W lipcu 2004 roku zdjęcia płaczącego Cristiano Ronaldo obiegły świat. Wschodząca wówczas gwiazda portugalskiego i europejskiego futbolu nie kryła łez po niespodziewanej porażce z Grecją w finale mistrzostw Europy na Estadio da Luz w Lizbonie. Rozczarowanie było tym większe, że turniej rozgrywany był w rodzimej Portugalii. Po niemal dekadzie Ronaldo będzie miał okazję w pewnym stopniu powetować sobie tamto upokorzenie. Na tym samym obiekcie wraz z Realem Madryt zmierzy się w finale Ligi Mistrzów z rywalem zza miedzy - Atletico. Na Stadion Światła wraca jako piłkarz dojrzalszy, w szczytowym momencie kariery. W obecnym sezonie Champions League prezentuje się rewelacyjnie - z 16 bramkami na koncie pobił już strzelecki rekord tych rozgrywek. Tego, czy znakomita forma pozwoli mu po 10 latach zamienić łzy smutku na łzy radości, dowiemy się w sobotni wieczór.