KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Piłka ręczna. Strahinja Milić wraca do gry. "Ważyłem blisko 216 kilogramów!"

Po dwóch latach nieobecności, Strahinja Milić może wrócić do europejskiego szczypiorniaka. W wywiadzie dla macedońskich mediów Serb zdradza kilka szczegółów z przeszłości.
Bartek Choinkowski
Bartek Choinkowski
Strahinja Milić WP SportoweFakty / Tomasz Fąfara / Na zdjęciu: Strahinja Milić

29-letni golkiper całkowicie usunął się z piłki ręcznej w ostatnich dwóch sezonach. Odkąd Vardar Skopje rozwiązał z nim kontrakt w 2018 roku, Strahinja Milić zniknął z radarów. Teraz, w wywiadzie dla rakomet24.mk, Serb zapowiada swój powrót. I przy okazji rozlicza się z przeszłością. 

- Jeżeli chciałem dalej bronić, zostałbym w Vardarze - zaczyna swoją opowieść Milić. - To złożona historia. Miałem kilka niewyjaśnionych spraw z całym szczypiorniakiem i szczerze mówiąc to potrzebowałem półrocznych wakacji. Nie chodziło o to, że osiągnąłem nie wiadomo co, ale cała moja pasja do piłki ręcznej znikła. Tyle, że te sześć miesięcy zmieniło się w dwa lata.

Bramkarz wagi (zbyt) ciężkiej

Przypomnijmy, że kontrakt Milicia z macedońską drużyną został rozwiązany ze względu na zbyt dużą wagę Serba. Władze Vardaru wielokrotnie zwracały zawodnikowi na to uwagę, łącznie z karami dyscyplinarnymi. Na nic to się jednak zdało i szefostwo klubu ze Skopje sięgnęło po drastyczne środki.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: nie tylko świetnie skacze o tyczce. Akrobatyczne umiejętności Piotra Liska

- Największym błędem był sposób odejścia z Vardaru. Zrobiłem kilka głupich rzeczy, ale gdybym odszedł ze Skopje od razu po wygraniu Ligi Mistrzów, prawdopodobnie teraz bym gdzieś spokojnie bronił w innym klubie - komentuje Milić dla portalu rakomet24.mk.

I od razu dodaje: - Problemy pojawiły się dużo wcześniej, niż oficjalna nadwaga. Byłem uparty, nie miałem ani sił ani ochoty, żeby się za siebie zabrać. Nie chciałem zrzucić wagi i rozstałem się z klubem. Ważyłem aż 216 kilo. Były też inne problemy, ale o nich nie chcę na razie mówić.

- Nie byłem wystarczająco silny mentalnie, żeby to wszystko uporządkować. Jeżeli kogoś należy za to winić, to tylko mnie - kończy Milić. 

Biznesmen, muzyk, bramkarz

Po latach spędzonych w Skopje nazwisko Milicia nie było anonimowe. Nic więc dziwnego, że w trakcie swojego urlopu miał zapytania o powrót do gry - w tym od Veselina Vujovicia, który wtedy prowadził Zeljeznicar Nisz.

- Nie zaakceptowałem wtedy tej propozycji. Szanuję Vujovicia, gdy przyszedłem do Vardaru był moim trenerem. Rozmawialiśmy, ale powiedziałem mu, że nie czuję pasji do piłki ręcznej w tym momencie. W takiej sytuacji wiedziałem, że nie mogę pomóc - mówi serbski bramkarz. 

Milić nie ociągał się podczas ostatnich dwóch lat. Wystąpił w teledysku, prowadzi firmę dostarczającą materiały biurowe. Teraz jednak jest gotów wrócić do gry, a jego następnym przystankiem może zostać Partizan Belgrad.

- Kilka dni temu spotkałem się z dyrektorem Partizanu, z którym rozmawiałem o moim powrocie do piłki ręcznej. Miałem już jedną sesję treningową z zespołem. Chcę wrócić krok po kroku, zobaczyć, czy pasja do szczypiorniaka wróci i czy będę mógł to łączyć z prowadzeniem firmy - dodaje bramkarz. 

- Kto wie, może zobaczycie mnie w koszulce Partizana w następnym sezonie - zakończył rozmowę z macedońskimi mediami Milić.

Czytaj także:
-> przegląd SMS-ów w Cetniewie
-> Wisła zaczyna sparingi

Czy Strahinja Milić powinien wrócić do piłki ręcznej?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×