Zacięta walka w Legionowie. Rozstrzygnęły rzuty karne

Zepter KPR Legionowi i Corotop Gwardia Opole w 23. kolejce stworzyły znakomite widowisko. Ostatecznie przyjezdni zwyciężyli 37:35, ale dopiero po serii rzutów karnych.

Jakub Fordon
Jakub Fordon
szczypiorniści Corotop Gwardii Opole Materiały prasowe / ORLEN Superliga mężczyzn / Na zdjęciu: szczypiorniści Corotop Gwardii Opole

Na zakończenie sobotnich emocji związanych z ORLEN Superligą mężczyzn doszło do spotkania w Legionowie. Tam miejscowy Zepter KPR podjął Corotop Gwardię Opole. Goście mieli idealną okazję odskoczyć MMTS-owi Kwidzyn, który przegrał z Industrią Kielce 24:35.

Już w 11. minucie grę przerwał szkoleniowiec gości Bartosz Jurecki, mimo że jego zespół przegrywał jedynie 2:3. Co prawda nie błyszczał skutecznością, ale również miejscowi mieli problemy w ataku.

Przerwa przyniosła efekt, bo Gwardia wyszła na prowadzenie 4:3. Jednak do samego końca żadna z drużyn nie była w stanie odskoczyć. Oglądaliśmy mnóstwo wykluczeń i rzutów karnych, co zabijało to wyrównane starcie. Ostatecznie KPR zszedł na przerwę z wynikiem 15:14.

ZOBACZ WIDEO: "Cudowna dziewczyna". Tymi zdjęciami Brodnicka zachwyciła

W 35. minucie Mateusz Chabior sprawił, że jego zespół prowadził 19:16. Jednak pogoń gości okazała się skuteczna, ponieważ Antoni Łangowski zdołał doprowadzić do remisu 25:25.

Jurecki trzeci, a zarazem ostatni czas wykorzystał w 54. minucie. Wówczas jego zespół po trafieniu Kamila Cioka przegrywał w końcówce 29:31. Jednak gospodarze mocno stanęli w ofensywie, co wykorzystała Gwardia. Do remisu doprowadził Fabian Sosna, a Daniel Jendryca wykorzystał rzut karny i zespół gości był z przodu (32:33).

Mimo to w ostatniej sekundzie meczu rzut karny wykorzystał Chabior i ostatecznie doprowadził do remisu 33:33. Wówczas jasne stało się, że czeka nas konkurs rzutów z siódmego metra. Opolanie pomylili się tylko raz, przez co po trafieniu Piotra  Zawadzkiego zwyciężyli.

ORLEN Superliga mężczyzn, 23. kolejka:

Zepter KPR Legionowo - Corotop Gwardia Opole 35:37 (15:14) k. 2:4

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×