WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Krzysztof Hołowczyc nie po raz pierwszy ma problemy z policją

Krzysztof Hołowczyc stracił prawo jazdy, ale takie problemy nie spotkały go po raz pierwszy. Kilka lat temu toczył w podobnej sprawie batalię sądową.
Szymon Mierzyński
Szymon Mierzyński
Materiały prasowe / holek.pl / Na zdjęciu: Krzysztof Hołowczyc

Chodzi o wydarzenia z 2013 roku. Były kierowca rajdowy przekroczył wówczas prędkość, lecz nie zgadzał się z pomiarem dokonanym przez funkcjonariuszy. Ci w terenie, na którym można było jechać maksymalnie 90 km/h, zmierzyli "Hołkowi" aż 204,4. Zdarzenie miało miejsce na drodze krajowej S7 niedaleko Żurominka (powiat mławski, województwo mazowieckie).

Mandat nie został przyjęty, bo kierowca zakwestionował dyskusyjną metodę pomiaru. Polegała ona na tym, że wideorejestrator wskazywał prędkość radiowozu, a nie auta, wobec którego stwierdzano wykroczenie.

- Nie użyto radaru, lecz urządzenie, które sczytywało prędkość z kół. Ten pan miał chyba wielką ochotę "przywalić" Hołowczycowi, zresztą użył wiele słów na "k", a w pewnym momencie nazwał mnie "gn...". Jego nastawienie od początku było dość jasne - tłumaczył wówczas "Hołek".

- Nie odważyłbym się starym Oplem Vectrą jechać 200 km/h. Ten pan - co widać na filmie - wyprzedzał na linii ciągłej, zjeżdżał na przeciwległy pas, a auta jadące z naprzeciwka musiały używać pasa awaryjnego, żeby mu ustąpić. Poniósł ogromne ryzyko dla wątpliwej jakości filmu. Dojeżdżając do mnie z ogromną prędkością, nacisnął guzik, nagrał film i potem mówił, że to ja jechałem tak szybko. Urządzenie, którego wtedy użyto, jest bardzo niedoskonałe, zresztą w wielu krajach wycofuje się je z użytku. Nie ma ono możliwości zmierzenia jednorazowego. Auto, w którym się ono znajduje, musi przez 100 metrów jechać z taką samą prędkością jak auto poprzedzające, by pomiar był prawidłowy - zaznaczył Hołowczyc.

Do działania przystąpił wtedy biegły, który orzekł, że prędkość samochodu prowadzonego przez kierowcę rajdowego wyniosła nie 204,4 km/h, a 161. Ostatecznie Hołowczyc nie został ukarany, bo sprawa się przeciągała i po dwóch latach uległa przedawnieniu.

Teraz procedury są już inne, gdyż po przekroczeniu prędkości w terenie zabudowanym o ponad 50 km/h, policjanci odbierają kierowcy prawo jazdy na okres trzech miesięcy i wręczają mu jedynie pokwitowanie, na mocy którego może prowadzić jeszcze przez 24 godziny.

Ne terenie gminy Nowa Ruda na Dolnym Śląsku Hołowczyc jechał z prędkością 113 km/h przy ograniczeniu do 50.

ZOBACZ WIDEO: Mikołaj Sokół: Robert daje z siebie maksimum. Pracy na pewno mu nie zabraknie

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • waldek1972 0
    dwie strony medalu:
    1) bezwzględne traktowanie wykroczeń przez "milicję" w celu wykonania założonych celów aby osiągnąć minimalny pułap premiowy.
    Dzieki takim działaniom milicja traci w oczach społeczeństwa resztki aprobaty. Przykład: ojciec dowiaduje się, że dziecko miało wypadek w szkole, wsiada w auto i jedzie aby dotrzeć jak najszybciej do szkoły (nie popieram ale bywa) - milicja łapie delikwenta i bezwzględnie karze 500zł mandatu 10 punktów prawko na 3 miesiące (na domiar złego teren zabudowany przebiega droga dwujezdniowa po 3 pasy do przejścia dla pieszych 600m do skrzyżowania też - zagrożenie dla pieszych bliskie zeru - jest wiele takich przypadków ale własnie w takich miejscach najłatwiej "upolować" łosia któremu zabiorą "prawko".
    2) druga strona medalu - Hołowczyc - "miszcz" rajdowy zapomina, że umiejętności umiejętnościami jednak na drodze są inni uczestnicy którzy nie potrafią plynnie się poruszać i stwarzają zagrożenie na drodze (osoby starsze, świeżaki). Przykąłdem może być jego kolega z branży - Kubica - niby też perfekcyjnie jeździ, a było jak było.
    Reasumując po to są przepisy aby regulować ruch na drogach, po to są przypadki szczególne aby rozpatrywać je na miejscu i ewentualnie pouczać.
    czyli:
    milicja - nie
    Hołek - nie
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Ksawery Darnowski 0
    Powinni go za to do więzienia wsadzić.
    Bo to pirat drogowy powodujące zagrożenie na drodze dla życia innych kierowców.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Teresa Grabowska 0
    Uważa,że przepisy jego nie obowiązują.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×