KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Puchar Ligi Angielskiej: Trofeum im. Manchesteru City. Tottenham Hotspur nie miał wiele do powiedzenia

Po to trofeum sięgnęli po raz czwarty z rzędu i szósty w ciągu ośmiu lat. Manchester City zdobył Puchar Ligi Angielskiej. W finale na Wembley The Citizens pokonali 1:0 Tottenham Hotspur po bramce Aymerica Laporte'a.
Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
piłkarze Manchesteru City cieszą się z bramki PAP/EPA / ANDY RAIN / Na zdjęciu: piłkarze Manchesteru City cieszą się z bramki

The Citizens to już właściwie stali bywalce spotkań finałowych Carabao Cup. Na siedem ostatnich edycji wygrywali aż pięć, z czego trzy ostatnie z rzędu. Zupełnie inaczej podchodził do meczu o trofeum gracze Spurs. W północnym Londynie na jakiekolwiek trofeum kibice czekają od sezonu 2007/2008, kiedy to Koguty pokonały po dogrywce Chelsea, właśnie w Pucharze Ligi. 

- Wygrana w takim spotkaniu znaczyłaby bardzo wiele - zarówno dla mnie, jak i zawodników. Zespół przeszedł bardzo wiele trudnych momentów w tym sezonie. Myślę, że najważniejsze jest to, co kibice by poczuli po tym triumfie - mówił na przedmeczowej konferencji prasowej Ryan Mason, nowy trener Tottenhamu, który od razu został rzucony na głęboką wodę.

Finał EFL Cup przesunięto o kilka tygodni po to, by mogli go obejrzeć kibice. Tak też się stało. Na Wembley wpuszczono osiem tysięcy osób, co stanowi 10 procent pojemności stadionu (ZOBACZ ZDJĘCIA). Usadowiono ich w niższych rzędach, na przeciwko kamer telewizyjnych, by przekaz z meczu był przyjemniejszy w odbiorze. 

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Strzela jak "nowy Messi"

Pierwsza połowa zdecydowanie przebiegała pod dyktando The Citizens. W premierowym kwadransie na palcach jednej ręki można było policzyć wyjścia piłkarzy Tottenhamu z własnej połowy. Samych strzałów Obywatele oddali dziewięć, ale najgroźniejsze próby to ta Fodena z czterech metrów zablokowana przez Alderweirelda oraz Cancelo z dystansu w doliczonym czasie gry. Tu dobrze spisał się Lloris.

Jaskółką, która mogła czynić wiosnę w ekipie z Londynu mógł być strzał Giovaniego Lo Celso, po którym "pucharowy" bramkarz City Zack Steffen musiał się rzucić, by uratować zespół od utraty gola. Później jednak z każdą minutą piłkarze Pepa Guardioli byli coraz bliżej bramki przeciwnika i wydawało się, że znalezienie do niej drogi będzie kwestią czasu.

I było, choć na Wembley pachniało już dogrywką. Jednak w 82. minucie Manchester City miał rzut wolny po bezsensownym faulu Serge'a Auriera z boku przed polem karnym Tottenhamu. Dośrodkowanie Kevina De Bruyne głową na gola zamienił Aymeric Laporte, który wykorzystał brak refleksu Moussy Sissoko. 

Piłkarze z Etihad Stadium wygrali 1:0, choć tak naprawdę mogli i powinni dużo wyżej. W tej chwili nie ma to jednak żadnego znaczenia, gdyż są zajęci świętowaniem ósmego w historii Pucharu Ligi Angielskiej. W liczbie triumfów w tych rozgrywkach zrównali się właśnie z Liverpoolem.

Manchester City - Tottenham Hotspur 1:0 (0:0)
1:0 - Aymeric Laporte 82'

Składy: 

Man City: Zack Steffen - Kyle Walker, Ruben Dias, Aymeric Laporte, Joao Cancelo - Ilkay Gundogan, Fernandinho (83' Rodri), Kevin de Bruyne (87' Bernardo Silva) - Riyad Mahrez, Raheem Sterling, Phil Foden

Tottenham: Hugo Lloris - Serge Aurier (90' Steven Bergwijn), Toby Alderweireld, Eric Dier, Sergio Reguilon - Harry Winks, Pierre-Emile Hoejbjerg (84' Dele Alli), Giovani Lo Celso (67' Moussa Sissoko) - Lucas Moura (67' Gareth Bale), Harry Kane, Heung-Min Son

Sędziował: Paul Tierney

Żółte kartki: Dias, Laporte, Fernandinho (Man City) - Reguilon (Tottenham)

Czytaj też: Manchester United walił głową w mur i go nie zburzył. Wpadka "Czerwonych Diabłów"

Czy Manchester City zdobędzie również mistrzostwo Anglii?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×