KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Wielkie widowisko w Londynie. Cztery gole i mnóstwo emocji w meczu na szczycie

Cztery gole obejrzeli kibice na Stamford Bridge. Chelsea po świetnym meczu zremisowała z Liverpoolem 2:2. Gospodarze odrobili dwubramkową stratę, a ozdobą spotkania była fenomenalna bramka zdobyta przez Mateo Kovacicia.

Tomasz Galiński
Tomasz Galiński
Piłkarze Chelsea Londyn PAP/EPA / Vickie Flores / Na zdjęciu: Piłkarze Chelsea Londyn
To był mecz z gatunku tych, gdy jeśli ktokolwiek choćby mrugnie, może przeoczyć jakieś ważne wydarzenie. Działo się sporo, ale tego można było się spodziewać, wszak mieliśmy do czynienia z niekwestionowanym hitem tej kolejki.

Piękne bramki, nieprawdopodobne wręcz interwencje bramkarzy, zwroty akcji. Momentami można było odnieść wrażenie, w tym meczu było tyle jakości, że spokojnie można było nimi obdzielić kilka innych spotkań.

Po pół godzinie wydawało się, że Liverpool odniesie stosunkowo łatwe zwycięstwo. Goście przeważali i dość szybko przeszli do konkretów, choć otrzymali nieoczekiwaną pomoc, bo to nieudolna interwencja Trevora Chalobaha sprawiła, że Sadio Mane znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem i bez problemu wpakował piłkę do siatki. Nieco ponad kwadrans później przyjezdni mieli już dwubramkową przewagę, gdy Mohamed Salah popisał się precyzyjnym strzałem w bliższy róg i zaskoczył Edouarda Mendy'ego. Jak pokazała dalsza faza meczu... nie było to takie proste.

ZOBACZ WIDEO: Michał Listkiewicz nie przebierał w słowach. Mocna wypowiedź o Paulo Sousie. "To cyniczny facet"

Bo Mendy w drugiej połowie należał do absolutnie kluczowych zawodników Chelsea. Liverpool wyraźnie zaatakował, ruszył na swojego rywala i tylko kapitalna dyspozycja francuskiego bramkarza sprawiła, że Londyńczycy tego meczu nie przegrali.

A dlaczego Liverpool musiał przycisnąć? Bo przysnął w końcówce pierwszej połowy i dał sobie wbić dwa gole. Najpierw fenomenalny strzał z dwudziestu metrów oddał Mateo Kovacić. W trudnej pozycji idealnie złożył się do woleja i trafił w samo okienko. Z kolei w doliczonym czasie gry w sytuacji sam na sam nie pomylił się Christian Pulisić. Liverpool miał ten mecz pod kontrolą, ale gapiostwo sprawiło, że sytuacja zmieniła się o 180 stopni.

Po przerwie zdecydowanie lepsze wrażenie sprawiali goście. Mieli parę dobrych, wręcz doskonałych okazji, by przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, jednak na drodze stanął wspomniany Mendy. Błysnął szczególnie w 57. minucie, gdy w tylko sobie znany sposób obronił kapitalne uderzenie Salaha zza pola karnego.

Emocji było całe mnóstwo. W końcówce bliżej wygranej byli gospodarze, potrafili parę razy przedostać się w okolice pola karnego Liverpoolu, ale nie byli w stanie zadać decydującego ciosu. Z perspektywy całego spotkania remis wydaje się zasłużony.

Chelsea FC - Liverpool FC 2:2 (2:2)
0:1 Sadio Mane 9'
0:2 Mohamed Salah 26'
1:2 Mateo Kovacić 42'
2:2 Christian Pulisić 45+1'

Składy:

Chelsea: Edouard Mendy - Trevor Chalobah (70' Jorginho), Thiago Silva, Antonio Ruediger - Cesar Azpilicueta, N'Golo Kante, Mateo Kovacić, Marcos Alonso - Mason Mount, Christian Pulisić, Kai Havertz (79' Callum Hudson-Odoi).

Liverpool: Caoimhín Kelleher - Trent Alexander-Arnold, Ibrahima Konate, Virgil van Dijk, Kostas Tsimikas - Jordan Henderson, Fabinho, James Milner (69' Naby Keita) - Mohamed Salah, Diogo Jota (69' Alex-Oxlade Chamberlain), Sadio Mane (90' Curtis Jones).

Żółte kartki: Pulisić (Chelsea) oraz Mane, Konate (Liverpool).

Sędzia: Anthony Taylor.

CZYTAJ TAKŻE:
Z Rakowa do reprezentacji Polski? Trener czeka na ruch PZPN
Jest kolejny chętny na objęcie reprezentacji Polski!

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×