WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Prezes PKOl Andrzej Kraśnicki: Nasi zawodnicy nie skompromitowali kraju. Spełniliśmy normę minimum

- Na igrzyskach w Pjongczangu zdobyliśmy dwa medale i na pewno spełniliśmy normę minimum. Nasi zawodnicy nie skompromitowali naszego kraju, ani siebie. Dali z siebie wszystko - ocenił prezes PKOl Andrzej Kraśnicki.
Michał Bugno
Michał Bugno
WP SportoweFakty / Anna Klepaczko / Andrzej Kraśnicki

Wejdź na TYPER.WP.PL i obstawiaj wyniki meczów MŚ!

W niedzielę po biegu Justyny Kowalczyk na 30 km techniką klasyczną prezes PKOl Andrzej Kraśnicki spotkał się z dziennikarzami, żeby podsumować występy reprezentantów Polski na igrzyskach olimpijskich w Pjongczangu. Jego zdaniem nasi sportowcy spełnili "normę minimum".

- Na ocenę igrzysk przyjdzie czas. Ministerstwo Sportu i Turystyki dokona bardzo szczegółowej analizy. Ja mogę powiedzieć tylko o moich osobistych wrażeniach i przemyśleniach - zaznaczył na początku. - Oczekiwaliśmy sukcesu przede wszystkim w skokach narciarskich i to się spełniło. Zdobyliśmy dwa medale na dużej skoczni, a także czwarte i piąte miejsce w konkursie na skoczni normalnej. Na pewno spełniliśmy więc normę minimum. Nasi zawodnicy nie skompromitowali naszego kraju, ani siebie. Dali z siebie wszystko.

- Po poprzednich igrzyskach w Vancouver i Soczi oczekiwaliśmy w Pjongczangu więcej niż udało się wywalczyć. Już wcześniej mówiliśmy jednak, że powtórzenie tego wyniku w obecnych realiach jest niemożliwe. Poziomu polskich sportów zimowych nie zmieniłoby to, że przy większym szczęściu mogliśmy mieć cztery, czy pięć medali. O poziomie polskiego sportu w dyscyplinach zimowych decyduje wiele czynników. Po pierwsze - infrastruktura, którą dysponujemy. Po drugie - pogoda, bo ostatnie zimy są bardzo krótkie, a temperatury stają się wyższe. Po trzecie - to kwestia finansowania sportów zimowych - wyliczył.

Polska w klasyfikacji medalowej igrzysk zajęła dwudzieste miejsce.

- To wynik, z którego się cieszę. Oczywiście, gdyby był lepszy, cieszyłbym się bardziej. Mam nadzieję, że po igrzyskach wyciągniemy wnioski, które przyczynią się do lepszych rezultatów - zaznaczył.

Oba medale były zasługą skoczków narciarskich. Złoty wywalczył Kamil Stoch w konkursie indywidualnym, a po brązowy sięgnęła cała drużyna skoczków.

- Skoki narciarskie mają najbardziej infrastrukturę. Mają najlepsze finansowanie - zarówno ze strony ministerstwa, jak i prywatnych sponsorów. Mają wspaniały zespół, profesjonalny sztab i dobrych trenerów. Na uwagę zasługują jednak inne wyniki. Mieliśmy siódme miejsce Justyny Kowalczyk i Sylwii Jaśkowiec w drużynowym sprincie narciarskim. Mówiąc o biegach narciarskich, wiemy, że przed nami wielkie wyzwanie. Sądzę, że następuje zmiana generacji. Musimy jednak poprawić w tym zakresie infrastrukturę - ocenił prezes PKOl.

- Siódme miejsce zajęła drużyna naszych panczenistek. W łyżwiarstwie szybkim jest duża szansa, bo mamy nowy tor w Tomaszowie Mazowieckim. Trzeba jednak być świadomym, że tor to nie wszystko. Nasza czołówka musi rywalizować z najlepszymi na świecie. W narciarstwie alpejskim mieliśmy całkiem przyzwoite wyniki, co było dla mnie znaczącą niespodzianką. W biathlonie szóste miejsce wywalczyła Monika Hojnisz. Mieliśmy też siódme miejsce w sztafecie biathlonistek. Trzynaste miejsce w bobslejach, siódme miejsce w saneczkarstwie to wyniki, które dają nam nadzieje - dodał Andrzej Kraśnicki.

Prezes PKOl wymienił też nazwiska młodych sportowców, którzy w Pjongczangu błysnęli swoim talentem.

- Prawie w każdej dyscyplin sportowych pojawiły się nowe talenty: Karolina Bosiek w łyżwiarstwie szybkim, Maryna Gąsienica-Daniel w narciarstwie alpejskim, Natalia Kaliszek i Maksym Spodyriew jako łyżwiarska para taneczna, Kamila Żuk w biathlonie, Mateusz Sochowicz i dwójka Wojciech Chmielewski i Jakub Kowalewski w saneczkarstwie, Mateusz Luty i jego zespół w bobslejach, Oskar Kwiatkowski i Aleksandra Król w snowboardzie, choć Aleksandra znana była już wcześniej. To również Natalia Maliszewska i Magdalena Warakomska w short-tracku. Są oczywiście również Monika Hojnisz w biathlonie i bracia Kamil i Dominik Bury w narciarstwie biegowym. Można więc mieć nadzieje, że - przy wsparciu polskiego rządu i sponsorów - za cztery lata w Pekinie będziemy cieszyć się sukcesami sportowymi - zapewnił.
Andrzej Kraśnicki podziękował również sportowcom, którzy w Pjongczangu pożegnali się z igrzyskami olimpijskimi.

- Na koniec chciałbym powiedzieć kilka słów o osobach, które stanowią o historii polskich sportów zimowych. To Justyna Kowalczyk, Weronika Nowakowska, Katarzyna Bachleda-Curuś, Mateusz Ligocki i Magdalena Gwizdoń, którzy dodawali naszej reprezentacji szacunku i tworzyli dobry klimat. Część z nich zostanie w sporcie, a część odejdzie. Nigdy jednak nie zapomnimy o tym, co zrobili dla polskiego sportu. Chciałbym podziękować zwłaszcza Justynie Kowalczyk za poświęcenie i postawę. Była wielka i jest wielka. Niezależnie od wyniku, który uzyskała w Pjongczangu i który być może jej nie satysfakcjonuje, jestem dla niej pełen szacunku i uznania - zapewnił.

Michał Bugno z Pjongczangu

Autor na Twitterze:

ZOBACZ WIDEO: Maciej Kot: Bardzo chciałbym, żeby trener Horngacher został. Należy mu się wysoka podwyżka



Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (20):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • jotwu 0
    Panie prezesie,wysłał pan najliczniejszą ekipę w historii,a wyniki minimalne.I pan się z tym dobrze czuje?.Może mróz uszkodził pewne komórki?.Bo takich bzdur nie wolno opowiadać.To była żenada i nędza.I nie bądz pan kolejnym,co chce uratować stołek na skoczkach.Nie widział pan tych licznych kompromitacji?.Zawodnicy obijali się po torach,bali się wystartować,gubili gogle,czy też stawali się czerwonymi latarniami.Z tym wszystkim jest panu wygodnie?
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • AMS 0
    W dopiero mieć wszystkich krytyków co są mniej jak zero i nikt nigdy nie usłyszy o nich
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Janusz Stefan Baran 0
    Regres, regres, regres. Tak się obecnie nazywa król polskich sportów zimowych. Nasi zawodnicy niepotrzebnie pojechali do Pyongchang na koszt podatnika polskiego bo tam pokazali właśnie regres. Te 4 lata od Soczi zostały ZMARNOWANE. I możemy sobie pluć w Bródkę a i tak Mariana Bjoergena powinno się brać za wzór pracowitości. On..a nie zawiódł ani Norwegii ani koncernu farmaceutycznego, produkującego lek na astmę. A my oprócz Stocha mamy, Panie prezesie, regres, regres i jeszcze raz regres.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (17)
Pokaż więcej komentarzy (20)
Pokaż więcej komentarzy (20)
Pokaż więcej komentarzy (20)