WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Turniej w Puławach: hierarchia utrzymana. Azoty gorsze od Orlenu Wisły

Azoty Puławy wciąż nie mogą dopaść Orlen Wisły Płock. Wicemistrzowie kraju wygrali 28:25 i okazali się najlepsi w turnieju w Puławach.
Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
WP SportoweFakty / Na zdjęciu: Adam Borbely i Marcin Wichary (z lewej)

Od kilku sezonów Azoty - brązowi medaliści Superligi - próbują zatrzymać drugą siłę w kraju, Wisłę. W tym roku prezes Jerzy Witaszek dokonał kolejnych ciekawych transferów, ściągnął z Bundesligi Ante Kaleba, finalistę Ligi Mistrzów Jerko Matulicia i lidera Wybrzeża, Łukasza Rogulskiego. Nafciarze też nie przespali okresu transferowego, z takimi zawodnikami jak Renato Sulić i Ziga Mlakar rywalizacja zapowiadała się jeszcze ciekawiej. 

Pierwsze starcie w nowym sezon potwierdziło, że więcej plusów można na razie zapisać po stronie Wisły. Prowadziła przez niemal cały mecz, Azoty próbowały dotrzymać kroku, ale przeważnie utrzymywała się różnica 3-4 bramek. Tylko na moment, tuż po przerwie, puławianom udało się doprowadzić do remisu. Potem Nafciarze znowu odskoczyli dzięki serii swoich trafień.

Po płockiej stronie zabłysnął Przemysław Krajewski, dużo dobrego wnieśli też Dan-Emil Racotea i Marko Tarabochia, piłki docierały też na koło, Igor Źabić pięć razy znalazł sposób na golkiperów. W Azotach kolejny niezły mecz na koncie Pawła Podsiadły, na swoim stałym poziomie zagrał Marko Panić. W spotkaniu nie brakowało błędów, wynikających głównie z testowania nowych ustawień, dlatego do rezultatu nie można przywiązywać zbyt wielkiej wagi. 

Turniej w Puławach, finał:

Orlen Wisła Płock - KS Azoty Puławy 25:22 (12:10)

Orlen Wisła: Borbely, Wichary - Sulić 1, Piechowski, Moya 1, Racotea 5, Mihić, Tarabochia 4, Toledo 2, Mlakar, Krajewski 7/1, Źabić 5/1, Mierzwicki, Woźniak
Karne: 2/2
Kary: 4 min.

Azoty: Bogdanow, Koszowy - Kaleb, Podsiadło 4, Jarosiewicz, Łyżwa 2, Matulić 3, Skrabania, Panić 4, Rogulski, Grzelak 1, Masłowski, Titow 2, Prce 2, Gumiński 2/1, Seroka 2
Karne: 1/1
Kary: 4 min.

ZOBACZ WIDEO: Wstrząsające statystyki na K2. Janusz Gołąb: Boję się, że ta góra podzieli los Everestu

Czy Orlen Wisła będzie w tym sezonie wyżej od Azotów?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Hander 0
    Fajna analiza. Jak chłopaki będą zarażać się jeszcze entuzjazmem Bartka to będzie OK. ;)
    spoko22 Byłem, widziałem i tak:Wisła solidnie, lepiej niż wczoraj z Gwardią, ale i tak bez szału. Obrona wyglądała całkiem do rzeczy. Ataki na niezbyt wysokim tempie, praktycznie bez szybkich wznowień, ze 3 kontry Krajewski (dziś chyba najlepszy zawodnik). Tarabochia na początku trochę poszarpał a potem zgasł, Racotea trochę porzucał z dystansu w trudnych momentach (gra pasywna, konieczność oddania rzutu), Mlakar zupełnie niewidoczny, to samo de Toledo grający ze 40 minut na skrzydle. Juniorzy parkietu nie powąchali, cały czas grał ten sam skład, no ale kontuzji sporo. Po Suliću spodziewałem się gry profesora, a niczym się jak dla mnie nie wyróżnił. Ogólnie to nadal uważam tak jak wczoraj: na Vive znacznie za mało, na ligę powinno wystarczyć. Zdrahali i Góralskiego nie widziałem, Mlakar zgodnie z oczekiwaniami nieźle ale chimerycznie, Sulić mnie jeszcze nie przekonał, Nacho powyżej oczekiwań, natomiast mało po nim oczekiwano. Jeśli chodzi o Azoty to jest w sumie zabawna sprawa, bo wyniki na to nie wskazują, ale sama gra wyglada naprawde obiecująco. W zeszłym sezonie była straszna padaka, ale wyniki były, w tym gramy handball z XXI wieku, a przegrywamy. Mało było szybkich wznowień (i nie były zbyt szybkie), kontrataków też niezbyt wiele, ale wciąż coś w tej obronie nie do końca jest jak powinno. Gramy drużynowo, jest znacznie więcej zaplanowanych akcji niż indywidualnych, czasem (ale wciąż nie zawsze) zdarza się wykorzystać takie "mikroprzewagi" gdzie jest atak w miejsce gdzie obrońca nie zdążył wrócić (z dowolnego powodu), robimy sytuacje pierwszej linii, naprawdę solidnie gramy z wycofanym bramkarzem - ogólnie Jurecki naprawdę ma pomysł na to jak grać, natomiast został wrzucony na głęboką wodę i wyraźnie nie jest jeszcze wszystko zgrane. Wykonawcy są niezli, więc w sumie rozpoczynamy wyścig z czasem, żeby całość zaskoczyła przed kwalifikacjami do EHFu. Z nowych zawodników naprawdę dobre wrażenie robi tylko Matulić - nie jest zbyt szybki (chociaż może nie widziałem jeszcze maksa możliwości), ale technicznie chyba najlepszy w drużynie. Rogulski ma inną specyfikę niż Kasprzak - teoretycznie to dobrze, jest jeden kołowy sprytny, a drugi duży i silny. W praktyce Kasprzak dziś nie grał (kontuzja) i praktycznie mieliśmy zneutralizowane koło, bo Rogulskiemu nie dawali się obrócić i nic nie wyszło z kilku nieźle zagranych akcji. Kaleb dziś zaprezentował się lepiej niż wczoraj, natomiast póki co dobrze tylko w obronie. W ataku miałko, podawał na boki, przy próbach kiwek go zatrzymywali.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • NafciarZKS 1
    Zauważ, że Azoty dopiero uczą się tej gry na europejskim poziomie. Jeśli dalej będą się tak rozwijać to półfinał może być bardzo ciekawy.
    spoko22 Byłem, widziałem i tak:Wisła solidnie, lepiej niż wczoraj z Gwardią, ale i tak bez szału. Obrona wyglądała całkiem do rzeczy. Ataki na niezbyt wysokim tempie, praktycznie bez szybkich wznowień, ze 3 kontry Krajewski (dziś chyba najlepszy zawodnik). Tarabochia na początku trochę poszarpał a potem zgasł, Racotea trochę porzucał z dystansu w trudnych momentach (gra pasywna, konieczność oddania rzutu), Mlakar zupełnie niewidoczny, to samo de Toledo grający ze 40 minut na skrzydle. Juniorzy parkietu nie powąchali, cały czas grał ten sam skład, no ale kontuzji sporo. Po Suliću spodziewałem się gry profesora, a niczym się jak dla mnie nie wyróżnił. Ogólnie to nadal uważam tak jak wczoraj: na Vive znacznie za mało, na ligę powinno wystarczyć. Zdrahali i Góralskiego nie widziałem, Mlakar zgodnie z oczekiwaniami nieźle ale chimerycznie, Sulić mnie jeszcze nie przekonał, Nacho powyżej oczekiwań, natomiast mało po nim oczekiwano. Jeśli chodzi o Azoty to jest w sumie zabawna sprawa, bo wyniki na to nie wskazują, ale sama gra wyglada naprawde obiecująco. W zeszłym sezonie była straszna padaka, ale wyniki były, w tym gramy handball z XXI wieku, a przegrywamy. Mało było szybkich wznowień (i nie były zbyt szybkie), kontrataków też niezbyt wiele, ale wciąż coś w tej obronie nie do końca jest jak powinno. Gramy drużynowo, jest znacznie więcej zaplanowanych akcji niż indywidualnych, czasem (ale wciąż nie zawsze) zdarza się wykorzystać takie "mikroprzewagi" gdzie jest atak w miejsce gdzie obrońca nie zdążył wrócić (z dowolnego powodu), robimy sytuacje pierwszej linii, naprawdę solidnie gramy z wycofanym bramkarzem - ogólnie Jurecki naprawdę ma pomysł na to jak grać, natomiast został wrzucony na głęboką wodę i wyraźnie nie jest jeszcze wszystko zgrane. Wykonawcy są niezli, więc w sumie rozpoczynamy wyścig z czasem, żeby całość zaskoczyła przed kwalifikacjami do EHFu. Z nowych zawodników naprawdę dobre wrażenie robi tylko Matulić - nie jest zbyt szybki (chociaż może nie widziałem jeszcze maksa możliwości), ale technicznie chyba najlepszy w drużynie. Rogulski ma inną specyfikę niż Kasprzak - teoretycznie to dobrze, jest jeden kołowy sprytny, a drugi duży i silny. W praktyce Kasprzak dziś nie grał (kontuzja) i praktycznie mieliśmy zneutralizowane koło, bo Rogulskiemu nie dawali się obrócić i nic nie wyszło z kilku nieźle zagranych akcji. Kaleb dziś zaprezentował się lepiej niż wczoraj, natomiast póki co dobrze tylko w obronie. W ataku miałko, podawał na boki, przy próbach kiwek go zatrzymywali.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • spoko22 0
    Byłem, widziałem i tak:

    Wisła solidnie, lepiej niż wczoraj z Gwardią, ale i tak bez szału. Obrona wyglądała całkiem do rzeczy. Ataki na niezbyt wysokim tempie, praktycznie bez szybkich wznowień, ze 3 kontry Krajewski (dziś chyba najlepszy zawodnik). Tarabochia na początku trochę poszarpał a potem zgasł, Racotea trochę porzucał z dystansu w trudnych momentach (gra pasywna, konieczność oddania rzutu), Mlakar zupełnie niewidoczny, to samo de Toledo grający ze 40 minut na skrzydle. Juniorzy parkietu nie powąchali, cały czas grał ten sam skład, no ale kontuzji sporo. Po Suliću spodziewałem się gry profesora, a niczym się jak dla mnie nie wyróżnił. Ogólnie to nadal uważam tak jak wczoraj: na Vive znacznie za mało, na ligę powinno wystarczyć. Zdrahali i Góralskiego nie widziałem, Mlakar zgodnie z oczekiwaniami nieźle ale chimerycznie, Sulić mnie jeszcze nie przekonał, Nacho powyżej oczekiwań, natomiast mało po nim oczekiwano.


    Jeśli chodzi o Azoty to jest w sumie zabawna sprawa, bo wyniki na to nie wskazują, ale sama gra wyglada naprawde obiecująco. W zeszłym sezonie była straszna padaka, ale wyniki były, w tym gramy handball z XXI wieku, a przegrywamy. Mało było szybkich wznowień (i nie były zbyt szybkie), kontrataków też niezbyt wiele, ale wciąż coś w tej obronie nie do końca jest jak powinno. Gramy drużynowo, jest znacznie więcej zaplanowanych akcji niż indywidualnych, czasem (ale wciąż nie zawsze) zdarza się wykorzystać takie "mikroprzewagi" gdzie jest atak w miejsce gdzie obrońca nie zdążył wrócić (z dowolnego powodu), robimy sytuacje pierwszej linii, naprawdę solidnie gramy z wycofanym bramkarzem - ogólnie Jurecki naprawdę ma pomysł na to jak grać, natomiast został wrzucony na głęboką wodę i wyraźnie nie jest jeszcze wszystko zgrane. Wykonawcy są niezli, więc w sumie rozpoczynamy wyścig z czasem, żeby całość zaskoczyła przed kwalifikacjami do EHFu. Z nowych zawodników naprawdę dobre wrażenie robi tylko Matulić - nie jest zbyt szybki (chociaż może nie widziałem jeszcze maksa możliwości), ale technicznie chyba najlepszy w drużynie. Rogulski ma inną specyfikę niż Kasprzak - teoretycznie to dobrze, jest jeden kołowy sprytny, a drugi duży i silny. W praktyce Kasprzak dziś nie grał (kontuzja) i praktycznie mieliśmy zneutralizowane koło, bo Rogulskiemu nie dawali się obrócić i nic nie wyszło z kilku nieźle zagranych akcji. Kaleb dziś zaprezentował się lepiej niż wczoraj, natomiast póki co dobrze tylko w obronie. W ataku miałko, podawał na boki, przy próbach kiwek go zatrzymywali.

    [ 2 komentarze w tej dyskusji ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (3)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Pokaż więcej komentarzy (6)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×