Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Skoki

Mateusz Zaremba: Każdy zawodnik pracuje na swój rachunek

- Dziś się cieszymy, jutro musimy jednak zapomnieć i myśleć o następnej drużynie - tak skomentował ostatnie zwycięstwo Pogoni Szczecin nad Wybrzeżem Gdańsk Mateusz Zaremba.

Krzysztof Kempski
Krzysztof Kempski
Niecodzienny przebieg miał pierwszy kwadrans rywalizacji pomiędzy Pogonią Szczecin a Wybrzeżem Gdańsk. Ci pierwsi mieli swoje problemy, drudzy zaś bardzo dobrze wykorzystywali nadarzające się okazje i początkową słabość gospodarzy. Wynik brzmiał wówczas 8:4 dla ekipy z pomorskiego. - Te pierwsze piętnaście minut było rozegrane trochę jakby na stojąco. Zdaje się, że mieliśmy też dwie kary. Drużyna z Gdańska to wykorzystała. Potem bardziej się zmotywowaliśmy. Ruszyliśmy mocno do przodu i jak było widać, przeciwnik miał duży problem, by rzucić nam bramkę - powiedział w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl Mateusz Zaremba.
W Szczecinie nie pojawił się Marcin Lijewski, co było sporym udogodnieniem. O tym fakcie podopieczni Rafała Białego dowiedzieli się jednak dopiero przed meczem. - Tak, dowiedzieliśmy się o tym przed meczem, ale to nic nie zmieniło. Musieliśmy się skoncentrować. Wiemy, że jest to młoda drużyna, bardzo szybko grająca. Pokazała to właśnie w tych pierwszych minutach. Może nie tyle zlekceważyliśmy rywala, co za słabo na niego "ruszyliśmy" - przyznał "Zarek".

Kluczowe znaczenie miała w tym meczu gra w defensywie. Dużą klasę pokazał chociażby bramkarz gospodarzy Lech Kryński. - Moim zdaniem jest tak, że jeden drugiego uzupełnia. Jeżeli dobrze funkcjonuje obrona, bramkarz ma dużo łatwiej. "Lechu" zrobił swoje, my także - zwrócił uwagę lewy rozgrywający szczecinian. Co ciekawe, na mocną i agresywną obronę 4:2 postawili też trenerzy gości. W przypadku lubinian dało to efekt, tym razem stało się inaczej. - Spodziewaliśmy się tego. Na treningach ćwiczyliśmy takie warianty. Byliśmy zdecydowanie mniej zaskoczeni niż poprzednio. Nasza gra w miarę funkcjonowała - dodał Zaremba.

Rodowity nowogardzianin w dalszej części rozmowy stwierdził również, że nie pamięta drugiego takiego spotkania, w którym drużyna przeciwna tak długo nie jest w stanie trafić do siatki. Impas strzelecki trwał aż 21 minut. To obecny rekord na tym poziomie rozgrywek. - To się bardzo rzadko zdarza. 21 minut bez gola? Sam nie pamiętam czy kiedyś tak było. Na pewno nas to podbudowuje. Dziś się cieszymy, jutro musimy jednak zapomnieć i myśleć o następnej drużynie - bez kozery oznajmił szczypiornista Pogoni. W sobotę Portowcy podejmą wągrowiecką Nielbę - drużynę, która zajmuje obecnie ostatnie miejsce w PGNiG Superlidze. - Oby było zwycięstwo, ale tak jak mówię, nie można nikogo zlekceważyć. Lekka dekoncentracja może nas zgubić - wysłał ostrzeżenie nasz rozmówca.
Zaremba nie zamierza lekceważyć wągrowczan Zaremba nie zamierza lekceważyć wągrowczan
Podopieczni Zbigniewa Markuszewskiego nie poradzili sobie na inaugurację roku u siebie z Chrobrym, ale napędzili sporo strachu lubinianom. Pozasportowo jest źle, bo problemy z normalnym funkcjonowaniem klubu są coraz większe, jednak... - Jakieś problemy tam są, ale jakby nie patrzeć każdy zawodnik pracuje na swój rachunek. Jeśli oni będą grać słabiej, to też nie jest to dla nich dobra reklama - słusznie skwitował na koniec Mateusz Zaremba.

Bilety na MŚ 2023 do kupienia za pośrednictwem Eventim!
Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×