Niesamowite emocje! 1:0 dla Zagłębia (relacja)

W sobotnim meczu nie zabrakło chyba niczego. Były wielkie emocje, dramaturgia, niesamowite rzuty, niezwykłe parady bramkarzy i... walka, walka i jeszcze raz walka - jak powiedział po spotkaniu Tomasz Kozłowski. Po bardzo wyrównanym meczu Zagłębie wygrało z Chrobrym 26:25 (13:13) i w rywalizacji do dwóch zwycięstw prowadzi 1:0.

Łukasz Lemanik
Łukasz Lemanik

Już początek pokazał, że będzie to dla pierwszej drużyny rundy zasadniczej ciężki bój. Głogowianie wyszli na parkiet bardzo zdeterminowani i postawili mistrzom Polski niezwykle trudne warunki. Wynik spotkania w 3. minucie mógł otworzyć Krzysztof Kłosowski, jednak wykonywany przez niego rzut karny obronił Michał Świrkula. Chwilę później byliśmy już świadkami pierwszej bramki. Atomowym i skutecznym rzutem z drugiej linii popisał się Krzysztof Górniak. Odpowiedź Chrobrego była niemal natychmiastowa. Po trafieniu Pawła Piwko mieliśmy remis. W 6. minucie bramkę dla Interferii zdobył Tomasz Kozłowski i gospodarze prowadzili 2:1. Na kolejne prowadzenie podopiecznych Jerzego Szafrańca musieliśmy czekać prawie do końca pierwszej połowy. Do tego czasu stroną przeważającą byli zawodnicy z Głogowa. W 10. minucie Chrobry wyszedł na pierwsze prowadzenie w meczu 4:3. Goście poszli za ciosem i systematycznie zaczęli powiększać przewagę. Z biegiem czasu coraz bardziej zaostrzała się gra i co chwilę, bądź to zawodnik Chrobrego, bądź Interferii siadał na ławce kar. Gra, nawet w osłabieniu, nie przeszkadzała gościom. W 17. minucie, po trafieniu Marka Świtały było już 8:5 dla głogowskiej drużyny. Trzybramkowa przewaga przyjezdnych utrzymywała się do 23. minuty, kiedy ta tablicy wyników było 11:8. Ostatnie minuty pierwszej części gry należały już jednak do gospodarzy, którzy gównie za sprawą skutecznie wykańczanych kontrataków i świetnej dyspozycji Michała Świrkuli w 28. minucie odzyskali prowadzenie - 13:12. Kiedy wydawało się, że pierwsza połowa zakończy się zwycięstwem Interferii w ostatnich sekundach na listę strzelców wpisał się najskuteczniejszy z głogowian - Mikołaj Szymyślik i do przerwy mieliśmy remis 13:13.

Już po niespełna dwóch minutach od wznowienia gry plac gry musiał opuścić Paweł Wita, który otrzymał trzecią dwuminutową karę. Zawodnik Chrobrego nie był jednak odosobniony. Chwilę po nim parkiet, również z gradacji kar, opuścił kapitan lubińskiej drużyny Paweł Orzłowski, a niespełna minutę później Adrian Niedośpiał został wyrzucony z boiska za faul na jednym z zawodników Chrobrego. Kary sypały się podobnie jak w pierwszej połowie, a drużyny, grające także w osłabieniu starały się wypracować przewagę nad rywalem. Udało się to przyjezdnym, którzy w 39. minucie wyszli na dwubramkowe prowadzenie - 19:17. Lubinianie "trzymali" wynik i nie pozwolili gościom "odskoczyć", jednak przewaga Chrobrego wciąż wynosiła 1-2 bramki. Mogła być wyższa, jednak nie była w czym duży udział golkipera Interferii Michała Świrkuli, który zagrał zawody na najwyższym poziomie i raz po raz ratował nasz zespół prze utratą bramki. Udane interwencje "Świrka" i skuteczna gra w ataku pozwoliła w końcu doprowadzić do remisu, co miało miejsce w 56. minucie, kiedy było 24:24. Parę chwil później lubinianie mogli wyjść na prowadzenie, jednak z rzutu karnego w poprzeczkę trafił Bartłomiej Tomczak. Głogowianie rozpoczęli akcję od własnej bramki, a kiedy ją skończyli piłka wylądowała w lubińskiej bramce i było 25:24 dla Chrobrego. Podopieczni Jerzego Szafrańca mięli szansę na doprowadzanie do remisu, jednak zgubili piłkę w ataku. Głogowianie wyprowadzili kontrę zakończoną rzutem i ... obroną Michała Świrkuli! Bramkarz Interferii rozpoczął kolejną akcję swojej drużyny. Piłka wylądowała w rękach Bartłomieja Tomczaka, a ten zrehabilitował się za niewykorzystany chwilę wcześniej rzut karny i mieliśmy remis po 25. Do końca spotkanie pozostawała niespełna minuta, kiedy przy piłce byli głogowianie, jednak znów nie potrafili znaleźć sposobu na "Świrka". Ostatnia akcja ofensywna Interferii kończy się podyktowaniem dla nas rzutu karnego. Do piłki podszedł Tomasz Kozłowski i... pewnie pokonał bramkarza Chrobrego i zapewnił zwycięstwo naszej drużynie! Do końcowej syreny bramka już nie padła, mieliśmy za to jeszcze jedną czerwoną kartkę, tym razem dla wychowanka Zagłębia, grającego obecnie w Chrobrym Jarosława Palucha, który z parkiety schodził z zabandażowaną głową po wcześniejszym zderzeniu z Robertem Kielibą.

- Ten mecz można podsumować krótko - walka, walka i jeszcze raz walka - mówił Tomasz Kozłowski. Było to spotkanie jak na derby przystało. Były emocje i walka do samego końca. Chociaż Chrobry postawił nam bardzo trudne warunki wygraliśmy i jesteśmy krok bliżej awansu do półfinału.

- Szkoda, że nie udało nam się wygrać, bo było naprawdę blisko. W końcówce zabrakło nam chyba zimnej krwi. Teraz czas na mecz u nas, gdzie będziemy chcieli podtrzymać zwycięską passę nad Zagłębiem. Wierze, że spotkamy się jeszcze raz tutaj, w Lubinie - powiedział po spotkaniu najskuteczniejszy zawodnik Chrobrego Mikołaj Szmyślik.


Interferie: Świrkula, Malcher - Orzłowski, Stankiewicz 2, Niedośpiał 2, Górniak 2, Steczek, Adamczak Paweł, Kozłowski 4, Adamczak Piotr 2, Obrusiewicz 2, Anuszewski 5, Kieliba 3, Tomczak 4.

Chrobry: Zapora, Musiał - Nyćkowiak 2, Paluch 3, Fabiszewski 1, Marciniak, Świtała 5, Piotrowski 3, Szymyślik 7, Jasiński, Piwko 2, Misiaczyk 1, Kłosowski 1, Wita.

Kary:
Interferie: 18 min. (Orzłowski, Niedośpiał - czerwona kartka)
Chrobry: 28 min. (Paweł Wita, Krzysztof Misiaczyk., Jarosław Paluch - czerwona kartka)

Sędziowali: Piotr Eichler, Andrzej Kierczak (obaj Kraków); Delegat ZPRP: Piotr Chudzicki (Poznań).
Widzów: ok. 600.

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×