WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

El. MŚ 2017. Polska - Rosja. W oczekiwaniu na cud w Koszalinie

Podopieczne Leszka Krowickiego występu w Rosji nie zakończyły w dobrych nastrojach. Po pierwszej połowie wiało optymizmem, który przepadł po zmianie stron. Przed Polską rzecz prawie niemożliwa do wykonania.
Krzysztof Kempski
Krzysztof Kempski
WP SportoweFakty / GRZEGORZ JĘDRZEJEWSKI / Na zdjęciu: Joanna Drabik

Prawie robi jednak wielką różnicą. W sporcie nie takie rzeczy się zdarzały. Nie możemy się jednak oszukiwać, zadanie będzie arcytrudne do wykonania. - Mamy szansę i trzeba w nią wierzyć - nie traci nadziei Przemysław Mańkowski.

Trener Leszek Krowicki po pierwszym starciu swoich podopiecznych miał o czym myśleć. Biało-Czerwone zagrały bardzo przyzwoitą pierwszą część, w drugiej zupełnie zgasły. O ile na początku podziwialiśmy rzuty z dystansu, choćby w wykonaniu Kingi Achruk, tak po zmianie stron tego elementu zupełnie zabrakło.

W Astrachaniu Sborna zrobiła wszystko, aby do Polski przyjechać pewna swego. Zwyciężyła na własnym parkiecie aż 31:20. Szkoleniowiec polskiej siódemki ma zatem jeszcze jedno zadanie do wykonania - optymistycznie nastawić swoją drużynę.

- W kobiecym sporcie pozytywna motywacja oraz wiara we własne umiejętności mają istotny wpływ na końcowy rezultat. Są wartością dodaną, która oprócz umiejętności sportowych i doświadczenia daje przewagę i często prowadzi do zwycięstwa - przekonuje szczeciński działacz.

ZOBACZ WIDEO "Klatka po klatce" #3: wizyta KSW na Wyspach, gala ACB 63, przyszłość Chalidowa

Daria Dmitriewa - jednak z bohaterek pierwszego starcia, stwierdziła z kolei, że to nie koniec batalii o awans. - Jest jeszcze za wcześnie, aby powiedzieć, że rosyjska reprezentacja zapewniła sobie miejsce na mistrzostwach świata. Były w piłce ręcznej przypadki, że zespół ustąpił i stracił dwucyfrową przewagę - oceniła zawodniczka. Kurtuazja? Być może.

Traci sens slogan, że rewanż w Koszalinie zaczniemy od stanu 0:0. Rozpoczniemy od - 11. Wciąż pobieramy naukę. Oby szybko wyciągnąć odpowiednie wnioski. Chcemy widzieć zostawione serce na parkiecie i oby to nastąpiło.

Zawody poprowadzi para z Serbii: Branka Marić, Zorica Masić. Delegatem z ramienia EHF będzie Tamaz Tevzadze (z Gruzji). Początek meczu rewanżowego o godzinie 19.00.

Polska - Rosja / 15.06.2017, godz. 18.30

Czy wierzysz w awans reprezentacji polskich szczypiornistek na mistrzostwa świata?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Indianin 0
    Każdy mecz jest inny. Młody zespół Polek ma jeszcze prawo grać nierówno. To nie znaczy gorzej. Kibice będą w Koszalinie liczyli na dobrą grę Polek i walkę o zwycięstwo do ostatniej sekundy, bo taki jest (był) styl i charakter polskiej gry. Pytania: na ile dojrzały jest zespół Rosji? Czy wysoka wygrana mimo wszystko nie rozluźni ich koncentracji? Odpowiedzi otrzymamy wieczorem po meczu, który i dla naszych jest sprawdzianem dojrzałości.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Grzymisław 0
    Cóż, red. M.Wojs napisał po pierwszym meczu, że Polki na pewno obejrzą mistrzostwa w telewizji. Nie wiem, co kierowało nim przy tak jednoznacznym osądzie, pewnie emocje po bardzo słabym meczu i zdecydowanie wyższej od spodziewanej przegranej. Oczywiście szanse na awans są niemal zerowe. Rosyjska gwiazda Daria Dmitriewa od razu zaznaczyła, że to jeszcze nie koniec, że muszą dobić przeciwnika. Także mają świadomość, że mogą sobie pozwolić na ew. kilkubramkową porażkę, ale na pewno nie na zupełne rozprężenie. W tej sytuacji potrzeba cudu, by awansować. To fakt.
    Oczywiście było parę dni, by jeszcze uwierzyć, że walka jest możliwa. Na pewno to odejdzie w niebyt jeśli nie uda się szybko zbudować kilkubramkowej przewagi. Najwyżej będzie trzeba liczyć na przychylność przy przyznawaniu dzikiej karty. Tutaj bardzo ważny będzie awans reprezentacji Czarnogóry, która nie ma jeszcze pewnego udziału(największe zagrożenie stanowiło ew. odpadnięcie Rumunii, ale po słabym występie u siebie Neagu i koleżanki nie dały szans Austrii w meczu wyjazdowym). W przypadku zwycięstw tych czołowych europejskich reprezentacji Polki muszą być faworytkami do otrzymania dzikiej karty na udział w grudniowych mistrzostwach.
    Odkąd żeński handball w jakiś sposób jest mi bliższy, opuszczenie mistrzostw przez żeńską kadrę po 4 kolejnych występach będzie stratą porównywalną jak odpadnięcie reprezentacji mężczyzn, choć ich seria byłą nieporównywalnie dłuższa. Propagandowo ew. odpadnięcie obu reprezentacji w tym samym roku mogłoby być tragiczne w skutkach, dlatego tym bardziej trzeba życzyć jak najlepiej najpierw reprezentantkom i sztabowi, by jakkolwiek pokonać Rosjanki dziś, a później związkowym działaczom, by zrobili co mogą w sprawie przyznania dzikiej karty.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Grieg 0
    Próbuję sobie przypomnieć, czy w eliminacjach MŚ/ME komuś udało się odrobić ponad 10-bramkową stratę po pierwszym meczu i podejrzewam, że jednak to się nie zdarzyło, chociaż pięć lat temu w eliminacjach MŚ 2013 Bośnia i Hercegowina mocno postraszyła Niemców po przegranej 24:36 w pierwszym spotkaniu (wygrali 33:24), a i nasze miały pewne problemy z obronieniem 10-bramkowej zaliczki z Niemkami w eliminacjach MŚ 2005 (w rewanżu do przerwy przegrywały też -10, ale ostatecznie zredukowały rozmiar porażki do -6).
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (3)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×