonów, z obecnym włącznie, wszystkie nas wyprzedzają. To pokazuje, że Polacy są jednym z najmniej efektywnie zarządzających narodów, jeśli chodzi o piłkę. Czyli w skrócie – nie znamy się na piłce, słabo nią zarządzamy.

Sprowadzanie "szrotu"

Albo znamy się, ale przede wszystkim na kombinowaniu. Ktoś powiedział, że kiedyś zarabiało się na ustawianiu meczów, a dziś na sprowadzaniu słabych i przepłaconych zawodników. Niestety plagą u nas stało się sprowadzanie średniej jakości mocno przepłacanych zawodników z Zachodu.

Zbyt często zarabia na tym agent i trener. A że trenerzy zmieniają się jak rękawiczki, to zmieniają się również piłkarze. Jak powiedział kiedyś Franciszek Smuda: "Przyjeżdża ciężarówka, wyrzuca piłkarzy i odjeżdża". Często są to pozornie tani zawodnicy zagraniczni, których trudniej zweryfikować.

Brak współpracy

Dyrektor sportowy federacji szwajcarskiej, Laurent Prince, powiedział kiedyś, że kluby i federacja muszą żyć w symbiozie, są od siebie zależne. Silna federacja to silne kluby i odwrotnie. U nas prezes PZPN, Zbigniew Boniek, wywołał konflikt z Ekstraklasą, od lat odżegnuje się od klubów, w każdym wywiadzie podkreśla, że nie może przecież powiedzieć klubom, co mają robić. I tu jest błąd.

Przykładowo w Holandii normą są regularne spotkania federacji z klubami. Panowie i panie prowadzą rozmowy, pokazują problemy, szukają wspólnych rozwiązań. W Polsce są to odrębne byty, gdyż każdy ma wielkie ambicje i trzyma berło w tornistrze.

Słabe szkolenie

Od tego wszystko się zaczyna. Tymczasem przeciętny polski zawodnik jest mało kreatywny, nie potrafi grać jeden na jednego, nie do końca rozumie, co się wokół niego dzieje, jest słabo przygotowany fizycznie.

Przesada? Wystarczy spojrzeć ilu polskich zawodników znaczy coś w najlepszych europejskich ligach. Jedyna liga, która z otwartymi rękami wita Polaków to włoska Serie A, a więc liga o najmniejszej intensywności spośród wszystkich topowych lig. Anglia i Hiszpania nie chcą naszych graczy, do Niemiec wysłaliśmy 2 zawodników w ciągu ostatnich 5 lat. Przeciętny polski piłkarz nie jest przystosowany do najwyższego poziomu. Niestety PZPN wciąż ignoruje ostrzeżenia i przez wiele lat nie przeprowadził żadnej szkoleniowej reformy. To oznacza, że przez najbliższe dziesięć lat wiele się w naszym futbolu nie zmieni

I to wielki dramat, bo oznacza to marnowanie potencjału. Dziś szacuje się, że w Polsce w piłkę gra między 700 a 800 tysięcy zarejestrowanych zawodników. Po doliczeniu niezarejestrowanych liczba może dojść do miliona. Pod tym względem Polska jest w pierwszej piętnastce na świecie.

Słabi trenerzy

Jeden z publicystów napisał kiedyś fajne zdanie: "Nie dzielmy trenerów na polskich i zagranicznych, ale na słabych i dobrych". Niestety nasi szkoleniowcy to dziś światowa czwarta liga. Są tu oczywiście bardzo solidni fachowcy, ale żaden na razie nie wypłynął poza nasze podwórko, żaden też nie sprawił sensacji w Europie. Dziś przyjeżdża do Polski średniej jakości trener z Niemiec, Kosta Runjaić i okazuje się, że merytorycznie jest poziom wyżej od naszych trenerów.

Szukanie wymówek

Położenie geograficzne kraju często ma ogromne znaczenie dla losów jego mieszkańców, co wiedzą wszyscy, którzy regularnie oglądają wiadomości. Np. Indonezję nawiedzają często trzęsienia ziemi, Stany Zjednoczone huragany, Włochy i Islandia kojarzą się z wybuchami wulkanów, zaś Chiny z częstymi powodziami. A Polska? Otóż jesteśmy jedynym krajem na świecie, w którym zgromadziły się absolutnie wszystkie możliwe przeszkody do uprawiania piłki nożnej.

- Nie mamy boisk
- Nasze dzieci są grube (wg badań co trzecie dziecko ma problem z masą ciała) i mało utalentowane
- Nie mamy imigrantów
- Dzieci grają w play station
- Nasze dzieci nie grają na podwórkach

ZOBACZ: Dlaczego Polacy nie chodzą na mecze

I tak dalej i tak dalej. Zamiast wyzwań, szukamy usprawiedliwień. Zabawne, że wiele z tych rzeczy to są faktyczne powody problemów. Tyle, że z większością z nich zmaga się wiele krajów. Niemcy i Anglicy mają play-station, zaś zanik gry podwórkowej to trend światowy, nie polska przypadłość. Jedni sobie radzą z tym lepiej, inni gorzej. My gorzej. Trudno na przykład przypomnieć sobie jakiś dobry program prowadzony przez kluby czy federację, który np. zachęcałby dzieci do uprawiania piłki.

Wyżej pisaliśmy, że mamy spory potencjał, ale on może być dużo większy. Warto zauważyć, że w Polsce nieco ponad 4 procent dzieci jest zarejestrowanych w klubach sportowych, a np. w Holandii jest to 27 procent. Próżno też szukać lobbingu związku w ministerstwach na temat możliwych rozwiązań, pokazywania szans i zagrożeń. Próżno szukać programów pomocowych dla dzieci z biedniejszych rodzin. Gdyby rolę związku ograniczyć do marketingowego wykorzystania Roberta Lewandowskiego, niewiele osób zauważyłoby różnicę.

Brak krytycznego spojrzenia

To niestety chyba nasza cecha narodowa. Wystarczy drobny sukces i polski kibic przestaje myśleć racjonalnie. Takim sukcesem polskiej piłki był ćwierćfinał mistrzostw Europy we Francji. Polacy zaczęli wyśmiewać i podważać inne nacje, nie biorąc pod uwagę, że nasz wynik to był przypadek, a ich wypadek. Pierwszy raz od 30 lat wyszliśmy z grupy na dużym turnieju.

Wiele wskazuje na to, że długo się taki wynik nie powtórzy. Niestety trudno było przetłumaczyć kibicom, że ten wynik to zbieg okoliczności. W jednym momencie zebrała się grupa niezłych piłkarzy i trafił się Robert Lewandowski, który był koniem pociągowym całej naszej piłki. Dopiero klęska w Rosji ostudziła nieco polskiego kibica. Aż do kolejnego małego sukcesiku.

ZOBACZ: Wielki świat zamyka drzwi przed polskim piłkarzem

Najnowszym świetnym przykładem jest zachwyt mediów i kibiców podczas mistrzostw Europy do lat 21. Nasza drużyna pokonała Belgię czy Włochy, ale był to futbol, którego nie dało się oglądać. Trzy mecze, 18 strzałów przeciwko 80 uderzeniom rywali, gra ultra defensywna i liczenie na rykoszet.

To był perfekcyjny obraz dzisiejszego polskiego futbolu. Patrząc na drużynę, nie zastanawialiśmy się, co dalej, kto zasili pierwszy zespół, ale liczyliśmy na farta i przypadek, który pozwoli nam przepchnąć się do kolejnej rundy. Gdybym Polska awansowała, świętowanie trwałoby do dziś.

Czy polska piłka młodzieżowa zrobiła postęp w ciągu ostatnich lat?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (10):

  • gwidon23 Zgłoś komentarz
    Boniek był beznadziejnym trenerem i jest beznadziejnym prezesem.Piłkarzerzem był bardzo dobrym ale to wszystko u p Bońka co wiąze się z piłką nożną, powinien zrezygnować ale gdzie tam
    Czytaj całość
    kasa p. Boniek i tylko kasa po mnie choćby kataklizm nieistotne.Zero ambicji i honoru jak u polityków
    • Marek Olejnicki Zgłoś komentarz
      Krytykuje się szkolenie szkolenie dzieci i młodzieży, lecz są Akademie min. moim zdaniem AP Reissa Poznań które potrafią tych dzieciaków zmobilizować i czegoś nauczyć lecz to też
      Czytaj całość
      jest problem przez archaiczny przepis że w danej klasie rozgrywkowej może być jedna drużyna z danego klubu. Mój syn który ma 14 lat gra w AP Reissa Poznań/Konin i pomimo że wygrywają ligę konińską z bilansem bramkowym po 22 meczach 283:16 nie mogą awansować do ligi wojewódzkiej bo tam już jest drużyna AP Reiss Poznań. Problemem jest nadmiar dobrych zawodników bo w roczniku 2005/2006 są trzy drużyny i awansują inni teoretycznie słabsi bo według przepisów im się to należy. W obecnym sezonie w wyniku takiej sytuacji, że cały sezon poprzedni walczyli praktycznie o nic, najprawdopodobniej drużyna się rozpadnie. Zamiast w ligach młodzieżowych dać szansę gry najlepszym drużyną, zabiera się im tą możliwość i motywację do dalszego rozwijania swoich umiejętności a wydawało by się że to nie o to chodzi. Później mamy taką sytuację że pomimo tego że w ligach młodzieżowych jest bardzo wielu zdolnych zawodników w ligach seniorskich pozostaje bardzo nie wielu. Tak jak dla mnie, rodzica tego młodego piłkarz, który robił 500 km tygodniowo aby go dowieść na trening 3 razy w tygodniu i dodatkowo w weekend na mecz lub sparing, poświęcony czas i pieniądze są po prostu zmarnowane. Dlatego nie rozumiem tak dziwnych przepisów określających grę drużyn młodzieżowych. Poświęcone 7 lat tego młodego człowieka i moje okazuje się być zmarnowane.
      • Wiesiek Kamiński Zgłoś komentarz
        dobry tekst !
        • Mirko Mielewczyk Zgłoś komentarz
          To wszystko prawda.. mam 58 lat i pamietam jak Św.P. Kazimierz Górski prowadził reprezentacje,, jak grały kluby w pucharach europejskich,, dzisiaj to układ goni układ,, ważne jedynie
          Czytaj całość
          punkty a nie styl.. zaśmiecanie szrotem zagranicznym nasze boiska,, a młodzież uczymy taktyki archaicznej ,, setki podań w tył co powoduje zero inwencji w ataku,, byle nie było na mnie ze to ja spowodowałem utrate bramki,,, a technika to juz inna bajka ,, strach wiąże nogi,,, i zastanawiam sie czy biorąc umiejetności danego zawodnika nie powinno sie również brać pod uwagę jego IQ?,, kasę wydawałbym na szkolenie mlodych trenerów za granicami kraju,,, tu leży pies pogrzebany,,
          • Robert Mutu Zgłoś komentarz
            Mutu A kto ma tym dzieciakom przekazywać wiedzę? Jaki jest system wymagań dla trenerów? (szkolenia, egzaminy, nauka, certyfikaty) (powinien być narzucony przez PZPN). Jak trenerzy podnoszą
            Czytaj całość
            swoje kwalifikacje? Ilu mamy trenerów na „poziomie”? To są proste sprawy.
            • 14MP 19PP Zgłoś komentarz
              "Legia Warszawa ośmiesza się na Gibraltarze i w meczu z fińskim Kuopio. Tylko Lechia Gdańsk jeszcze trzyma fason" A za co Lechia trzyma ten fason? Za jaja? Narazie to ma gorszy wynik przed
              Czytaj całość
              rewanżem niż Legia i jedzie na trudniejszy teren, by go utrzymać. [b]UEFA nie przyznaje awansu za ładne oczy i za piękną grę z silniejszym przeciwnikiem[/b], tylko za ogranie swojego przeciwnika, jakikolwiek by nie był. Zobaczymy za tydzień, kto awansuje i wtedy będzie można podsumować tę rundę.
              • zbych22 Zgłoś komentarz
                Bardzo dobry piłkarz nie musi być dobrym trenerem co ponad wszelką wątpliwość Boniek udowodnił i można to przełożyć na prezesurę w PZPN.
                • zbych22 Zgłoś komentarz
                  Wawrzynowski podał chyba tylko wyciąg z polskich przypadłości piłkarskich.
                  • zbych22 Zgłoś komentarz
                    Do zarządzania polską piłką potrzebni są ludzie nie pokroju Bońka czy Laty ale tacy,którzy czują bluesa. Odcinanie kuponów od piłkarskiej sławy musi się kończyć zgodnie z Prawami
                    Czytaj całość
                    Murphy'ego-Co zaczyna się źle musi skończyć się jeszcze gorzej. Złem był najpierw wybór Laty,a jeszcze większym złem wybór Bońka. Boniek ze swoją bufonadą nadaje się do polityki,a nie do kierowania piłką nożną. Myślenie,że PR załatwi dobrą jakość polskiej piłki to wynalazek Bońka,któremu bardziej zależy na własnej popularności niż na dobru polskiej piłki. Ale co się dziwić jeżeli na Prezesa PZPN kolesie wybierają kolesi. Następnym pewnie będzie Marek Koźmiński.
                    • Piotr Walijewski Zgłoś komentarz
                      Cała prawda ale trzeba zacząć w końcu coś z tym robić a nie gadać. Dziennikarze tylko mówią a potem sami chwalą pod niebiosa nasze pozorne sukcesiki. Tutaj trzeba postawić na pracę
                      Czytaj całość
                      od podstaw i obalić Bońka, bo to on tutaj niszczy to co zostało. Dając na selekcjonera przebierańca bez warsztatu Brzęczka tylko jeszcze bardziej pogrąża Polski futbol. Tutaj trzeba Benhakkerów i innych holenderskich trenerów ale w strukturach młodzieżowych i żeby oni pokazali jak się szkoli młodych i wzorować sie na nich. Ewentualnie Niemców, Belgów czy innych Szwajcarów, bo to oni odrobili lekcję ze szkolenia i dziś mają wielu super piłkarzy i potencjał na lata.
                      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                      ×