Drgnęło w Pogoni? "Jeszcze długa droga przed nami"

Trochę trwało, aby kibice w Szczecinie w końcu się ucieszyli. Po wygranej nad Grupą Azoty Unią Tarnów szczecinianie nie są już czerwoną latarnią PGNiG Superligi. - Mamy komplet punktów i to jest najważniejsze - przyznał trener Wojciech Jedziniak.

Krzysztof Kempski
Krzysztof Kempski
Wojciech Jedziniak WP SportoweFakty / Kuba Hajduk / Na zdjęciu: Wojciech Jedziniak
Sandra Spa Pogoń po wielu miesiącach zamykania stawki w PGNiG Superlidze Mężczyzn przeskoczyła o miejsce wyżej, na pozycję barażową. Było to możliwe po zwycięstwie 28:27 nad Grupą Azoty Unią (więcej o zawodach tutaj). Trener szczecinian, Wojciech Jedziniak, przyznał, że nie interesował się stratą do rywala. - Nie, broń Boże, nie myślałem o tym - ocenił.

Po chwili rozwinął swoją myśl. - To nie jest tak, że chcę na nim być, ale cieszyć się z wyniku będę w maju. Wtedy zapadnie ostateczne rozwiązanie. Teraz mamy punkt przewagi nad Piotrkowianinem. Za chwilę może on wygrać jedno spotkanie i przeskoczy nas o 2 i wrócimy do tego samego układu. To nie ma znaczenia. Najważniejsze jest to, że wygraliśmy. Jeszcze długa droga do tego, by cieszyć się z utrzymania, bo, niestety, o to w tym sezonie walczymy - dodał.

Problemem mogła być wąska ławka Portowców. Inaczej niż u Tomasza Strząbały. W trakcie zawodów znakomicie spisywali się ponadto Taras Minocki oraz Patryk Małecki. Wszystko to okazało się na gospodarzy za mało. - Trudno jest to tak na gorąco ocenić. Uważam, że jesteśmy dobrze przygotowani do sezonu. Mamy komplet punktów i to jest najważniejsze. Póki co nie będę mówił o stylu, o błędach. Analiza tego meczu na pewno będzie. Celem jest bowiem nadal się rozwijać - przyznał trener.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Anita Włodarczyk i piłka nożna? No, no - zdziwicie się!

Sandra Spa Pogoń w końcu zagrała bardzo dobrze w obronie. - Myślę, że tak, aczkolwiek mieliśmy bardzo dobry mecz w obronie z Gwardią, w pierwszej połowie z Chrobrym. Zaliczyliśmy ponad 40 fauli, co jest dobrym wynikiem. Przyjdzie jeszcze czas na analizę i to, co możemy poprawić - stwierdził.

Terminarz wyraźnie sprzyja Portowcom. U siebie zaczęli punktować. - Na pewno tak pokazują wyniki. Nie chcę się przy tym upierać, bo to już przeszłość, ale mamy za sobą 5 przegranych meczów jedną bramką, jedno spotkanie dwoma bramkami i remis. Po prostu zabrakło trochę szczęścia, może trochę doświadczenia. Czas nas buduje. Wyglądamy coraz lepiej - zakończył szkoleniowiec Portowców.

Czytaj więcej: --> Zmienne szczęście Polek w Niemczech

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Czy zgadzasz się ze słowami Wojciecha Jedziniaka?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×