Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Pogoń o brąz, MKS o złoto. Zdecydowała dogrywka - relacja z meczu SPR Pogoń Baltica Szczecin - MKS Selgros Lublin

Po dwóch pierwszych spotkaniach w Lublinie mecz nr 3 mógł dać odpowiedź na pytanie, kto zagra o złoto, a kto o brąz. Pogoń Baltica bliska była przedłużenia tej rywalizacji, ale po dogrywce wygrał MKS.
Krzysztof Kempski
Krzysztof Kempski

- Zrealizowałyśmy postawiony sobie cel (dwie wygrane na własnym parkiecie - dop. red.), a teraz przed nami kolejne zadanie: pojechać do Szczecina i awansować do wielkiego finału. Chcemy rozstrzygnąć kwestię awansu już w trzecim meczu - zapowiadała na oficjalnej stronie klubu z Lublina skrzydłowa MKS-u Agnieszka Kocela. Na przedłużenie nadziei i sprawienie niespodzianki liczyła jednak SPR Pogoń Baltica Szczecin.


Od dwóch błędów w ataku rozpoczęły to spotkanie obie siódemki. Jako pierwsze wynik otworzyły jednak gospodynie, a autorką bramki była najlepsza strzelczyni Pogoni Baltica Agata Cebula. Błyskawicznie wyrównała Dorota Małek. Przez pierwsze 5 minut trwała prawdziwa wymiana ciosów połączona z ogromną nieskutecznością zarówno miejscowych, jak i lublinianek. Lepsze wrażenie pozostawiały po sobie jednak gospodynie. W dodatku w bramce swoje przysłowiowe trzy grosze raz po raz dorzucała Sołomija Sziwierska. Nic więc dziwnego, że przy stanie 7:4 w 9. minucie zawodów o pierwszy czas na żądanie zdecydowała się Sabina Włodek. Przerwa ta wniosła trochę spokoju w poczynania MKS-u, bo szczecinianki w końcu straciły czterobramkowe prowadzenie. Strata ta była też efektem błędów pary sędziowskiej, która co najmniej dwukrotnie nie dostrzegła obrony w polu jednej z lublinianek.

Po 17 minutach tablica świetlna wskazywała wynik 10:10. Bardzo udanie w tym fragmencie zawodów zaprezentowała się Joanna Drabik, która gdy tylko dostała piłkę od koleżanek już wiedziała, jak skierować ją w światło bramki. Dobra gra z kołową przy jednoczesnych popisach w bramce Ekateriny Dzhukevy spowodowały, że MKS w końcu zbudował przewagę (12:14). Szybka zmiana obrony na 5:1 i krycie indywidualne Małek przez Cebulę sprawiło, że przyjezdne na chwilę zatraciły dobry rytm gry. Na trzy minuty przed końcem podobny manewr wykonały szczypiornistki z Lubelszczyzny. Ostatecznie końcowy wynik pierwszej połowy ustaliła Agnieszka Kocela.

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Początek drugich trzydziestu minut do swoiste deja vu błędów obu zespołów i ponownie pierwsze impas przełamały miejscowe. W 36. minucie z 16:20 zrobiło już tylko 19:20. Mogło być po 20, ale faulu na Cebuli w kontrze nie dopatrzyli się panowie z mazowieckiego. To co nie udało się środkowej rozgrywającej, udało się Białorusince Hannie Yashchuk i był remis (20:20). Emocje w tym widowisku zaczynały nabierać swojego tempa.

Między 44. a 47. minutą przypomniała o sobie Marta Gęga. Jej rzuty z okolic 9 metra sprawiły, że ponownie o dwie bramki lepsze były lublinianki (21:23 oraz 22:24). Pogoń miała swoje szanse na zbliżenie się do przeciwnika, ale pojawiały się błędy. Na 10 minut przed końcem trener Adrian Struzik zastosował zmiany, jednak dość szybko powrócił do pierwotnego ustawienia. Po chwili zażądał czas, bo rywal uciekł już niebezpiecznie daleko (22:26). Warty odnotowania był przy tym fakt, że swojego pierwszego gola w Superlidze zdobyła Aleksandra Zimny. Kluczem zdawało się być jednak zatrzymanie obrotowej mistrza Polski Drabik. Bez tej zawodniczki zespół ten traci bardzo wiele.

W 55. minucie na 26:27 doprowadziła Cebula (10 gol) i było jasne, że końcówka będzie obfitowała w niezwykłe emocje. Korzystanie z prawego skrzydła w samej końcówce przyniosło korzyść w postaci remisu po 29. Bohaterką tych kilku akcji była Katarzyna Sabała. Ostatnie minuty to gra gol za gol. Żadna z drużyn nie koncentrowała się już tak na obronie. Na 21 sekund przed końcową syreną piłka była po stronie MKS-u a na tablicy wynik 31:31. W ostatniej akcji Drabik przy rzucie w doskonały sposób była zatrzymywana przez jej vis'a vis Monikę Stachowską. Po 60 minutach był więc remis po 31 i sędziowie zmuszeni byli zarządzić dogrywkę.

Pierwsze pięć minut dodatkowego czasu po losowaniu rozpoczęły miejscowe. Wynik otworzyła rozgrywająca Małek. Po chwili do kolejnego remisu doprowadziła Małgorzata Stasiak. Przy obronie urazu nabawiła się Katarzyna Duran, którą zastąpiła Stefka Agova. W 4. minucie dogrywki rzut Gęgi z dystansu dał mistrzyniom dwie bramki zapasu (32:34). Ta sama zawodniczka ustaliła wynik na 32:35.

W jeszcze trudniejszej sytuacji Pogoń postawił celny rzut Kamili Skrzyniarz na samym początku drugiej części dogrywki (32:36). Trafienie Gęgi ostatecznie przesądziło już o porażce gospodyń. Szybka gra szczecinianek wymuszała błędy, a czas płynął nieubłaganie. W bramce wielkie brawa zbierała przy tym Dzhukeva. Końcowy rezultat ustaliła Stachowska.

SPR Pogoń Baltica Szczecin - MKS Selgros Lublin 31:31 (15:18), dogrywka 34:38 (32:35)

Pogoń Baltica:
Szywerska - Huczko 2, Sabała 6, Stachowska 4, Królikowska 1, Cebula 12/6, Noga, Głowińska, Piontke, Agova 1/1, Zimny 1, Duran 1, Stasiak 1, Yashchuk 5.
Karne: 7/7
Kary: 4 min.

MKS Selgros: Dzhukeva, Baranowska - Konsur, Małek 10/5, Kocela 3, Rola, Majerek 6, Gęga 7, Drabik 8, Mihdaliova, Skrzyniarz 4, Wojtas.
Karne: 5/5
Kary: 4 min.

Kary: Pogoń Baltica - 4 min. (Cebula, Duran - po 2 min.); MKS Selgros - 4 min. (Małek, Mihdaliova - po 2 min.).

Sędziowie: Dariusz i Jakub Mroczkowscy (obaj z Sierpca).
Delegat ZPRP: Andrzej Mikołajczak.
Widzów: 500 (ok. 20 z Lublina).

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (37):

  • Mistrz z Lublina Zgłoś komentarz
    Dobra czas zająć się meczami o medale - w końcu chyba nikt nie ucierpiał. My derby z Zagłębiem, Pogoń z Gdynią (bez Duran?). pozdrowienia
    • Cinekmontex Zgłoś komentarz
      Kmieciu,powiem tak, nie wpierdzielaj się w nie swoje tematy. Próbujesz udawać strasznie kumatego, a każdy wie kim jesteś. 1948-Szczerze nie słyszałem propozycji 10vs10. Były tylko po
      Czytaj całość
      meczu jakieś słowne utarczki. A o liczbie 40 osób słyszeliśmy od spanikowanego ochroniarza, który latał jak poparzony i powtarzał, że dziś dostaniemy wpierdziel bo tam 40 osób czeka. No i tak naprawdę byliśmy przekonani, że wyłapiemy. Cóż takie kibicowskie życie.
      • kmieć Zgłoś komentarz
        Skoro sami zaczepiacie, próbujecie kroić to czemu mają się nie bronić kolegami z piłki nożnej?
        • MONTEX LUBLIN Zgłoś komentarz
          @1948 - nigdy nie uważaliśmy, że jesteśmy reprezentacją lubelskich fanów piłki nożnej (czyt. Motoru). Zajmujemy się tylko i wyłącznie swoim podwórkiem piłki ręcznej. Nie
          Czytaj całość
          wspomagamy, nie wspomagaliśmy się i nigdy nie będziemy wspomagać się kibicami Motoru. Niektórzy tego nie rozumieją, inni się boją i dzwonią po kolegów z piłki nożnej... I nie mów kolego takich bzdur, że nawet Motor by nam nie pomógł, bo brzmi to na prawdę śmiesznie, pomijając fakt, że tak jak nigdy nie wypieraliśmy się klubu i miasta które reprezentujemy, tak nigdy nie chcieliśmy żeby łączono nas z lubelskim Motorem:) Zdajemy sobie sprawę, bo przykład mieliśmy już niejednokrotnie, że część fanów uważa nas za kibiców Motoru, ale za każdym razem uświadamiamy ich, że jesteśmy obok Motoru i staramy się działać niezależnie. Jak widać, na "ekipy" z ręcznej jesteśmy za mocni (co ja w ogóle piszę :P) więc w ramach odwetu skarżą się chuliganom z kopanej i po szczeniacku zasłaniają się kolegami. Opowiem też na Twoje kolejne pytanie - nie było mnie na meczu, chciałem Ci tylko wyjaśnić zawiłości lubelskich historii:) Pozdrawiam!:)
          • Wielbuond Zgłoś komentarz
            czyli jednak próbujemy osiągnąć poziom skopanej....
            • MUZIN Zgłoś komentarz
              Jak dzieci w piaskownicy-ten powiedział,ten zrobił,ten uciekł...jakieś głupie ustawki! Nie zniżajcie się do poziomu kopanej!!!PS.a finał jest nasz...
              • 1948 Zgłoś komentarz
                Cinekmontex: nawet Motor by Wam nie pomógł, więc o czym Ty mówisz.. i nie 40 osób..., poszła propozycja 10vs10 i wiesz jak się to skończyło. Bez odbioru, cześć!
                • Cinekmontex Zgłoś komentarz
                  Dan dzięki za rzeczową odpowiedź. Czyli takie coś jak "jazda z k......." miało miejsce. Niektórzy strasznie się zarzekali i próbowali wszystkim wmówić, że to nasz wymysł. Skierowane
                  Czytaj całość
                  było do nas? Być może, tylko dlaczego w momencie, kiedy Pogoń wyrównała, a nie zaraz po przerwie, gdy miał miejsce opisywany przez Was incydent. Co do kibiców z nożnej, możliwe, że tak było jak opisujesz, ja mam inne zdanie i mam do tego prawo. Jeśli chodzi o nasze "prowokacyjne" zachowania, to wybacz oprócz wspominanej "niby próby" zerwania szalika, to ja nic takiego nie zauważyłem. Natomiast prowokacje dostrzegałem w Waszym zachowaniu. Po prostu szukaliście pretekstu, by zadzwonić po kolegów, bo jak Wy to mówicie "buraki z Lublina" kozakują. A wszystkim tym bohaterom, którzy śmiali się z tego, że szybko się zbieraliśmy z barwami po meczu, radzę udać się w kilkanaście osób na wyjazd .Niech na Was czeka 40 osób z innej ekipy. Ciekawe, czy też będziecie tacy odważni. Kończę temat i do zobaczenia na kibicowskim szlaku. Może w przyszłym sezonie odważycie się przyjechać do Lublina?
                  • 1948 Zgłoś komentarz
                    Mistrzmontex: Nie znasz historii to się nie wypowiadaj :) to nie Legia olała Pogoń. Do Krakowa Pogoń oczywiście pojechała, ale dotarła grupa 250 osób, reszta została zawrócona do
                    Czytaj całość
                    Szczecina z trasy, dlatego część osób była obecna na meczu piłki ręcznej. "Jazda z k." kierowane było do napinaczy z Lublina, nie do piłkarek ręcznych i skierowany wzrok na te osoby w momencie krzyczenia był bardzo wymowny. Oczywiście miało to miejsce pod koniec meczu, czyli po przegonieniu owych napinaczy w przerwie, więc nawet nie mieli odwagi spojrzeć w oczy w przeciwieństwie do pierwszej, bardzo pewnej w ich ustach części meczu. Same piłkarki z Lublina? Pełen szacunek za demonstracje siły w 3'meczu. Cinekmontex: jakie bielsko, jaki sosnowiec... co Ty mieszasz tutaj? :D
                    • Cinekmontex Zgłoś komentarz
                      " jazda z k....." śpiewane pod koniec regulaminowego czasu gry, w momencie gdy Pogoń nas dochodziła. I nie jest to żadną legendą. Zachowajcie się honorowo i przyznajcie , że takie
                      Czytaj całość
                      zdarzenie miało miejsce.
                      • Steczek Zgłoś komentarz
                        Przecież wyraźnie słychac "jestesmy z wami, dziewczyny jestesmy z wami" ;p. Mysle, ze tym możemy zakonczyc te legende ;-)
                        • K-R Jankowscy Zgłoś komentarz
                          • dan Zgłoś komentarz
                            OK ponapinaliśmy się trochę, proponuje wrócić do rzeczywistości i zacznijmy w końcu się szanować,a na pewno to będzie z korzyścią dla wszystkich(cieszę się ,ze obyło się bez
                            Czytaj całość
                            operacji plastycznych:) .Wygrał zespół lepszy życzę Lublinowi złota,a naszym dziewczynom brązu w konfrontacji z Gdynią co wcale nie będzie zadaniem łatwym.
                            Zobacz więcej komentarzy (24)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×