Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Marek Wawrzynowski: Reprezentacja Polski potrzebuje nowego Leo Beenhakkera [FELIETON]

Po meczach w Lidze Narodów trudno nie oprzeć się wrażeniu, że Polska nie wykorzystuje pełni możliwości. I sporo w tym winy niedoświadczonego selekcjonera. Ta grupa piłkarzy potrzebuje kogoś na swoim poziomie - trenera o międzynarodowej klasie.
Marek Wawrzynowski
Marek Wawrzynowski
Jerzy Brzęczek (z lewej) i Karol Linetty (z prawej) PAP / Andrzej Lange / Na zdjęciu: Jerzy Brzęczek (z lewej) i Karol Linetty (z prawej)

Temat dobrego zagranicznego selekcjonera w mediach wraca od lat, ale tylko raz tę wizję udało się zrealizować. Leo Beenhakker prowadził kadrę w latach 2006-09 ze zmiennym szczęściem. Awansował jako pierwszy w historii na mistrzostwa Europy, zresztą w niezłym stylu, ale druga część jego kadencji była słaba. Bez wsparcia związku, w atmosferze wzajemnych pretensji i kopania dołków, został zwolniony z kadry przez Grzegorza Latę przed kamerami telewizyjnymi. Smutny był to koniec pięknej przygody. Ale jednak "Don Leo" zostawił po sobie nie tylko awans. Przygotował do pracy wielu trenerów, choćby Adama Nawałkę, który z czasem został najlepszym polskim selekcjonerem od dawien dawna. Dziś mamy naprawdę niezłą grupę zawodników, o jakiej Beenhakker mógłby tylko pomarzyć. I myślę - choć wiem, że to myślenie życzeniowe - że Polska potrzebuje dziś nowego Beenhakkera. Jerzy Brzęczek nie gwarantuje nam nic poza frustracją i jak mówią fani - "bólem zęba".

Wiele było pretensji, gdy na początku kadencji Brzęczka napisałem, że to selekcjoner z maszyny losującej. Że złośliwe, niemerytoryczne, że w ogóle tak nie przystoi człowieka obrażać. Ale dziś, po dwóch latach, można to z czystym sumieniem powtórzyć. Brzęczek został wybrany na stanowisko, mimo że nie był nawet w czołówce polskich szkoleniowców. I przez te dwa lata nie zrobił nic, by ludzie zmienili o tym zdanie. Dwumecz z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną potwierdził, że to nie jest właściwy człowiek na właściwym stanowisku.

Trudno nie oprzeć się wrażeniu, że selekcjoner nie wykorzystuje nawet częściowo potencjału drużyny. Dwa kolejne mecze - bez względu na wynik - pokazały, że mamy bardzo duże rezerwy. Pytanie czy Brzęczek ma szanse je wykorzystać? Moim zdaniem nie. To szkoleniowiec bez jasnego planu.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: tak bawią się hiszpańscy piłkarze

Wrócę jeszcze do spotkania z Holandią. Podczas całego meczu nasze posiadanie piłki było gdzieś między 30 a 35 procent, ostatecznie na tej górnej granicy się zatrzymało. To oznacza dominację rywali. I nie byłoby w tym nic złego, bo to są kwestie wyszkolenia zawodników, a więc niezależne od selekcjonera. Przecież w meczach z Niemcami nasze posiadanie było w okolicach 30 procent (dokładnie w trzech meczach 33, 29 i 31). Tyle tylko, że drużyna Nawałki celowo wycofała się, by mieć pole do ataku. Nawałka potrafił przekuć słabość w siłę. Błyskawiczne wyjście do ataku, gdzie każdy dobrze wiedział co ma robić, prowadziło do tego, że naszej drużyny rywale naprawdę się bali. W spotkaniach z Niemcami oddaliśmy kolejno 5, 15 i 7 strzałów. Z Holandią Orły Brzęczka strzelały na bramkę rywala dwukrotnie, w tym raz celnie. I nie był to strzał, który mógł sprawić problemy bramkarzowi.

Oczywiście wspomniane Niemcy w tamtym okresie były jedną z największych światowych potęg, naszpikowaną gwiazdami. Ale już na przykład w meczu z Portugalią mieliśmy większe posiadanie (54 procent), ale też oddaliśmy 14 strzałów.

Oczywiście można żonglować do woli statystyką i próbować za jej pomocą coś udowadniać, nie można zapominać przy tym, że mecz różnie może się ułożyć. Czasem gonisz wynik i masz posiadanie, czasem bronisz się i go nie masz. Ale pewne rzeczy są bardziej wymierne. Choćby liczba stwarzanych sytuacji. Czy wiecie, że w meczu ze Szwajcarią podczas EURO 2016 Polacy oddali 20 strzałów na bramkę Yanna Sommera? My po prostu stwarzaliśmy okazje i strzelaliśmy.

W okresie od jesieni 2014 roku do jesieni 2017 mieliśmy naprawdę świetnie funkcjonującą machinę, gotową rywalizować z dobrymi i czasem nawet najlepszymi drużynami kontynentu. Teraz tego nie ma. I sądzę, że w znacznej mierze to kwestia braku odpowiedniego selekcjonera, który nie tylko ma pomysł, ale potrafi go egzekwować. Różni eksperci mówią, że coraz lepiej pewne zachowania widać, że automatyzmy, że zrozumienie, że "bla bla bla". Przepraszam, czy jest tu ktoś, kto mógłby mi powiedzieć, jak gra drużyna Jerzego Brzęczka?

W autoryzowanej (to ważne!) biografii Brzęczka, napisanej przez Małgorzatę Domagalik, autorka porównuje selekcjonera do Kazimierza Górskiego, największego polskiego selekcjonera w historii. Oglądałem (rzecz jasna z odtworzenia) wiele meczów Górskiego i było tam sporo słabszych, ale gdy dochodziło do tych ważnych meczów, doskonale wiedzieliśmy jak ta drużyna gra, co robi, jaki jest plan. Mniej więcej wiedzieliśmy czego się spodziewać, a reszta zostawała w głowach i nogach piłkarzy. U Brzęczka nie ma żadnej myśli, jest chaos plus przypadek i to wszystko podzielone przez pech lub pomnożone przez szczęście.

Oczywiście drugi mecz, z Bośnią i Hercegowiną, był już znacznie lepszy. Po 35 minutach totalnego chaosu nasi zawodnicy zaczęli w końcu grać. Może było to nawet najlepsze spotkanie za czasu Brzęczka? Ale też musimy zdawać sobie sprawę z klasy rywali. Bośnia wstąpiła w zestawieniu rezerwowym. My nie mieliśmy Roberta Lewandowskiego, oni wyszli bez Kolasinaca, Pjanicia, Dzeko. Kilku innych podstawowych, choć nie aż tak znanych zawodników, oglądało mecz z ławki. Mówiąc wprost, gdyby przyszło się nam mierzyć z kadrą Bośniaków w dużym turnieju, w jedenastce wystąpiłoby maksymalnie 3-4 zawodników, których widzieliśmy w meczu w Zenicy. Aż boję się pomyśleć jakby grała Polska nie tylko bez Lewandowskiego, ale jeszcze bez Glika, Krychowiaka i może Grosickiego.

Do tego wszystkiego dochodzą publiczne wypowiedzi Brzęczka, który jest wiecznie zadowolony, nawet po najgorszych meczach, ośmiesza siebie i polską piłkę. Buduje wokół siebie oblężoną twierdzę, za swoje błędy obwinia dziennikarzy, przynajmniej takie sprawia wrażenie.

Nie mam wątpliwości, że Boniek Brzęczka nie zwolni, ale dziś Polska zasługuje na lepszego selekcjonera. Na kogoś z wyższej półki. Kogoś, kto zna międzynarodową piłkę, nie tylko widział ją z bliska, ale był jej częścią. Nie mówię o zatrudnieniu obcokrajowca, bo nie dzielę trenerów na Polaków i obcokrajowców, ale według jakości.

Myślę o kimś dużego kalibru, pokroju Leo Beenhakkera, Ottmara Hitzfelda, Larsa Lagerbaecka czy Gerrarda Houlliera. Oczywiście mam na myśli - poza zatrudnionym w Norwegii Laberbackiem - młodszy model. Znamy to z siatkówki i to działa. Naprawdę nie da się znaleźć bezrobotnego trenera z innego świata? Oczywiście można rzucać nazwiskami tych bez pracy, jak choćby Laurent Blanc, Cesare Prandelli, Frank Rijkaard, jednak wiadomo, że to wszystko mogą być strzały obok tarczy. Cały czas ktoś jest zatrudniany, ktoś zwalniany, więc takich trenerów do wzięcia może być wielu, wszystko zależy też od tego, jak chcemy grać. Wiemy na pewno, że nie tak jak teraz. Oczywiście może być tak, że wymienieni trenerzy są nieosiągalni. Choć Leo Beenhaker też wydawał się nieosiągalny. Wystarczył telefon by jednak stał się osiągalny, bo szukał wyzwań w poważnej piłce. Stroną finansową zajęła się Kompania Piwowarska.

Chodzi mi bardziej o samą ideę. Potrzebujemy wizjonera, który nie tylko poprowadzi kadrę, ale też wytypuje i przygotuje następców, nauczy ich, czym jest ten mityczny "international level", pokaże jak pracuje sztab, jak funkcjonuje profesjonalna drużyna, jak postępować z zawodnikami. Bo nie oszukujmy się, nawet jeśli wielu naszych szkoleniowców bardzo szanuję, to nie mamy dziś trenerów na poziomie międzynarodowym.

Trochę szkoda mi Jerzego Brzęczka. Media (i nie jestem tu święty) jadą z nim nawet po wygranym meczu. Może nie zasłużył, żeby aż tak źle go traktować. Ktoś wsadził go na zbyt wysokiego konia a on nie umiał odmówić, nie rozumiał swoich ograniczeń, nie miał wyobraźni, czuł, że to jedyna taka możliwość w życiu. Z drugiej strony w ogóle go nie żałuję, tak jak nie płaczę po zniszczonej przez media żonie polityka wsadzonej na kierownicze stanowisko w Spółce Skarbu Państwa. Wejście w buty o kilka rozmiarów za duże to była suwerenna decyzja selekcjonera.

ZOBACZ Koźmiński: Pozycja Brzęczka jest bardzo mocna

ZOBACZ inne teksty autora

Czy Jerzy Brzęczek powinien poprowadzić kadrę podczas EURO 2021?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (60):
  • Silver124 Zgłoś komentarz
    Dopiero teraz takie wnioski , to powinno się zmienić przed liga narodow , Pan Brzeczek może sobie prowadzić, ale klub w polskiej nawet nie ekstraklasie
    • Roman Dzierżewicz Zgłoś komentarz
      Polska potrzebuje bardziej niż innego trenera lepiej wyszkolonych technicznie piłkarzy i to już od małego chłopaka. Widać to było choćby podczas konfrontacji z Holendrami. Lepiej
      Czytaj całość
      wyszkoleni technicznie od nas są również np. Hiszpanie, Portugalczycy, Chorwaci. Serbowie. Włosi, Anglicy, Niemcy, Belgowie czy Czesi choćby. Jeśli chcemy równać do najlepszych w Europie to trzeba zacząć najpierw od porządnego szkolenia, gdyż talentów piłkarskich i u nas nie brakuje.
      • Endip Zgłoś komentarz
        Wszystkie takie dywagacje, to pieprzenie mało znających się narzeczy pismaków, którzy z braku tematu wymyślają, co by tu jeszcze spieprzyć. Ludzie, czy wy po prostu nie rozumiecie
        Czytaj całość
        jednego, podstawowego faktu - my nie mamy piłkarzy na wielkie imprezy, a tylko okazjonalnie udaje nam się w aktualnej sytuacji coś wygrać i to wcale nie z powodu tego, że my jesteśmy tak mocni. Nie mamy takich piłkarzy, jak mieliśmy w latach 70. czy 80. Teraz zachwycamy się, bo jakaś "gwiazdka" kopnie w stronę bramki lub udaje jej się kiwnąć - przez przypadek - przeciwnika. Poza bramkarzami, my naprawdę nie mamy piłkarzy. Lewandowski jest mocny dlatego, że to cały Bayern jest mocny, a jaka jest jego wartość najlepiej widać po przyjeździe na reprezentację, nie raz zdążyliśmy się przekonać. Nie trenera reprezentacji, ale przepisy w polskiej piłce trzeba zmienić. Szkolić i nie zachwycać się byle "gwiazdkami" dopóki przynajmniej w naszej beznadziejnej lidze nie okrzepną. Teraz jesteśmy nauczenie sprzedawać co się tylko da. Gdy jednak te nasze talenty zderzą się z prawdziwymi ligami na Zachodzie, to gdzieś giną w głębokich rezerwach. Mamy stadiony, mamy Orliki, podobno mamy talenty i nic z tego nie wynika. W reprezentacji te "gwiazdki" nie nuczą się grać. Od nauki są kluby i dlatego najlepsi trenerzy świata tutaj nic nie poradzą. Czy to tak trudno zrozumieć, zamiast pieprzyć trzy po trzy, żeby tylko coś napisać.
        • Nick Shany Zgłoś komentarz
          Waaaawrzynooooski?.... Porównanie, przez Małgorzatę Domagalik, trenera Jerzego Brzęczka do trenera Kazimierza Górskiego nie jest bezpodstawne, ponieważ trener Górski, podobnie jak
          Czytaj całość
          Brzęczek, nie wzbudzał na początku swojej kariery zaufania u kibiców, a także u wielu dziennikarzy. Nie spotkałem się jednak z tak szyderczymi, obraźliwymi i negatywnymi ocenami i opiniami na temat jego pracy z reprezentacją, jak to ma miejsce dzisiaj w przypadku Jerzego Brzęczka. Nie było wtedy tylu "ekspertów" pokroju Tomaszewskiego, Dziekanowskiego, Dudka, Wawrzynowskiego czy jeszcze inszego rasowego ekspertowego kibola, którzy w tak bezceremonialny sposób domagaliby się ustąpienia Górskiego i sugerowali ówczesnemu prezesowi PZPN nazwiska następców trenera. KONSTRUKTYWNA krytyka na łamach ówczesnych POLSKICH sportowych gazet (Przegląd Sportowy, Sport, Tempo, Wiadomości Sportowe, Piłka nożna) sprzyjała poczynaniom Kazimierza Górskiego. Żaden z ówczesnych polskich piłkarzy, który miał reprezentacyjną karierę za sobą nie ośmielił się krytykować trenera Górskiego tak jak to czynią współczesne "gwiazdory". Krótko mówiąc, pod tym względem trener Górski miał w porównaniu do Jerzego Brzęczka komfortowe warunki pracy. Obecnie byle chłystek publicznie (internet) obrzuca błotem trenerów reprezentacji i dzieli się swoimi mądrościami na temat taktyki, na temat sposobu prowadzenia reprezentacji etc. Tak było z Benhakerem, ze Smudą, z Nawałką i tak jest z Jerzym Brzęczkiem. Tym chłystkom wtórują różnej maści pseudodziennikarzyny co to o sporcie, przez wielkie S, nie mają bladego pojęcia. Żenująco prymitywna krytyka wynika właśnie z braku wiedzy o sporcie, o sportowej rywalizacji, o czystej grze. Urok sportu zawiera się w nieprzewidywalności, w mniej lub bardziej spodziewanych wynikach (vide: zwycięstwo 17-latka z Kartuz w biegu na 800 m w czasie MP w Lekkiej atletyce). Skazywana przez chłystków na porażkę reprezentacja pod wodzą Jerzego Brzeczka przegrywa 0 : 1 z faworyzowanymi Niderlandami i wygrywa 2 : 1 z faworyzowaną (przez chłystków) BiH. Frustracja u chłystków jest ogromna. I oby trwała jak najdłużej. PS. Trenerowi Brzęczkowi życzę odporności na poczynania chamideł, a Wawrzynowskiemu chwili zadumy nad ISTOTĄ sportu.
          • bella1960 Zgłoś komentarz
            Możemy zmieniać trenerów jak rękawiczki - co tydzień, a i tak polska piłka nożna będzie w zadupiu europy , bo po prostu nie mamy piłkarzy. Narodowa piłka opiera się na lidze krajowej
            Czytaj całość
            a tu brylują głównie zdezelowani stranierii z lamusa , przedstawiający poziom III ligi. Młodzi są okazyjnie wpuszczani na boisko albo sprzedawani za granicę a tam grzeją ławę.
            • Dadarek Zgłoś komentarz
              Pan redaktor jak ogląda wyczyny drużyny narodowej , to mu ciągle coś w głowie brzęczy . To brzęczenie może zagłuszać percepcję obrazu i dźwięku . Kubeł zimnej wody i brzęczenie
              Czytaj całość
              może minąć . Nasza piłka kopana nigdy nie funkcjonowała na światowym poziomie a jeśli na chwilę nam się tak zdawało to za chwilę klęliśmy na drużynę i trenera . Drużyna pod wodzą Brzęczka awansowała do mistrzostw Europy , co w historii polskiej kopanej nie zdarzało się często .Liga narodów to nie liga mistrzów , więc panie redaktorze kubeł H20 na główkę i odbiór będzie lepszy i brzęczenie ustanie.
              • tom69 Zgłoś komentarz
                Panie redaktorze Wawrzynowski to co Pan pisze o jerzym Brzęczku to prawda bo nie wierze że w naszych piłkarzy nie da sie kolokwialnie mówąc wyciągnąć więcej bo potencjał napewno jest
                Czytaj całość
                i część kibiców o takrze dziennikarzy otwarcie mówi o zmianie tranera z nazwiskiem ala na Boga my bez Grzegorza Krychowiaka musimy grać nie przypominam sobie w ostanich dwóch latach dobrego meczu Krychowiaka mam wrażenie że gra za zasługi bo co innego liga rosyjska w reprezentacji trzeba prezentować wyższy poziom
                • Kombinat Budowlany-Fazik Zgłoś komentarz
                  "Ta grupa piłkarzy potrzebuje kogoś na swoim poziomie - trenera o międzynarodowej klasie." hehe,dobre...
                  • alik72 Zgłoś komentarz
                    Mówcie co chcecie , ale najlepszym trenerem byłby ; Jan Kozietulski :)
                    • Ablafaka Zgłoś komentarz
                      Taktyka Brzęczka? Idźcie i grajcie. Sukcesem nazywamy odniesienie zwycięstwa nad rezerwami Bośni i Hercegowiny. Holendrzy bez trenera, którym nie chciało się nawet biegać, robili z tą
                      Czytaj całość
                      kadrą co chcieli. Brzęczek nie wie nawet jak wygląda prawdziwa struktura klubowa, no bo gdzie miał to zobaczyć? W Wiśle Płock? Tak naprawdę, od początku wiedziałem że to beznadziejny wybór, nie miałem nigdy okazji z nim współpracować, jednak po jego nominacji, obejrzałem kilka meczów drużyn prowadzonych przez niego, to była tragedia, kompletna kopanina. Człowiek który został selekcjonerem kadry narodowej, tylko dlatego że to znajomy Bońka. Gdyby Beenhakker (z tym akurat miałem okazję bardzo krótki okres współpracować gdy był dyrektorem technicznym w Feyenoordzie) miał dostępnych takich piłkarzy jakich ma Brzęczek, ta kadra byłaby zawsze typowana do tego że znajdzie się w 1/8 turnieju. On potrafił nawet z przeciętniaków wycisnąć więcej niż trenerzy klubowi. Nam potrzebny jest trener a nie znajomy. Potrzebny jest cały sztab fachowców, bo też sam selekcjoner niewiele zrobi. Brzęczek nie potrafi wycisnąć wszystkiego z tych piłkarzy. Zieliński w kadrze nie zagrał nigdy na swojej nominalnej pozycji, Krychowiak mota się na boisku, tak jakby nie do końca rozumiał taktykę a to piłkarz który grał w dużych klubach i się tam sprawdzał. Zastanawiam się czy Brzęczek ma w ogóle plan na mecz, ma jakąś taktykę czy raczej "idźcie i pokopcie sobie piłkę"? Zawodnik musi być ustawiony optymalnie, musi mieć dookoła siebie zawodników z którymi rozumie się najlepiej, taktyka musi być jasna dla wszystkich, nie może być samolubstwa, nie może być tak że ktoś jest osamotniony. Kadra to 11 piłkarzy, oni muszą być jak jeden organizm. Nawet Nawałka potrafił wykorzystać potencjał Lewego. Brzęczek tego nie potrafi. Brzęczek nie potrafi uruchomić Milika, o ile szanuję Kubę jako człowieka i piłkarza to "wuja" powoływał go chyba tylko dla samego faktu powołania, bo formy nie miał w ogóle. Po tym Euro, na następnym turnieju, już niewielu piłkarzy nam zostanie do wykorzystania. Te Euro to ostatnia szansa na jakikolwiek sukces. Brzęczek nie jest gwarantem tego sukcesu. Zaprzepaścił ostatnią szansę. Ktoś kto porównuje go do Górskiego, jest niespełna rozumu.
                      • Kojot80 Zgłoś komentarz
                        Boniek wyborem Brzęczka całkowicie zaprzedał się kolesiostwu. Tak uważam bo nie miał prawa eksperymentować - stawiać na takim stanowisku tak niesprawdzonego, niedoświadczonego, bez
                        Czytaj całość
                        osiągnięć, bez dobrego stylu, po prostu słabego trenera. Ale widać Boniek miał kibiców gdzieś, liczyły się układy. Dwa lata diabły wzięły. Prawdopodobnie pierwszy lepszy trener z ekstraklasy byłby już od Brzęczka lepszy, nie mówiąc już o trenerach zagranicznych bo jakoś nasza myśl szkoleniowa na zachodzie furory nie robi.
                        • ggdd Zgłoś komentarz
                          I oto przyszedł wszystkowiedzący Wawrzynowski i obwieścił, co on sądzi. Wawrzynowskiemu nie wpadło do pustego łba, że przecież zamiast jego bredni można byłoby przeczytać wywiad z
                          Czytaj całość
                          Brzęczkiem - Wawrzynowski w swojej zawziętości na pewno by nie popuścił przy trudnych pytaniach i drążył do końca. (...gdyby miał warsztat dziennikarski...) Ale niestety - Wawrzynowski poległby w przedbiegach, bo wiedzę o sporcie ma wyłącznie "z odtworzenia". No i z plot, bo lubi grzebać brudną ręką w brudnych majtkach. Inna sprawa, że przecież selekcjoner nie będzie się umawiał na wywiad z byle burkiem z brukowca, zaplutym, zawziętym i nieobiektywnym.
                          • Bialy20 Zgłoś komentarz
                            Po co dzielić zapałkę na czworo... Ostatni przykład, co może trener! Zmiana trenera w Bayernie! Przecież skład się nie zmienił! (To do tych, którzy twierdzą, że trener nie gra!) A
                            Czytaj całość
                            nagle Bayern z Flickiem zgarnął potrójną koronę! W dodatku, JUŻ się zapisał w historii piłki dzięki 8:2 z Barceloną! Ba, nawet nie można mówić, że korzysta z dorobku poprzednika.
                            Zobacz więcej komentarzy (47)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×