KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Miliony wyrzucone w błoto? "W pucharach może być bohaterem"

Legia Warszawa zapłaciła za Bartosza Slisza ok. 8 mln złotych. Po pierwszym dobrym wrażeniu zawodnik gra coraz słabiej, a w ostatnich tygodniach znalazł się w ogniu krytyki. Cierpkich słów nie szczędzili mu nawet kibice warszawskiej drużyny.

Tomasz Galiński
Tomasz Galiński
Bartosz Slisz WP SportoweFakty / Mateusz Czarnecki / Na zdjęciu: Bartosz Slisz
Często mówi się, że przejście w wiek seniorski jest dla zawodników najtrudniejsze. Że nie do końca potrafią się przestawić, zrobić kolejny krok do przodu. Ostatnie tygodnie pokazują, że Bartosz Slisz niekoniecznie potrafi sobie z tym poradzić.

Wejście do Legii Warszawa miał bardzo udane. Zbierał przyzwoite oceny, na boisku prezentował wysoki poziom i był dość istotnym punktem warszawskiego zespołu, gdy ten zdobywał mistrzostwo Polski w ubiegłym sezonie. Był chwalony przez Aleksandara Vukovicia, został też dostrzeżony przez selekcjonera Paulo Sousę, co zaowocowało powołaniem. Od razu zasygnalizował, że 1,8 miliona euro (po obecnym kursie ponad 8 mln złotych), jakie zapłacił za niego stołeczny klub Zagłębiu Lubin, szybko mogą zostać zwielokrotnione. Nie sprawiał też wrażenia, że ciąży na nim przesadnie duża presja związana z kwotą, za jaką przyszedł do Legii. Ostatnie tygodnie mówią jednak zupełnie co innego.

Oczywiście, wpływ na taki stan rzeczy może mieć kontuzja, której piłkarz doznał w trakcie okresu przygotowawczego, natomiast jeśli obecnie gra w meczach po 90 minut, to trener Czesław Michniewicz uznaje, że jest w pełni gotowy do rywalizacji.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: to się nie mieści w głowie! Zobacz, co ten Polak potrafi

Warto zaznaczyć, że nie jest to typ lidera. Jeśli ma obok siebie bardziej doświadczonego kolegę, to jest w stanie dotrzymać mu kroku, a jego mankamenty nie są aż tak widoczne. Ale gdy to on ma być szefem środka pola, zaczynają się problemy. Nie radzi sobie z tą rolą, w jego grę wkrada się nerwowość i niedokładność.

Trudno powiedzieć czy jego rozwój wyhamował w momencie, gdy stracił status młodzieżowca (ma już 22 lata), natomiast w obecnym sezonie gra zdecydowanie poniżej swoich możliwości, a sobotni mecz z Radomiakiem Radom był w jego wykonaniu bardzo słaby. Nie pomagał w defensywie, notował dużo strat, momentami to on napędzał kontrataki rywali. Do przodu również nie wnosił nic specjalnego, wręcz spowalniał ataki. Można odnieść wrażenie, że Slisz nie może zrobić kolejnego kroku w przód. Stoi w miejscu, by nie powiedzieć, że się cofa. W perspektywie najważniejszych spotkań o fazę grupową Ligi Mistrzów nie jest to zbyt dobra informacja dla kibiców Legii. Zwłaszcza, że na jego pozycji Legia nie za bardzo ma jakieś alternatywy.

Maciej Murawski (były piłkarz Legii i reprezentacji Polski) uważa, że w europejskich pucharach paradoksalnie będzie wyglądał lepiej niż w PKO Ekstraklasie. - To jest paradoks piłki nożnej. Bartek wyglądał słabiej w lidze, ale w meczu z Dinamem Zagrzeb sytuacja może odwrócić się o 180 stopni. W lidze Legia non stop jest faworytem, więc skupiamy się przede wszystkim na tym, jak rozgrywa piłkę, kreuje akcje. W meczu z Dinamem Bartek będzie musiał zasuwać i harować na boisku przez pełne 90 minut, a to potrafi bardzo dobrze. Jest bardzo dobry w destrukcji, natomiast musi być cały czas skupiony. Zamknie pewne strefy, zrobi wszystko, by nie pozwolić na zbyt wiele środkowym pomocnikom Dinama. Wtedy może się okazać, że zostanie jednym z bohaterów - tłumaczy Murawski w rozmowie z WP SportoweFakty.

Slisz to profesjonalista, ale też bardzo krytycznie ocenia samego siebie. Często zostaje po treningach, by doskonalić mankamenty w swojej grze. Trener Michniewicz w swoim humorystycznym stylu wypowiadał się kiedyś, że niekiedy musi siłą ściągać go z zajęć, bo ten najchętniej ćwiczyłby cały czas. Jest tu więc furtka, dzięki której Slisz może niedługo ponownie stanowić o sile Legii. A Legia na pewno go potrzebuje. Na razie jesteśmy świadkami równi pochyłej.

CZYTAJ TAKŻE:
Pierwszy taki transfer w historii. I to w PKO Ekstraklasie!
Zaskakujący wybór Ariela Borysiuka. Spróbuje swoich sił w egzotycznej lidze

Czy Legia Warszawa awansuje do fazy grupowej Ligi Mistrzów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (16)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×